Abp Józef Kowalczyk, Nuncjusz Apostolski w Polsce,
Przemówienie abp Józefa Kowalczyka, Nuncjusza Apostolskiego w Polsce, wygłoszone na Spotkaniu Plenarnym ORRK, Warszawa, 30 listopada 2002 r.

1. Owoce waszej pracy świadczą o Was

Serdecznie witam bpa Bronisława Dembowskiego, asystenta kościelnego Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich i o. Adama Schulza SJ, przewodniczącego Rady, liderów Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich, przedstawicieli Diecezjalnych Rad Ruchów i Stowarzyszeń, kapłanów odpowiedzialnych za Ruchy w diecezjach.
Ostatni raz byłem na waszym spotkaniu ponad 10 lat temu (1992), wtedy kształtowaliście dopiero waszą współpracę między ruchami oraz między ruchami a pasterzami. Wiele się zmieniło od tego czasu w ruchach oraz w Kościele polskim.

Powiększyła się trzykrotnie liczba członków ruchów i stowarzyszeń (z ok. 700 tys. do 2,2 mln). Ruchy podjęły w tym czasie wiele cennych inicjatyw w dziedzinie ewangelizacji, apostolstwa w wymiarze społecznym, edukacyjnym, charytatywnym. Zorganizowaliście dwa Ogólnopolskie Kongresy Ruchów i Stowarzyszeń, w których brałem udział. Jednocześnie poinformowano mnie, że w diecezjach zorganizowaliście ponad 60 Kongresów Diecezjalnych, co zaowocowało powstaniem - w większości diecezji - Diecezjalnych Rad Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich.
Należy Bogu dziękować za tak obfite owoce działania Ducha Świętego oraz Wam za włożony wysiłek w to, aby "zrzeszenia" katolickie odnalazły swoje trwałe miejsce w Kościele Polskim.

 

2. Nowy etap posługi ruchów w Kościele

Ważnym wydarzeniem dla ruchów stało się spotkanie przedstawicieli ruchów kościelnych z Ojcem Świętym w Rzymie 30 maja 1998 r., w przededniu Wielkiego Jubileuszu. Zostało ono określone jako bierzmowanie ruchów. Podczas tego spotkania Papież tak określił miejsce ruchów w dzisiejszym Kościele: "Nowe ruchy powstawały i rozwijały się w życiu Kościoła jako element nowy i niespodziewany, a czasem nawet naruszający dotychczasową równowagę. Rodziło to wątpliwości, niepokoje i napięcia; czasem wiązało się z przejawami zarozumiałości i nieumiarkowania z jednej strony oraz licznymi uprzedzeniami i zastrzeżeniami z drugiej. Ten okres poddał ruchy próbie wierności i pozwolił ocenić autentyczność ich charyzmatów.
Dzisiaj otwiera się przed wami nowy etap: etap kościelnej dojrzałości. Nie znaczy to, że wszystkie problemy zostały rozwiązane. Jest to raczej pewne wyzwanie. Droga, którą trzeba przejść. Kościół oczekuje od was "dojrzałych" owoców jedności i działania.
Zrzeszenia katolickie od czasu Soborowego ożywienia przeszły próbę eklezjalnej weryfikacji charyzmatów i stały się żywą częścią wspólnoty Kościoła. Ta dojrzałość cieszy, ale i zobowiązuje.
Kiedy patrzymy na ruchy rozwijające się w Polsce możemy powiedzieć, że one również dojrzały eklezjalnie, że wzajemna relacja między wymiarem hierarchicznym a charyzmatycznym dojrzała eklezjalnie. Świadectwem tego są organizowane przez was Kongresy, zarówno ogólnopolskie, jak i diecezjalne. Jednak pojawiają się sytuacje, kiedy dochodzi do napięć między duchownymi a świeckimi animatorami ruchów, ale nie są to napięcia gdzie jedni występują przeciw drugim, lecz napięcia wynikające z poszukiwania dróg wspólnego świadczenia o Bogu we współczesnym świecie.
Działania, które podejmujcie świadczą również i o tym, że wasza współpraca jest coraz dojrzalsza. Nie byłoby możliwe podejmowanie tak wielu dzieł apostolskich i ewangelizacyjnych bez współpracy ruchów i stowarzyszeń, i to zarówno na płaszczyźnie ogólnopolskiej, jak i diecezjalnej. Nie zniechęcajcie się trudnościami, które na tej drodze doświadczacie - one są po to, aby dojrzewała wasza jedność w misji Kościoła.

3. Pomagać człowiekowi na nowo odkryć jego godność

W centrum waszej pracy apostolskiej i formacyjnej winien być człowiek, bowiem wszystkie drogi Chrystusa i Kościoła prowadzą do człowieka. Duch Święty nieustannie prowadzi was do drugiego człowieka, aby mu pomóc. Jest to ważne przypomnienie, wszak dziś wielu ludzi traci zaufanie do swojego człowieczeństwa, traci zaufanie do innych i do samego siebie. Wiek XX pokazał nam jak okrutny może być człowiek wobec człowieka. Patrząc na brak szacunku do życia ludzkiego, na różnorodne formy okrucieństwa, które człowiek człowiekowi zgotował, można łatwo utracić zaufanie i wiarę w godność i dobro człowieczeństwa. Tracimy wiarę w człowieczeństwo przygniecieni własnymi lękami, słabościami, poczuciem winy, grzechami i złem świata, bezradnością i bezsilnością wobec ogromu problemów, którym nie jesteśmy w stanie zaradzić.
W miłosierdziu Boga człowiek na nowo może odnaleźć swoją godność, odkryć bogactwo swojego wnętrza, odzyskać siłę do dalszej wędrówki i służby innym. W zawołaniu, które ukazała nam św. Faustyna: "Jezu ufam Tobie" odnajdujemy siłę do głoszenia i czynienia miłosierdzia najbardziej potrzebującym.
Sama sprawiedliwość dziś nie wystarcza, aby rozwiązywać problemy społeczne, które ludzkość napotyka. Sprawiedliwość społeczna musi być ubogacona miłosierdziem, które nie jest uczuciem, ale czynem serca i umysłu. Jest wielką łaską Boga ubogacającą pracę i życie człowieka. Starajcie się z niej czerpać siłę do waszej posługi apostolskiej i ewangelizacyjnej.

4. Nowe wyzwania

Świat dziś przeżywa wiele zmian: globalizacja, z nadziejami jakie niesie i niebezpieczeństwami; rozwój nowych technologii, kultury medialnej, ale jednocześnie pogłębia się podział na biednych i bogatych, na tych którzy mają dostęp do nowych technologii i go nie mają, na tych, którzy mają dostęp do wiedzy i kultury i na tych, którzy nie mają takich możliwości. Pojawiają się niepokojące zjawiska takie jak: życie tak jakby Boga nie było, sekularyzacja, liberalizm moralny, zideologizowana laickość, itp. Wszystkie te przemiany i niepokojące zjawiska winny stać się dla was wyzwaniem do wysiłku głoszenia Ewangelii i podejmowania stosownych działań. Wszędzie tam gdzie was Bóg postawił otwierajcie drzwi Chrystusowi i człowiekowi, zarówno w życiu rodzinnym, zawodowym jak i społecznym, gospodarczym, politycznym.
Ojciec Święty mówił do Was podczas pamiętnego spotkania w Rzymie: "W naszym świecie, często zdominowanym przez zeświecczoną kulturę, która upowszechnia wzorce życia oderwanego od Boga, wiara wielu ludzi poddana jest trudnej próbie, a nierzadko słabnie i gaśnie. Odczuwamy, zatem pilną potrzebę skutecznego głoszenia wiary oraz solidnej i głębokiej formacji chrześcijańskiej. Jak bardzo potrzeba dziś dojrzałych chrześcijan, świadomych swojej tożsamości nadanej im przez chrzest, świadomych swojego powołania i misji w Kościele i w świecie! Jak potrzebne są żywe wspólnoty chrześcijańskie! Dlatego właśnie powstały ruchy i nowe wspólnoty kościelne: są one odpowiedzią, wzbudzoną przez Ducha Świętego na to drama-tyczne wyzwanie schyłku naszego tysiąclecia. To wy właśnie jesteście opatrznościową odpowiedzią." (Przemówienie Ojca Świętego do przedstawicieli ruchów kościelnych, Watykan, 30.05.1998)
Europa się jednoczy i ten proces coraz bardziej nas dotyczy. Nie bójcie się jednoczenia Europy ani procesów globalizacji w świecie, ale bądźcie wobec nich profetyczni, dostrzegajcie to co jest dobre, to co jest złe. Zastanawiajcie się też jak wykorzystać te nowe możliwości do głoszenia Dobrej Nowiny. Pomóżcie otwierać drzwi Europy i świata dla Chrystusa.
Świat potrzebuje Chrystusa i Jego Ewangelii, bo dzięki Niemu człowiek odzyska swoją godność, a żyjąc według Ewangelii i nauki społecznej Kościoła jest w stanie zapewnić godziwe warunki życia sobie i innym.

5. Potrzeba świadków Ewangelii

W Waszej pracy apostolskiej i ewangelizacyjnej służycie ludziom potrzebującym, formujecie elity życia duchowego, intelektualnego, kulturalnego, społecznego i politycznego zdolne do podejmowania wyzwań, jakie stają przed dzisiejszym światem.
Apostolstwo wasze obejmuje wiele obszarów życia między innymi: rozwój życia duchowego, działalność charytatywna, młodzież, rodzinę, edukację, ekumenizm, ekologię, zaangażowanie w życie społeczne i publiczne, kształtowanie kultury, życie gospodarcze, kształtowanie postaw moralnych i etycznych społeczeństwa, praca na forum międzynarodowym (jako organizacje pozarządowe). Ewangelizację życia społecznego prowadzicie nieformalnie jak i instytucjonalnie poprzez: szkoły, ośrodki pomocy społecznej, hospicja dla bezdomnych, centra dla młodzieży; członkowie ruchów są aktywni we władzach lokalnych, samorządowych. Każda forma waszej posługi jest cenna, bo wciela w życie Kościoła i społeczeństwa dobro Bożej Miłości wobec człowieka. Szczególnie dziś światu potrzeba tej bezinteresownej miłości.
Współcześnie apostolstwo wymaga od Was prawdziwego radykalizmu w życiu Ewangelią, po prostu świętości. Mówił o tym Ojciec Święty w "Novo Millennio Ineunte". To ciągle jest wielki program pracy Kościoła na nadchodzące czasy. Niech Wasze wspólnoty staną się szkołami modlitwy, która jest naszą odpowiedzią na laicyzację świata. Wspólna modlitwa, Eucharystia, sakrament pojednania to są drogi, poprzez które Bóg będzie was prowadził i obdarzał nowym światłem i mocą do waszej posługi.
Dzięki łasce Boga odnajdziecie te kierunki waszego życia i posługi, które dziś są najważniejsze, które są Bożą misją Wam powierzoną.
Dziś mówi się wiele o szczególnych zadaniach ludzi świeckich w życiu Kościoła. Podejmując ten wątek trzeba jasno powiedzieć, że Kościół we współczesnym świecie oczekuje od ludzi świeckich szczególnego świadectwa bycia człowiekiem, chrześcijaninem, katolikiem. Wy jesteście powołani do tego, aby być takimi świadkami coraz bardziej.
Korzystając z okazji pragnę Wam podziękować, za tak aktywne włączenie się Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich w obchody Dnia Papieskiego. Jest to nasz wyraz jedności z Ojcem Świętym, czas zgłębiania Jego przesłania, a zarazem, przez zbieranie ofiar pieniężnych, konkretna pomoc młodzieży najbiedniejszej.
Za miesiąc rozpoczynacie trzyletni program przygotowań do III Ogólnopolskiego Kongresu Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich. Przedstawiony on został kilka dni temu Biskupom przez O. Adama Schulza SJ, przewodniczącego ORRK. Życzę Wam, aby ten wysiłek, który podejmiecie dopomógł zarówno Wam jak i tym, do których jesteście posłani i wydał jak największe owoce. Bo dzięki waszemu zaangażowaniu Kościół, który jest w Polsce staje się bardziej żywotny.


Źródło: Rada Ruchów Katolickich. Biuletyn informacyjny Sekretariatu ORRK, numer 22, 2003

Inspiracje

Orędzie na 33. Światowy Dzień Młodzieży

„Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30)

 

Drodzy młodzi,

Światowe Dni Młodzieży 2018 stanowią krok naprzód w przygotowaniu międzynarodowego spotkania, które odbędzie się w Panamie w styczniu 2019 roku. Ten nowy etap naszej pielgrzymki przypada na rok, w którym zwołane jest Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów na temat: „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. To dobry zbieg okoliczności. Uwaga, modlitwa i refleksja Kościoła będą skierowane na Was, ludzi młodych, z pragnieniem zrozumienia, a przede wszystkim przyjęcia drogocennego daru, jakim jesteście dla Boga, dla Kościoła i dla świata.

Jak już wiecie, postanowiliśmy, aby w tej drodze towarzyszył nam wzór i wstawiennictwo Maryi, młodej kobiety z Nazaretu, którą Bóg wybrał jako Matkę swego Syna. Idzie ona z nami ku Synodowi i Światowym Dniom Młodzieży w Panamie. Jeśli w ubiegłym roku prowadziły nas słowa Jej kantyku uwielbienia: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1,49) – ucząc nas upamiętniać przeszłość – to w bieżącym roku staramy się słuchać wraz z Nią głosu Boga, który budzi odwagę i daje łaskę konieczną, aby odpowiedzieć na Jego wezwanie: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30). Są to słowa wypowiedziane przez posłańca Boga, archanioła Gabriela, do Maryi, prostej dziewczyny z małej wioski w Galilei.

 

 1. Nie bój się!

To zrozumiałe, że nagłe pojawienie się anioła i jego tajemnicze pozdrowienie: „Bądź pozdrowiona pełna łaski, Pan z Tobą” (Łk 1,28), wywołały silny niepokój w Maryi, zaskoczonej tym pierwszym objawieniem jej tożsamości i powołania, do tej pory jej nieznanych. Maryja, podobnie jak inne postacie z Pisma Świętego, drży w obliczu tajemnicy powołania Boga, który w jednej chwili stawia ją przed ogromem swego planu i sprawia, że odczuwa ona całą swą małość skromnego stworzenia. Anioł, czytając w głębi jej serca, mówi do niej: „Nie bój się”! Bóg czyta również w naszych sercach. Dobrze zna wyzwania, jakim musimy stawić czoło w życiu, zwłaszcza, gdy stajemy w obliczu decyzji fundamentalnych, od których zależy, kim będziemy i co zrobimy na tym świecie. To „ciarki” jakie odczuwamy, gdy mamy do czynienia z decyzjami dotyczącymi naszej przyszłości, naszego stanu życia, naszego powołania. W takich chwilach jesteśmy wzburzeni i ogarnia nas wiele lęków.

A Wy, ludzie młodzi, jakie żywicie obawy? Co was najbardziej niepokoi w głębi serca? W wielu z was istnieją obawy „drugoplanowe”, że nie jesteście kochani, lubiani, nie akceptowani takimi, jakimi jesteście. Dziś jest wielu młodych, którzy mają poczucie, że muszą być inni od tego, czym są w rzeczywistości, próbując się dostosować do często sztucznych i nieosiągalnych standardów. Nieustannie dokonują retuszowania swoich wizerunków, chowając się za maskami i fałszywymi tożsamościami tak, że sami niemal stają się “fake’iem”. U wielu z nich mamy do czynienia z obsesją na tle otrzymywania jak największej liczby „polubień”. I z tego poczucia nieadekwatności rodzi się wiele obaw i niepewności. Inni lękają się, że nie znajdą bezpieczeństwa emocjonalnego i zostaną sami. W wielu, w obliczu niepewności związanej z pracą, wkracza lęk przed niemożnością znalezienia satysfakcjonującej afirmacji zawodowej, nie spełnienia swoich marzeń. Te obawy są dziś bardzo obecne w wielu młodych ludziach, zarówno wierzących, jak i niewierzących. Także ci, którzy przyjęli dar wiary i poważnie poszukują swojego powołania, nie są rzecz jasna wolni od strachu. Niektórzy myślą: może Bóg chce ode mnie, albo zażąda ode mnie za wiele. Może przemierzając drogę wskazaną mi przez Niego, nie będę naprawdę szczęśliwy, albo nie będę mógł sprostać temu, o co mnie prosi. Inni zadają sobie pytanie: czy podążam drogą wskazaną mi przez Boga, kto może mi zagwarantować, że będę mógł podążać nią do końca? Czy nie ulegnę zniechęceniu? Czy nie stracę entuzjazmu? Czy będę umiał wytrwać przez całe me życie?

W chwilach, kiedy wątpliwości i lęk tłoczy się w naszych sercach, konieczne staje się rozeznanie. Pozwala nam ono uporządkować zamęt w naszych myślach i uczuciach, aby działać w sposób właściwy i roztropny. Pierwszym krokiem w tym procesie prowadzącym do przezwyciężenia lęków jest ich wyraźne określenie, by nie okazało się, że marnujemy czas i energię, padając łupem nietrwałych upiorów pozbawionych oblicza. W tym celu zapraszam wszystkich, byście spojrzeli do swego wnętrza i nazwali wasze lęki po imieniu. Zadajcie sobie pytanie: co mnie martwi, czego boję się najbardziej dzisiaj, w konkretnej sytuacji, której doświadczam? Co mnie blokuje i nie pozwala mi iść naprzód? Dlaczego nie mam odwagi, by dokonać ważnych decyzji, które powinienem podjąć? Nie lękajcie się uczciwie spojrzeć na swoje lęki, uznać je takimi, jakimi są, i zmierzyć się z nimi. Biblia nie zaprzecza ludzkiemu uczuciu strachu ani wielu przyczynom, które mogą go powodować. Abraham się bał (por. Rdz 12, 10), Jakub się lękał (por. Rdz 31,31; 32,8), a również Mojżesz (por. Wj 2,14, 17,4), Piotr (Mt 26,69nn) i Apostołowie (Mk 4,38-40; Mt 26,56). Sam Jezus, chociaż na nieporównywalnym poziomie, także doświadczał lęku i udręki (Mt 26, 37; Łk 22, 44).

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (Mk 4,40). Ta reprymenda Jezusa wobec uczniów pozwala nam zrozumieć, jak często przeszkodą dla wiary nie jest niewiara, ale bojaźń. Dlatego dzieło rozeznania, po zidentyfikowaniu naszych lęków, musi nam pomóc w ich przezwyciężeniu, otwierając nas na życie i ze spokojem stawiając czoło wyzwaniom, jakie nam ono przedstawia. W szczególności dla nas, chrześcijan, bojaźń nigdy nie może mieć ostatniego słowa, ale powinna stanowić okazję, aby dokonać aktu wiary w Boga… a także wiary w życie! Oznacza to uwierzenie w zasadniczą dobroć istnienia, które dał nam Bóg, zaufanie, że prowadzi On do dobrego celu przez często tajemnicze dla nas okoliczności i zmienne koleje losu. Jeśli zamiast tego podsycamy lęki, będziemy zmierzali do zamknięcia się w sobie, zabarykadowania się, by bronić się przed wszystkim i wszystkimi, pozostając jakby sparaliżowani. Musimy zareagować! Nigdy się nie zamykaj! W Piśmie Świętym znajdujemy 365 razy wyrażenie „nie lękajcie się”, ze wszystkimi jego odmianami. To jakby powiedzieć, że każdego dnia roku Pan chce, abyśmy byli wolni od bojaźni.

Rozeznanie staje się nieodzowne, w kontekście poszukiwania własnego powołania. Bowiem najczęściej nie jest ono natychmiast jasne czy zupełnie oczywiste, ale rozumiemy je stopniowo. Koniecznego do przeprowadzenia w tym przypadku rozeznania nie należy rozumieć jako indywidualnego wysiłku introspekcji, którego celem jest lepsze poznanie naszych mechanizmów wewnętrznych, aby się umocnić i osiągnąć pewną równowagę. Osoba może stać się wówczas silniejsza, ale pozostaje mimo to zamknięta w ograniczonej perspektywie swoich możliwości i poglądów. Natomiast powołanie jest wezwaniem Boga, a rozeznanie w tym przypadku polega przede wszystkim na otwarciu się na Innego, który wzywa. Jest zatem konieczna cisza modlitwy, aby wysłuchać głosu Boga, który rozbrzmiewa w sumieniu. Puka On do drzwi naszych serc, tak jak to uczynił z Maryją, pragnąc zawrzeć z nami przyjaźń w modlitwie, mówić do nas poprzez Pismo Święte, obdarzyć nas swoim miłosierdziem w Sakramencie Pojednania, aby stać się z nami jedno w Komunii Świętej.

Ale ważne jest również skonfrontowanie i dialog z innymi, naszymi braćmi i siostrami w wierze, którzy mają większe doświadczenie i pomagają nam widzieć lepiej i wybierać między różnymi opcjami. Młody Samuel, kiedy usłyszał głos Pana, nie rozpoznał go od razu i pobiegł trzykrotnie do Helego, starego kapłana, który w końcu podsunął mu właściwą odpowiedź, jaką należy dać na wezwanie Boga: „Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3, 9). W waszych wątpliwościach wiedzcie, że możecie liczyć na Kościół. Wiem, że są świetni kapłani, osoby konsekrowane, wierni świeccy, wielu z nich młodych, którzy ze swej strony mogą wam towarzyszyć jako starsi bracia i siostry w wierze. Ożywiani przez Ducha Świętego, będą umieli wam pomóc w rozwikłaniu waszych wątpliwości i odczytaniu planu waszego osobistego powołania. „Inny” to nie tylko przewodnik duchowy, ale także ten, który pomaga nam otworzyć się na wszystkie nieskończone bogactwa egzystencji, jakimi obdarzył nas Bóg. Trzeba otwierać przestrzenie w naszych miastach i wspólnotach, aby wzrastać, marzyć, patrzeć na nowe perspektywy! Nigdy nie traćcie smaku radowania się ze spotkania, z przyjaźni, smaku wspólnego marzenia, pielgrzymowania z innymi. Prawdziwi chrześcijanie nie boją się otwierać na innych, dzielić się przestrzeniami życiowymi, przekształcając je w przestrzenie braterstwa. Drodzy młodzi, nie pozwalajcie, aby przebłyski młodości gasły w mroku zamkniętego pokoju, w którym jedynym oknem na świat jest komputer i smartfon. Otwórzcie na oścież drzwi waszego życia! Niech wasze przestrzenie i wasz czas będą zapełnione konkretnymi ludźmi, głębokimi relacjami, w których możecie dzielić się autentycznymi i realnymi doświadczeniami w waszym codziennym życiu.

 

 2. Maryja!

„Wezwałem cię po imieniu” (Iz 43, 1). Pierwszym powodem, aby się nie lękać jest właśnie fakt, że Bóg wzywa nas po imieniu. Anioł, posłaniec Boga, zwrócił się do Maryi po imieniu. Nadawanie imion jest właściwe Bogu. W dziele stworzenia powołuje On do istnienia każde stworzenie jego imieniem. Za imieniem kryje się pewna tożsamość, która jest wyjątkowa we wszystkim, w każdym człowieku, w tej intymnej istocie, którą do końca zna tylko Bóg. Ta boska prerogatywa została następnie współdzielona z człowiekiem, któremu Bóg zezwolił na nadawanie imion zwierzętom, ptakom, a nawet swoim dzieciom (Rdz 2, 19-21; 4.1). Wiele kultur podziela tę głęboką wizję biblijną uznając w imieniu objawienie najgłębszej tajemnicy życia, znaczenia danej egzystencji.

Bóg wzywając kogoś po imieniu jednocześnie objawia mu jego powołanie, swój plan świętości i dobra, poprzez który osoba ta stanie się darem dla innych i który uczyni ją wyjątkową. I także wówczas, kiedy Pan zechce poszerzyć horyzonty danego życia, postanawia nadać powołanej osobie nowe imię, tak jak to czyni w przypadku Szymona, nazywając go „Piotrem”. Stąd wziął się zwyczaj przyjmowania nowego imienia, kiedy wstępujemy do zakonu, wskazującego na nową tożsamość i nową misję. Boże powołanie, będąc osobistym i niepowtarzalnym, wymaga od nas odwagi, by uwolnić się od ujednolicających schematów myślowych, tak aby nasze życie mogło być rzeczywiście oryginalnym i niepowtarzalnym darem dla Boga, dla Kościoła i dla innych.

Drodzy młodzi, bycie powołanym po imieniu to zatem znak naszej wielkiej godności w oczach Boga, Jego upodobania względem nas. I Bóg wzywa każdego z was po imieniu. Wy jesteście owym „ty” Boga, cennymi w Jego oczach, godnymi szacunku i umiłowanymi (por. Iz 43, 4). Przyjmujcie z radością ten dialog, jaki proponuje wam Bóg, to wezwanie, jakie kieruje On do was, powołując po imieniu.

 

 3. Znalazłaś łaskę u Boga

Głównym powodem, dla którego Maryja nie powinna się lękać, jest to, że znalazła łaskę u Boga. Słowo „łaska” mówi nam o miłości bezinteresownej, nienależnej. Jak bardzo dodaje nam otuchy świadomość, że nie musimy sobie zasłużyć na bliskość i pomoc Boga, przedstawiając wcześniej „program doskonałości”, pełen zasług i sukcesów! Anioł mówi do Maryi, że już znalazła łaskę u Boga, a nie, że ją otrzyma w przyszłości. A samo sformułowanie słów anioła pozwala nam zrozumieć, że boska łaska jest nieustanna, nie jest czymś przemijającym czy chwilowym i dlatego nigdy jej nie zabraknie. Również w przyszłości zawsze będzie nas wspierała łaska Boża, przede wszystkim w chwilach próby i ciemności.

Nieustanna obecność Bożej łaski zachęca nas do ufnego przyjęcia naszego powołania, co wymaga dążenia do wierności, które trzeba ponawiać każdego dnia. Droga powołania nie jest bowiem pozbawiona krzyży: są nimi nie tylko początkowe wątpliwości, ale także częste pokusy napotykane po drodze. Poczucie nieadekwatności towarzyszy uczniowi Chrystusa aż do końca, ale ten uczeń wie, że jest wspomagany łaską Boga.

Słowa anioła zstępują na ludzkie lęki, rozpraszając je mocą przynoszonej przez nie dobrej nowiny: nasze życie nie jest czystym przypadkiem i jedynie walką o przetrwanie, ale każdy z nas stanowi historię umiłowaną przez Boga. Znalezienie „łaski w Jego oczach” oznacza, że Stwórca dostrzega wyjątkowe piękno naszej istoty i ma wspaniały plan dla naszego życia. Ta świadomość nie rozwiązuje oczywiście wszystkich problemów, ani nie usuwa niepewności życia, ale ma moc jego dogłębnego przemieniania. Nieznane, które przyniesie nam przyszłość, nie jest mroczną groźbą, którą musimy przetrwać, ale czasem sprzyjającym, danym nam by żyć wyjątkowością naszego osobistego powołania i dzielić je z naszymi braćmi i siostrami w Kościele i w świecie.

 

 4. Odwaga w teraźniejszości

Z pewności, że łaska Boża jest z nami, wypływa siła posiadania odwagi w chwili obecnej: odwagi realizowania tego, czego Bóg chce od nas tu i teraz, w każdej dziedzinie naszego życia. Odwagi, by przyjąć powołanie, które ukazuje nam Bóg; odwagi, by żyć naszą wiarą, nie ukrywając jej ani nie pomniejszając.

Tak, bo kiedy otwieramy się na łaskę Bożą, to, co niemożliwe staje się rzeczywistością. „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31). Łaska Boża dotyka owego „dzisiaj” waszego życia, „porywa” was takimi, jakimi jesteście, ze wszystkimi waszymi lękami i ograniczeniami, ale objawia także wspaniałe plany Boga! Wy, młodzi potrzebujecie poczucia, że ktoś naprawdę w was wierzy: wiedzcie, że Papież wam ufa; że Kościół wam ufa! A wy, ufajcie Kościołowi!

Młodej Maryi powierzono ważne zadanie właśnie dlatego, że była młoda. Wy, ludzie młodzi, macie siłę, przechodzicie przez etap życia, w którym z pewnością nie brakuje energii. Używacie tej siły i energii, aby ulepszyć świat, zaczynając od tego, co najbliżej was. Pragnę, aby w Kościele powierzono wam ważne obowiązki, aby była odwaga pozostawiania wam przestrzeni; a Was proszę: przygotujcie się, aby te obowiązki przyjąć.

Zachęcam was do ponownej kontemplacji miłości Maryi: miłości troskliwej, dynamicznej, konkretnej. Miłości pełnej śmiałości i całkowicie nakierowanej na dar z siebie. Kościół przeniknięty tymi cechami maryjnymi będzie zawsze Kościołem wychodzącym, który wykracza poza swoje ograniczenia i granice, aby sprawić, że otrzymana łaska będzie przeobfita. Jeśli damy się zauroczyć przykładem Maryi, to będziemy konkretnie żyli miłością, która nas pobudza do miłowania Boga ponad wszystko i ponad samych siebie, aby kochać ludzi, z którymi dzielimy nasze codzienne życie. Będziemy też miłowali tych, którzy mogą się nam wydawać niezbyt mili. To jest miłość, która staje się służbą i poświęceniem, szczególnie wobec najsłabszych i najuboższych, która przemienia nasze oblicza i napełnia nas radością.

Chciałbym zakończyć pięknymi słowami świętego Bernarda ze słynnej homilii o tajemnicy Zwiastowania, słowami, które wyrażają oczekiwanie całej ludzkości na odpowiedź Maryi: „Usłyszałaś, Dziewico, że poczniesz i porodzisz Syna; usłyszałaś, że stanie się to nie za sprawą człowieka, ale z Ducha Świętego. Wyczekuje anioł na odpowiedź… Oczekujemy i my, o Pani, na słowo zmiłowania… Dzięki Twemu słowu mamy zostać odnowieni i przywróceni życiu… Tego wyczekuje cały świat, do stóp Twoich się ścielący” (Kazanie 4, 8-9; Liturgia Godzin, tom I, wydanie II Pallottinum 2006, s. 318).

Drodzy młodzi, Pan Jezus, Kościół, świat, oczekują także na waszą odpowiedź na wyjątkowe powołanie, jakie otrzymuje każdy w tym życiu! Kiedy zbliża się ŚDM w Panamie, zachęcam Was do przygotowania się na to nasze spotkanie z radością i entuzjazmem ludzi, którzy chcą wziąć udział w wielkiej przygodzie. ŚDM jest dla odważnych! Nie dla młodych, którzy szukają jedynie wygody i którzy wycofują się przed trudnościami. Czy przyjmujecie wyzwanie?

 

Watykan, 11 lutego, VI niedziela okresu zwykłego, Wspomnienie Matki Bożej z Lourdes.

tlum, st (KAI) / Watykan

 

Chrześcijański kształt patriotyzmu

Wstęp

Ożywienie postaw patriotycznych i poczucia świadomości narodowej, które obserwujemy w Polsce w ostatnich latach jest zjawiskiem bardzo pozytywnym. Miłość ojczyzny, umiłowanie rodzimej kultury i tradycji nie dotyczy bowiem wyłącznie przeszłości, ale ściśle się wiąże z naszą dzisiejszą zdolnością do ofiarnego i solidarnego budowania wspólnego dobra.

Papież Franciszek na Wawelu, 27.07.2016

Panie Prezydencie, Czcigodni przedstawiciele władz,
Szanowni Członkowie Korpusu Dyplomatycznego,
Wasze Magnificencje, Szanowni Państwo,

Pozdrawiam z szacunkiem Pana Prezydenta i dziękuję mu za wielkoduszne przyjęcie oraz uprzejme słowa. Z radością pozdrawiam dostojnych członków Rządu i Parlamentu,