O. Adam Schulz SJ
Przewodniczący ORRK
Jubileuszowy rok łaski niesie Dobrą Nowinę każdemu. Tym, którzy zwątpili w Miłość i Miłosierdzie Boga, pragnie On na nowo ukazać swoje Oblicze Miłości. Wszystkim, którzy cierpią niedostatek, lub dotyka ich niesprawiedliwość społeczna daje szansę doświadczenia dobra. Bóg pragnie w tym wyjątkowym roku obdarzyć każdego swoją szczególną łaską. Trzeba jednak podjąć działania, które pomogą nam wcielać ją w życie.

Przyjąć na nowo Dobrą Nowinę

Wiele razy słyszeliśmy Dobrą Nowinę, która docierała do naszych serc, jednak kondycja ludzka sprawia, że wobec nowych wezwań i doświadczeń Życiowych potrzebujemy na nowo zanurzyć się w Słowie Miłości i Nadziei, aby nabrać sił na dalszą drogę. Jubileusz jest dobrą okazją, aby na nowo usłyszeć Słowo od Boga, które nas umocni. Te niepowtarzalne Słowa Życia i Nadziei będziemy mogli usłyszeć w naszej parafii, która w tym czasie będzie organizować różnorodne formy rekolekcji, na spotkaniu wspólnoty, czy podczas pielgrzymowania, jak również w zaciszu własnego domu czytając Ewangelię lub książkę, która ją przybliża.

Pojednanie z Bogiem i ludźmi

Łaska Wielkiego Jubileuszu niesie nam nową szansę pojednania się przede wszystkim z Bogiem. Bóg, który jest Miłosierdziem, zawsze jest otwarty na człowieka. To człowiek od Niego się oddala, albo o Nim zapomina. Uczciwy rachunek sumienia zakończony spowiedzią pozwala nam na nowo przyjąć dar synowskiej więzi z Bogiem. Zachęcam do takiego rachunku sumienia, który z jednej strony pomoże nam w Duchu Prawdy odczytać dobro, jakie Bóg wydobywa z naszego serca dla innych, a z drugiej dostrzec to, co jest w naszym postępowaniu złe, co niszczy lub osłabia nasze bycie darem dla innych. Podczas trwania Jubileuszu w każdej diecezji są wyznaczone kościoły, w których dyżurują kapłani przez cały dzień, tak aby każdy mógł odbyć jubileuszową spowiedź.
Pojednanie z Bogiem prowadzi do pojednania z ludźmi. Zdarza się czasami tak, że chętnie korzystamy z przebaczenia Boga oraz innych ludzi, natomiast sarni nie chcemy przebaczyć innym krzywd, które wyrządzili nam. Rok Święty jest czasem, w którym jesteśmy wezwani do przebaczenia każdemu, kto wyrządził nam jakąkolwiek krzywdę świadomie lub nieświadomie. Jest to czas kiedy jesteśmy wezwani do pojednania nie tylko w wymiarze indywidualnym, ale i społecznym. Jego łaska daje tę siłę, aby zarówno nasze rodziny jak również społeczności lokalne i szersze pojednały się ze sobą.

Wyzwolenie z nędzy i niesprawiedliwości

„Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim; by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pana” (por. Iz 61,1-2).
Tak wielu ludzi doświadcza nędzy, niesprawiedliwości. Łaska Roku Jubileuszowego zaprasza nas do bardziej zdecydowanych działań zmierzających do ulżenia ich losowi. W wielu krajach podejmowane są kroki, aby zredukować zadłużenia krajów biednych, by wprowadzić programy społecznej pomocy, które mają zaradzić nędzy, zarówno w wymiarze lokalnym, jak i międzynarodowym. Każdy z nas ma swoich biednych, którzy zostali mu zadani przez życie. Spróbujmy w tym roku ich dostrzec i wyjść do nich z pomocną ręką. Nawet jeśli będzie to niewielka pomoc materialna, społeczna, czy duchowa, na pewno ulży ich biedzie. A może instytucja, zakład pracy, w którym pracujemy, podejmie bardziej zdecydowane inicjatywy zmierzające do pomocy biednym -zainspirujmy do tego osoby odpowiedzialne za takie działania.
Rok Jubileuszowy to rok poszerzania sprawiedliwości społecznej. Oprócz bezpośredniej pomocy ważne są kroki podejmowane przez struktury powołane do służenia innym. Niech święty czas zainspiruje samorządowców, polityków, ludzi biznesu do takiej zmiany prawa i zasad funkcjonowania naszego życia społecznego, aby było w nim więcej sprawiedliwości i rzetelnej troski o dobro wspólne. Duża rolę mogą tu odegrać organizacje pozarządowe.

Rozwój ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego

Wprawdzie żyjemy w kraju o wyraźnej przewadze jednego wyznania, nie zwalnia to nas jednak z wysiłków zmierzających do pogłębienia ekumenii. Ekumenizm, czyli dążenie do jedności, jest przede wszystkim postawą serca, które jest otwarte na różne doświadczanie Boga i różnorodne tradycje życia chrześcijańskiego. W Polsce może nam grozić zamknięcie na budowanie jedności między różnymi wyznaniami i religiami, ponieważ nie mamy zbyt wielu okazji, aby weryfikować na co dzień naszą wrażliwość na ludzi innych wyznań czy religii. Może w tym szczególnym toku uda się nam uczestniczyć w jakimś spotkaniu ekumenicznym w naszym mieście, lub przynajmniej częściej podejmować modlitwę w intencji rozwoju ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego w Polsce i na świecie.

Ewangelizacja - dzielić się z innymi Dobrą Nowiną

Ewangelizacja to pomoc innym w odkrywaniu obecności Boga w ich życiu. Jubileusz to nowa wiosna ewangelizacji. W tym czasie podejmowane są różnorodne spotkania, rekolekcje ewangelizacyjne. Dziś wielu ludzi szuka spotkania z żywym Bogiem, choć nie zawsze są świadomi, że szukają właśnie Boga. W dobie kryzysu kultury wielu ludzi szuka sensu swojego Życia, swojej pracy i zaangażowania, pyta o obecność Boga w cierpieniu, w doświadczeniu pustki oraz niesprawiedliwości i biedy. Sami nie mają tyle sił i możliwości, aby odkryć drogę życia i nadziei, stąd potrzebują pomocy innych, którzy ukażą im, gdzie jest Bóg i ku czemu ich prowadzi. Codzienność niesie wiele okazji do tego, aby innym w sposób przez nich akceptowany z poszanowaniem ich dotychczasowej więzi z Bogiem ukazywać, gdzie dziś dla nich jest Bóg ze swoją Miłością.

Czas radykalnego świadectwa

Wiek XX stał się wiekiem świadków. Dzisiaj wiara i jej wyznawanie wiąże się z dawaniem radykalnego świadectwa wierności Bogu i Ewangelii w obliczu kultury, stylu życia i mody, która jest obojętna lub wroga wobec wartości ewangelicznych. Po bolesnych doświadczeniach konfrontacji z faszyzmem, komunizmem, dzisiaj staje przed nami, jako ludźmi wiary, kolejna konfrontacja z kulturą, która skłania nas do tanich kompromisów z naszym sumieniem, z wyznawanym przez nas światem wartości ewangeliczno-etycznych.
Każdy dzień niesie nowe wezwania, które płyną do nas z różnych środowisk, od kolegów w pracy, rodziny, mediów, opinii publicznej, które zachęcają nas, abyśmy nie byli „naiwni”, ale w imię nowoczesności rezygnowali krok po kroku z wierności swojemu sumieniu i 10. przykazaniom. Najczęściej zdrady, odejścia nie muszą się wyrażać w całkowitym zaprzeczeniu wyznawanych wartości, ale jesteśmy zachęcani do tego, aby dzień po dniu po trochu siebie zaprzedawać, lub przytępiać ostrość naszych osądów. Dopiero po jakimś czasie widzimy, że odeszliśmy od naszego sumienia, Boga, wartości. Abyśmy mogli wytrwać ważne jest pomaganie sobie nawzajem w zachowaniu wierności swojemu sumieniu. Łaska Wielkiego Jubileuszu winna nas wesprzeć w odważnym dawaniu świadectwa.

Dziękczynienie za dar wcielenia i zbawienia

Jubileusz to czas świętowania i dziękczynienia. Dziękujemy Bogu, za to, ze z miłości do nas wcielił się, stał się jednym z nas i narodził się 2000 lat temu. Wiele uroczystości przygotowywanych przez Kościół na Jubileusz ma podkreślać dziękczynny charakter tego czasu.
W życiu łatwiej nam przychodzi prosić, trudniej dziękować, jednak ludzie, którzy w swoim życiu duchowym podejmują dziękczynienie, szybciej wzrastają duchowo. Dziękczynienie wyzwala nas z postawy roszczeniowej wobec Boga i otwiera na współpracę z Nim w „pogodnym” kształtowaniu naszego życia i realizacji Jego woli. Ludzie, którzy częściej trwają w postawie dziękczynienia wobec Boga, są bardziej radośni wewnętrznie i pełni pokoju, nawet w sytuacjach trudnych. Myślę, że ta większa porcja dziękczynienia i uwielbienia w Roku Jubileuszowym przyczyni się do tego, że z większą odwagą wejdziemy w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa.

Jubileuszowa Pielgrzymka Ruchów i Stowarzyszeń do Rzymu

Narodowa Pielgrzymka Jubileuszowa 6-8 lipca 2000 r. Rzym

Zapraszamy wszystkie ruchy i stowarzyszenia działające w Polsce do udziału w Narodowej Pielgrzymce Polaków z okazji Jubileuszu do Rzymu. W ramach pielgrzymki będą dwa dni wspólne dla wszystkich pielgrzymów 6 i 7 lipca br. oraz 8 lipca dzień polskich ruchów i stowarzyszeń w Rzymie. W pozostałych dniach między 1 a 10 lipca każda grupa pielgrzymkowa ma swój indywidualny program.
6 lipca – jest przewidziane spotkanie z Ojcem Świętym Janem Paweł II oraz wspólna Eucharystia na placu świętego Piotra.
7 lipca – zaplanowano Msze święte w 3 Bazylikach Większych: św. Jan na Lateranie, Matki Bożej Większej oraz św. Pawła za Murami, a wieczorem na Koloseum Narodowe Misterium Krzyża.
8 lipca – Dzień ruchów i stowarzyszeń: Spotkanie wspólne w Kościele św. Ducha znajdują się tam relikwie św. Faustyny) oraz Msza św. w Bazylice św. Piotra przy ołtarzu Tronu św. Piotra.

Udajemy się na Pielgrzymkę Jubileuszową do Rzymu, aby podjąć łaskę Wielkiego Jubileuszu. Jako ruchy i stowarzyszenia pragniemy odnowić naszą wiarę oraz wierność życia charyzmatami naszych ruchów i stowarzyszeń. Pragniemy jednocześnie podziękować Bogu za posługę Piotra naszych czasów, Polaka Jana Pawła II oraz zacieśnić naszą więź z 2000 tradycją naszego Kościoła.

Program Jubileuszowego Spotkania Ruchów i Stowarzyszeń w Rzymie,
8 lipca 2000 r.

9.00 – Indywidualna modlitwa przy relikwiach św. Faustyny
10.00 – Rozpoczęcie naszego wspólnego spotkania, bp Bronisław Dembowski oraz ks. Andrzej Grefkowicz
10.10 – Dzielenie się darami, charyzmatami oraz apostolstwem poszczególnych ruchów
10.30 – Modlitwa o jedność: „Bogaci w różnorodności – zjednoczeni w misji”
10.45 – Jubileuszowe Orędzie do Ruchów i Stowarzyszeń, ks. Adam Schulz SJ
11.00 – Referat: „Misja ruchów i stowarzyszeń na Nowe Tysiąclecie”, bp Stanisław Ryłko, Papieska Rada ds. Świeckich
11.30 – przejście do Bazyliki św. Piotra
12.00 – Msza święta w Bazylice św. Piotra – ołtarz Tronu św. Piotra – wyznanie naszych win, odnowienie naszej wiary, dziękczynienie za dar naszych ruchów i stowarzyszeń, przewodniczy kard. Józef Glemp, Prymas Polski

Źródło: Rada Ruchów Katolickich. Biuletyn Informacyjny Sekretariatu ORRK, numer 18, 2000 rok

Inspiracje

Orędzie na 33. Światowy Dzień Młodzieży

„Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30)

 

Drodzy młodzi,

Światowe Dni Młodzieży 2018 stanowią krok naprzód w przygotowaniu międzynarodowego spotkania, które odbędzie się w Panamie w styczniu 2019 roku. Ten nowy etap naszej pielgrzymki przypada na rok, w którym zwołane jest Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów na temat: „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. To dobry zbieg okoliczności. Uwaga, modlitwa i refleksja Kościoła będą skierowane na Was, ludzi młodych, z pragnieniem zrozumienia, a przede wszystkim przyjęcia drogocennego daru, jakim jesteście dla Boga, dla Kościoła i dla świata.

Jak już wiecie, postanowiliśmy, aby w tej drodze towarzyszył nam wzór i wstawiennictwo Maryi, młodej kobiety z Nazaretu, którą Bóg wybrał jako Matkę swego Syna. Idzie ona z nami ku Synodowi i Światowym Dniom Młodzieży w Panamie. Jeśli w ubiegłym roku prowadziły nas słowa Jej kantyku uwielbienia: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1,49) – ucząc nas upamiętniać przeszłość – to w bieżącym roku staramy się słuchać wraz z Nią głosu Boga, który budzi odwagę i daje łaskę konieczną, aby odpowiedzieć na Jego wezwanie: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30). Są to słowa wypowiedziane przez posłańca Boga, archanioła Gabriela, do Maryi, prostej dziewczyny z małej wioski w Galilei.

 

 1. Nie bój się!

To zrozumiałe, że nagłe pojawienie się anioła i jego tajemnicze pozdrowienie: „Bądź pozdrowiona pełna łaski, Pan z Tobą” (Łk 1,28), wywołały silny niepokój w Maryi, zaskoczonej tym pierwszym objawieniem jej tożsamości i powołania, do tej pory jej nieznanych. Maryja, podobnie jak inne postacie z Pisma Świętego, drży w obliczu tajemnicy powołania Boga, który w jednej chwili stawia ją przed ogromem swego planu i sprawia, że odczuwa ona całą swą małość skromnego stworzenia. Anioł, czytając w głębi jej serca, mówi do niej: „Nie bój się”! Bóg czyta również w naszych sercach. Dobrze zna wyzwania, jakim musimy stawić czoło w życiu, zwłaszcza, gdy stajemy w obliczu decyzji fundamentalnych, od których zależy, kim będziemy i co zrobimy na tym świecie. To „ciarki” jakie odczuwamy, gdy mamy do czynienia z decyzjami dotyczącymi naszej przyszłości, naszego stanu życia, naszego powołania. W takich chwilach jesteśmy wzburzeni i ogarnia nas wiele lęków.

A Wy, ludzie młodzi, jakie żywicie obawy? Co was najbardziej niepokoi w głębi serca? W wielu z was istnieją obawy „drugoplanowe”, że nie jesteście kochani, lubiani, nie akceptowani takimi, jakimi jesteście. Dziś jest wielu młodych, którzy mają poczucie, że muszą być inni od tego, czym są w rzeczywistości, próbując się dostosować do często sztucznych i nieosiągalnych standardów. Nieustannie dokonują retuszowania swoich wizerunków, chowając się za maskami i fałszywymi tożsamościami tak, że sami niemal stają się “fake’iem”. U wielu z nich mamy do czynienia z obsesją na tle otrzymywania jak największej liczby „polubień”. I z tego poczucia nieadekwatności rodzi się wiele obaw i niepewności. Inni lękają się, że nie znajdą bezpieczeństwa emocjonalnego i zostaną sami. W wielu, w obliczu niepewności związanej z pracą, wkracza lęk przed niemożnością znalezienia satysfakcjonującej afirmacji zawodowej, nie spełnienia swoich marzeń. Te obawy są dziś bardzo obecne w wielu młodych ludziach, zarówno wierzących, jak i niewierzących. Także ci, którzy przyjęli dar wiary i poważnie poszukują swojego powołania, nie są rzecz jasna wolni od strachu. Niektórzy myślą: może Bóg chce ode mnie, albo zażąda ode mnie za wiele. Może przemierzając drogę wskazaną mi przez Niego, nie będę naprawdę szczęśliwy, albo nie będę mógł sprostać temu, o co mnie prosi. Inni zadają sobie pytanie: czy podążam drogą wskazaną mi przez Boga, kto może mi zagwarantować, że będę mógł podążać nią do końca? Czy nie ulegnę zniechęceniu? Czy nie stracę entuzjazmu? Czy będę umiał wytrwać przez całe me życie?

W chwilach, kiedy wątpliwości i lęk tłoczy się w naszych sercach, konieczne staje się rozeznanie. Pozwala nam ono uporządkować zamęt w naszych myślach i uczuciach, aby działać w sposób właściwy i roztropny. Pierwszym krokiem w tym procesie prowadzącym do przezwyciężenia lęków jest ich wyraźne określenie, by nie okazało się, że marnujemy czas i energię, padając łupem nietrwałych upiorów pozbawionych oblicza. W tym celu zapraszam wszystkich, byście spojrzeli do swego wnętrza i nazwali wasze lęki po imieniu. Zadajcie sobie pytanie: co mnie martwi, czego boję się najbardziej dzisiaj, w konkretnej sytuacji, której doświadczam? Co mnie blokuje i nie pozwala mi iść naprzód? Dlaczego nie mam odwagi, by dokonać ważnych decyzji, które powinienem podjąć? Nie lękajcie się uczciwie spojrzeć na swoje lęki, uznać je takimi, jakimi są, i zmierzyć się z nimi. Biblia nie zaprzecza ludzkiemu uczuciu strachu ani wielu przyczynom, które mogą go powodować. Abraham się bał (por. Rdz 12, 10), Jakub się lękał (por. Rdz 31,31; 32,8), a również Mojżesz (por. Wj 2,14, 17,4), Piotr (Mt 26,69nn) i Apostołowie (Mk 4,38-40; Mt 26,56). Sam Jezus, chociaż na nieporównywalnym poziomie, także doświadczał lęku i udręki (Mt 26, 37; Łk 22, 44).

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (Mk 4,40). Ta reprymenda Jezusa wobec uczniów pozwala nam zrozumieć, jak często przeszkodą dla wiary nie jest niewiara, ale bojaźń. Dlatego dzieło rozeznania, po zidentyfikowaniu naszych lęków, musi nam pomóc w ich przezwyciężeniu, otwierając nas na życie i ze spokojem stawiając czoło wyzwaniom, jakie nam ono przedstawia. W szczególności dla nas, chrześcijan, bojaźń nigdy nie może mieć ostatniego słowa, ale powinna stanowić okazję, aby dokonać aktu wiary w Boga… a także wiary w życie! Oznacza to uwierzenie w zasadniczą dobroć istnienia, które dał nam Bóg, zaufanie, że prowadzi On do dobrego celu przez często tajemnicze dla nas okoliczności i zmienne koleje losu. Jeśli zamiast tego podsycamy lęki, będziemy zmierzali do zamknięcia się w sobie, zabarykadowania się, by bronić się przed wszystkim i wszystkimi, pozostając jakby sparaliżowani. Musimy zareagować! Nigdy się nie zamykaj! W Piśmie Świętym znajdujemy 365 razy wyrażenie „nie lękajcie się”, ze wszystkimi jego odmianami. To jakby powiedzieć, że każdego dnia roku Pan chce, abyśmy byli wolni od bojaźni.

Rozeznanie staje się nieodzowne, w kontekście poszukiwania własnego powołania. Bowiem najczęściej nie jest ono natychmiast jasne czy zupełnie oczywiste, ale rozumiemy je stopniowo. Koniecznego do przeprowadzenia w tym przypadku rozeznania nie należy rozumieć jako indywidualnego wysiłku introspekcji, którego celem jest lepsze poznanie naszych mechanizmów wewnętrznych, aby się umocnić i osiągnąć pewną równowagę. Osoba może stać się wówczas silniejsza, ale pozostaje mimo to zamknięta w ograniczonej perspektywie swoich możliwości i poglądów. Natomiast powołanie jest wezwaniem Boga, a rozeznanie w tym przypadku polega przede wszystkim na otwarciu się na Innego, który wzywa. Jest zatem konieczna cisza modlitwy, aby wysłuchać głosu Boga, który rozbrzmiewa w sumieniu. Puka On do drzwi naszych serc, tak jak to uczynił z Maryją, pragnąc zawrzeć z nami przyjaźń w modlitwie, mówić do nas poprzez Pismo Święte, obdarzyć nas swoim miłosierdziem w Sakramencie Pojednania, aby stać się z nami jedno w Komunii Świętej.

Ale ważne jest również skonfrontowanie i dialog z innymi, naszymi braćmi i siostrami w wierze, którzy mają większe doświadczenie i pomagają nam widzieć lepiej i wybierać między różnymi opcjami. Młody Samuel, kiedy usłyszał głos Pana, nie rozpoznał go od razu i pobiegł trzykrotnie do Helego, starego kapłana, który w końcu podsunął mu właściwą odpowiedź, jaką należy dać na wezwanie Boga: „Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3, 9). W waszych wątpliwościach wiedzcie, że możecie liczyć na Kościół. Wiem, że są świetni kapłani, osoby konsekrowane, wierni świeccy, wielu z nich młodych, którzy ze swej strony mogą wam towarzyszyć jako starsi bracia i siostry w wierze. Ożywiani przez Ducha Świętego, będą umieli wam pomóc w rozwikłaniu waszych wątpliwości i odczytaniu planu waszego osobistego powołania. „Inny” to nie tylko przewodnik duchowy, ale także ten, który pomaga nam otworzyć się na wszystkie nieskończone bogactwa egzystencji, jakimi obdarzył nas Bóg. Trzeba otwierać przestrzenie w naszych miastach i wspólnotach, aby wzrastać, marzyć, patrzeć na nowe perspektywy! Nigdy nie traćcie smaku radowania się ze spotkania, z przyjaźni, smaku wspólnego marzenia, pielgrzymowania z innymi. Prawdziwi chrześcijanie nie boją się otwierać na innych, dzielić się przestrzeniami życiowymi, przekształcając je w przestrzenie braterstwa. Drodzy młodzi, nie pozwalajcie, aby przebłyski młodości gasły w mroku zamkniętego pokoju, w którym jedynym oknem na świat jest komputer i smartfon. Otwórzcie na oścież drzwi waszego życia! Niech wasze przestrzenie i wasz czas będą zapełnione konkretnymi ludźmi, głębokimi relacjami, w których możecie dzielić się autentycznymi i realnymi doświadczeniami w waszym codziennym życiu.

 

 2. Maryja!

„Wezwałem cię po imieniu” (Iz 43, 1). Pierwszym powodem, aby się nie lękać jest właśnie fakt, że Bóg wzywa nas po imieniu. Anioł, posłaniec Boga, zwrócił się do Maryi po imieniu. Nadawanie imion jest właściwe Bogu. W dziele stworzenia powołuje On do istnienia każde stworzenie jego imieniem. Za imieniem kryje się pewna tożsamość, która jest wyjątkowa we wszystkim, w każdym człowieku, w tej intymnej istocie, którą do końca zna tylko Bóg. Ta boska prerogatywa została następnie współdzielona z człowiekiem, któremu Bóg zezwolił na nadawanie imion zwierzętom, ptakom, a nawet swoim dzieciom (Rdz 2, 19-21; 4.1). Wiele kultur podziela tę głęboką wizję biblijną uznając w imieniu objawienie najgłębszej tajemnicy życia, znaczenia danej egzystencji.

Bóg wzywając kogoś po imieniu jednocześnie objawia mu jego powołanie, swój plan świętości i dobra, poprzez który osoba ta stanie się darem dla innych i który uczyni ją wyjątkową. I także wówczas, kiedy Pan zechce poszerzyć horyzonty danego życia, postanawia nadać powołanej osobie nowe imię, tak jak to czyni w przypadku Szymona, nazywając go „Piotrem”. Stąd wziął się zwyczaj przyjmowania nowego imienia, kiedy wstępujemy do zakonu, wskazującego na nową tożsamość i nową misję. Boże powołanie, będąc osobistym i niepowtarzalnym, wymaga od nas odwagi, by uwolnić się od ujednolicających schematów myślowych, tak aby nasze życie mogło być rzeczywiście oryginalnym i niepowtarzalnym darem dla Boga, dla Kościoła i dla innych.

Drodzy młodzi, bycie powołanym po imieniu to zatem znak naszej wielkiej godności w oczach Boga, Jego upodobania względem nas. I Bóg wzywa każdego z was po imieniu. Wy jesteście owym „ty” Boga, cennymi w Jego oczach, godnymi szacunku i umiłowanymi (por. Iz 43, 4). Przyjmujcie z radością ten dialog, jaki proponuje wam Bóg, to wezwanie, jakie kieruje On do was, powołując po imieniu.

 

 3. Znalazłaś łaskę u Boga

Głównym powodem, dla którego Maryja nie powinna się lękać, jest to, że znalazła łaskę u Boga. Słowo „łaska” mówi nam o miłości bezinteresownej, nienależnej. Jak bardzo dodaje nam otuchy świadomość, że nie musimy sobie zasłużyć na bliskość i pomoc Boga, przedstawiając wcześniej „program doskonałości”, pełen zasług i sukcesów! Anioł mówi do Maryi, że już znalazła łaskę u Boga, a nie, że ją otrzyma w przyszłości. A samo sformułowanie słów anioła pozwala nam zrozumieć, że boska łaska jest nieustanna, nie jest czymś przemijającym czy chwilowym i dlatego nigdy jej nie zabraknie. Również w przyszłości zawsze będzie nas wspierała łaska Boża, przede wszystkim w chwilach próby i ciemności.

Nieustanna obecność Bożej łaski zachęca nas do ufnego przyjęcia naszego powołania, co wymaga dążenia do wierności, które trzeba ponawiać każdego dnia. Droga powołania nie jest bowiem pozbawiona krzyży: są nimi nie tylko początkowe wątpliwości, ale także częste pokusy napotykane po drodze. Poczucie nieadekwatności towarzyszy uczniowi Chrystusa aż do końca, ale ten uczeń wie, że jest wspomagany łaską Boga.

Słowa anioła zstępują na ludzkie lęki, rozpraszając je mocą przynoszonej przez nie dobrej nowiny: nasze życie nie jest czystym przypadkiem i jedynie walką o przetrwanie, ale każdy z nas stanowi historię umiłowaną przez Boga. Znalezienie „łaski w Jego oczach” oznacza, że Stwórca dostrzega wyjątkowe piękno naszej istoty i ma wspaniały plan dla naszego życia. Ta świadomość nie rozwiązuje oczywiście wszystkich problemów, ani nie usuwa niepewności życia, ale ma moc jego dogłębnego przemieniania. Nieznane, które przyniesie nam przyszłość, nie jest mroczną groźbą, którą musimy przetrwać, ale czasem sprzyjającym, danym nam by żyć wyjątkowością naszego osobistego powołania i dzielić je z naszymi braćmi i siostrami w Kościele i w świecie.

 

 4. Odwaga w teraźniejszości

Z pewności, że łaska Boża jest z nami, wypływa siła posiadania odwagi w chwili obecnej: odwagi realizowania tego, czego Bóg chce od nas tu i teraz, w każdej dziedzinie naszego życia. Odwagi, by przyjąć powołanie, które ukazuje nam Bóg; odwagi, by żyć naszą wiarą, nie ukrywając jej ani nie pomniejszając.

Tak, bo kiedy otwieramy się na łaskę Bożą, to, co niemożliwe staje się rzeczywistością. „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31). Łaska Boża dotyka owego „dzisiaj” waszego życia, „porywa” was takimi, jakimi jesteście, ze wszystkimi waszymi lękami i ograniczeniami, ale objawia także wspaniałe plany Boga! Wy, młodzi potrzebujecie poczucia, że ktoś naprawdę w was wierzy: wiedzcie, że Papież wam ufa; że Kościół wam ufa! A wy, ufajcie Kościołowi!

Młodej Maryi powierzono ważne zadanie właśnie dlatego, że była młoda. Wy, ludzie młodzi, macie siłę, przechodzicie przez etap życia, w którym z pewnością nie brakuje energii. Używacie tej siły i energii, aby ulepszyć świat, zaczynając od tego, co najbliżej was. Pragnę, aby w Kościele powierzono wam ważne obowiązki, aby była odwaga pozostawiania wam przestrzeni; a Was proszę: przygotujcie się, aby te obowiązki przyjąć.

Zachęcam was do ponownej kontemplacji miłości Maryi: miłości troskliwej, dynamicznej, konkretnej. Miłości pełnej śmiałości i całkowicie nakierowanej na dar z siebie. Kościół przeniknięty tymi cechami maryjnymi będzie zawsze Kościołem wychodzącym, który wykracza poza swoje ograniczenia i granice, aby sprawić, że otrzymana łaska będzie przeobfita. Jeśli damy się zauroczyć przykładem Maryi, to będziemy konkretnie żyli miłością, która nas pobudza do miłowania Boga ponad wszystko i ponad samych siebie, aby kochać ludzi, z którymi dzielimy nasze codzienne życie. Będziemy też miłowali tych, którzy mogą się nam wydawać niezbyt mili. To jest miłość, która staje się służbą i poświęceniem, szczególnie wobec najsłabszych i najuboższych, która przemienia nasze oblicza i napełnia nas radością.

Chciałbym zakończyć pięknymi słowami świętego Bernarda ze słynnej homilii o tajemnicy Zwiastowania, słowami, które wyrażają oczekiwanie całej ludzkości na odpowiedź Maryi: „Usłyszałaś, Dziewico, że poczniesz i porodzisz Syna; usłyszałaś, że stanie się to nie za sprawą człowieka, ale z Ducha Świętego. Wyczekuje anioł na odpowiedź… Oczekujemy i my, o Pani, na słowo zmiłowania… Dzięki Twemu słowu mamy zostać odnowieni i przywróceni życiu… Tego wyczekuje cały świat, do stóp Twoich się ścielący” (Kazanie 4, 8-9; Liturgia Godzin, tom I, wydanie II Pallottinum 2006, s. 318).

Drodzy młodzi, Pan Jezus, Kościół, świat, oczekują także na waszą odpowiedź na wyjątkowe powołanie, jakie otrzymuje każdy w tym życiu! Kiedy zbliża się ŚDM w Panamie, zachęcam Was do przygotowania się na to nasze spotkanie z radością i entuzjazmem ludzi, którzy chcą wziąć udział w wielkiej przygodzie. ŚDM jest dla odważnych! Nie dla młodych, którzy szukają jedynie wygody i którzy wycofują się przed trudnościami. Czy przyjmujecie wyzwanie?

 

Watykan, 11 lutego, VI niedziela okresu zwykłego, Wspomnienie Matki Bożej z Lourdes.

tlum, st (KAI) / Watykan

 

Chrześcijański kształt patriotyzmu

Wstęp

Ożywienie postaw patriotycznych i poczucia świadomości narodowej, które obserwujemy w Polsce w ostatnich latach jest zjawiskiem bardzo pozytywnym. Miłość ojczyzny, umiłowanie rodzimej kultury i tradycji nie dotyczy bowiem wyłącznie przeszłości, ale ściśle się wiąże z naszą dzisiejszą zdolnością do ofiarnego i solidarnego budowania wspólnego dobra.

Papież Franciszek na Wawelu, 27.07.2016

Panie Prezydencie, Czcigodni przedstawiciele władz,
Szanowni Członkowie Korpusu Dyplomatycznego,
Wasze Magnificencje, Szanowni Państwo,

Pozdrawiam z szacunkiem Pana Prezydenta i dziękuję mu za wielkoduszne przyjęcie oraz uprzejme słowa. Z radością pozdrawiam dostojnych członków Rządu i Parlamentu,