Ruchy animatorami rozwoju społecznego


- Ks. Jerzy Popiełuszko patronem jedności w życiu społecznym oraz współpracy pomiędzy duchowymi a świeckimi
- Ku czemu inspiruje nas nowa encyklika Benedykta XVI Caritas in veritate?
, O. Adam Schulz SJ, ORRK
- Ubogich zawsze mieć będziecie  –  nieustająca aktualność posługi ubogim, Ks. Zbigniew Sobolewski, Caritas Polska
- „Chrześcijanin wobec współczesnych wyzwań ekologii i konsumpcji”
- Intencje II Krucjaty Modlitwy za Ojczyznę
- Kalendarz spotkań ORRK



Ks. Jerzy Popiełuszko patronem jedności w życiu społecznym oraz współpracy pomiędzy duchowymi a świeckimi

Ks. Jerzy Popiełuszko zostanie beatyfikowany 6 czerwca 2010 roku, jako męczennik za wiarę. To wielki dar Bożej Opatrzności, której będziemy za to dziękować - tym bardziej, że wyniesienie ks. Jerzego na ołtarze odbędzie się w Święto Dziękczynienia - powiedział Arcybiskup Metropolita Warszawski Kazimierz Nycz.
Uroczystość beatyfikacyjna rozpocznie się na Placu Piłsudskiego. Przewodniczyć jej będzie abp Angelo Amato, sekretarz Kongregacji ds. beatyfikacji i kanonizacji. Po niej Traktem Królewskim ruszy procesja z relikwiami nowego beatyfikowanego do Świątyni Opatrzności Bożej w warszawskim Wilanowie. W procesji wezmą udział parafie i ruchy katolickie. W wigilię beatyfikacji odbędzie się modlitewne czuwanie i koncert dla młodzieży, przy budującym się Centrum Opatrzności Bożej.

Znaczenie męczeństwa
Tegoroczne Święto Dziękczynienia 6 czerwca będzie miało w tym roku wyjątkowy charakter. Uroczystość beatyfikacyjna będzie dziękczynieniem Bogu za męczeńską ofiarę, za wolność i za to, że możemy mówić o prawdziwym zwycięstwie, które odniósł ks. Jerzy Popiełuszko - mówi Ks. Abp Kazimierz Nycz. Męczeństwo ks. Jerzego Popiełuszki wskazało, że miłość jest mocniejsza niż nienawiść. Wyznaczyło, jak napisał Jan Paweł II w encyklice Veritatis Splendor (93): "granicę między dobrem i złem". Niewątpliwie męczeństwo to istotnie przyczyniło się do przełomu, jaki kilka lat później miał miejsce w naszej Ojczyźnie i w naszej części Europy.
Prośby o beatyfikację ks. Popiełuszki zaczęły napływać zaraz po jego zamordowaniu, czyli po 19 października 1984 roku. Ludzie pisali w tej sprawie listy z całego świata, dziękowali w nich za doznane cuda i łaski za wstawiennictwem ks. Jerzego.

Wzorzec kapłana w Roku Kapłańskim
Beatyfikacja Ks. Popiełuszki jest znakiem dla Kościoła w Roku Kapłańskim i jednocześnie wskazuje wszystkim kapłanom, także w różnych częściach świata, na potrzebę dawania świadectwa prawdy, dobra i miłości. Żyć prawdziwą wiarą, a jeśli trzeba umrzeć za wiarę - to ważne słowa. Ks. Jerzy z Łaski Bożej przypieczętował te słowa czynem. - Dzisiejszy świat potrzebuje takich właśnie świadków wiary żywej, odważnej i mocnej. Kapłan musi zwyciężać zło siłą dobra, potrzebuje mocy modlitwy, aby kochać Boga i każdego człowieka - mówi Ks. Abp Kazimierz Nycz.

Patron współpracy ze świeckimi
Szczególny charyzmat ks. Jerzego objawiał się w jego umiejętności tworzenia dobrych relacji z ludźmi. Swą dobrocią oraz prostą i serdeczną wiarą przyciągał ich do Boga. Dowiódł, że drogą do Boga jest drugi człowiek. Pokazał, jak być człowiekiem dialogu i jak tworzyć dobre relacje duchownych ze świeckimi. Potrafił zrozumieć potrzeby i problemy ludzi z różnych środowisk, m.in. robotników, służby zdrowia, środowisk twórczych czy ludzi nauki.

Wymiary świętości
Jego świętość na dobre objawiła się w ostatnich czterech latach życia, gdy był rezydentem w parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Gdy w Hucie Warszawa, 31 sierpnia 1980 roku, robotnicy ogłosili strajk okupacyjny, ks. Popiełuszko został delegowany, by odprawić im niedzielną Mszę świętą. On zaś na tym nie poprzestał, pozostał z nimi i nawiązał głęboką więź. A potem wielu doprowadził do wiary, chrzcił, spowiadał, błogosławił małżeństwa. Na słynnych Mszach za Ojczyznę prosił o zachowanie spokoju, uczył jak być dla drugiego bratem, jak wyzbyć się niechęci do prześladowców i przemienić życie. Ks. Jerzy to patron świętości także na dzisiejsze czasy. Kapłan, który wskazuje drogę miłości do Boga i ludzi.

Świadectwo ks. Jerzego potrzebne dziś
Męczeństwo uwieńczyło bezmiar prześladowań, jakie przyszło mu znosić. Był wzywany na przesłuchania przez służbę bezpieczeństwa i do prokuratury, zatrzymywany przez milicję i osadzany na komisariacie oraz w areszcie. Publikowano przeciwko niemu oszczercze artykuły, przeprowadzano rewizje w jego mieszkaniu, próbowano wytoczyć przeciwko niemu sprawę karną, dokonano kilku nieudanych zamachów na jego życie. Tylko wiara i heroiczne męstwo dały mu siłę i spowodowały, że się nie załamał i wypełnił swoją posługę aż do końca, twierdząc, że "jest gotowy na wszystko". Tuż przed porwaniem przez funkcjonariuszy MSW, ks. Jerzy wypowiedział słowa: "Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy". To bez wątpienia kwintesencja całego jego nauczania. 19 października 1984 roku ksiądz Jerzy został zatrzymany na drodze z Bydgoszczy do Warszawy, poddany torturom i bestialsko zamordowany.
Boża Opatrzność, która nawet ze zła potrafi wyprowadzić dobro, dopuściła do męczeńskiej śmierci ks. Jerzego i w ten sposób ziściły się słowa Jana Pawła II: "Aby z tej śmierci wyrosło dobro, tak jak z krzyża zmartwychwstanie". To Opatrzność Boża sprawiła, że - mimo śmierci - ks. Jerzy odniósł wielkie zwycięstwo.

Rozwój kultu w Polsce i na świecie
Kult męczennika trwa. Do grobu ks. Popiełuszki przyjeżdżają pomodlić się tysiące ludzi z różnych krajów świata. - Do tej pory grób ks. Jerzego odwiedziło aż 18 mln pielgrzymów - mówi ks. Zygmunt Malacki, proboszcz parafii św. Stanisława Kostki. Przybyło wiele światowych osobistości, m.in.: Książę Luksemburga Jan Wielki, prezydent Bułgarii Żeliu Żelew, premier Węgier Victor Orban, premier Wielkiej Brytanii, Margaret Thatcher. Wszystkie wizyty polskich i zagranicznych gości są rejestrowane w Muzeum Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki w podziemiach kościoła.

Członkowie ruchów od lat modlili się o beatyfikację ks. Jerzego
Cieszy nas fakt, że Kościół uznał ks. Jerzego jako błogosławionego. Spotykamy się, od ponad 5 lat, przy grobie ks. Jerzego prosząc go o wstawiennictwo w naszej posłudze ewangelizacyjnej i apostolskiej. Tam odbył się nasz trzeci Ogólnopolski Kongres Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich 2005-2007, podczas którego rozważaliśmy, co możemy uczynić w 14 obszarach naszego apostolstwa.
Ksiądz Jerzy zafascynował nas swoją prostotą serca, oddaniem Bogu i Ojczyźnie oraz współpracą z ludźmi świeckimi.
Czasy, w których żyjemy, skłaniają nas coraz częściej do składnia świadectwa męczeństwa, już nie tyle krwi, co wierności na co dzień Ewangelii i nauce społecznej Kościoła. Mamy nadzieję, że ks. Jerzy będzie nas wspierał w naszym codziennym zmaganiu się o to, aby w naszym życiu i życiu społecznym wokół nas realizowane były wartości chrześcijańskie.
Drugim znaczącym wkładem posługi ks. Jerzego była jego otwartość na współpracę ze świeckimi. Zarówno duchowni, jak i świeccy potrzebują w tej dziedzinie dobrych wzorców i mamy nadzieję, że przykład postawy ks. Jerzego będzie w tym względzie dla nas wsparciem.  

*  *  *  *  *  *


Ku czemu inspiruje nas nowa encyklika Benedykta XVI Caritas in veritate?

O. Adam Schulz SJ
Referat wygłoszony na spotkaniu kapłanów odpowiedzialnych za ruchy w poszczególnych diecezjach, 3 grudnia 2009 r.

1. Wprowadzenie
Najnowsza encyklika Benedykta XVI nie spotkała się w Polsce z właściwym przyjęciem. Kiedy się ukazała media o niej tylko wspomniały, i niestety nie zapoczątkowała ona pogłębionej dyskusji merytorycznej, nawet w środowiskach katolickich.
Jedni mówią, że jest utopią oraz encykliką duszpasterską a nie społeczną, drudzy, że jest ona bardzo ważnym dokumentem ukazującym drogę rozwoju społecznego świata na przyszłość w wymiarze społecznym.
Benedykt XVI, jako pierwszy na świecie, dokonał dogłębnej i uczciwej analizy przyczyn obecnego kryzysu ekonomicznego. W chwili, gdy usiłuje się społeczeństwu przedstawiać go jako coś w postaci wirusa, który zaatakował ludzkość nie wiadomo skąd, Papież stwierdza jasno, że jego główną przyczyną jest przede wszystkim nieuczciwość, chciwość i kłamstwo. A mówiąc inaczej: niemoralność obecnego światowego systemu gospodarczego, w którym ubóstwiany wolny rynek nie jest wartością społeczną, lecz wartością aspołeczną, by nie powiedzieć antyspołeczną.
W encyklice Caritas in veritate następca św. Piotra zaprezentował się jako optymista, który wskazał realne drogi wyjścia z kryzysu, podkreślając przede wszystkim to, że w ekonomii należy stosować prawa ekonomii, a nie je ignorować.
Caritas in veritate nie jest żadną cudowną receptą czy lekiem na całe zło tego świata, bo takową być nie może. Daje temu wyraz sam Benedykt XVI, pisząc we wstępie: „Kościół nie proponuje technicznych rozwiązań i jest «jak najdalszy od mieszania się do rządów państw». Jednakże musi wypełniać w każdym czasie i okolicznościach misję prawdy na rzecz społeczeństwa na miarę człowieka, jego godności i powołania”.
Najnowsza encyklika nie zawiera odkrywczych prawd, błyskotliwych teorii ekonomicznych czy iluminacyjnych wizji popychających ludzkość ku nowym kierunkom działania. Przeciwnie – Papież powtarza w niej jedynie znane od dawna ekonomiczne tezy w połączeniu z „nieśmiertelnymi” zasadami katolickiej nauki społecznej: pomocniczością, solidaryzmem, braterstwem oraz kładzeniem szczególnego nacisku na dobro wspólne i zintegrowany rozwój ludzkości.
Największa wartość Caritas in veritate polega na czymś innym. Otóż wreszcie znalazł się ktoś, kto zebrał, wyliczył i metodycznie uporządkował wszystkie najważniejsze problemy tego świata. I dopiero zestawione razem, ułożone i skonfrontowane, zyskują swój właściwy wymiar i sens, ujawniając naturę systemu naczyń połączonych, których rozwiązanie możliwe jest jedynie w sposób kompleksowy.
Encyklika Caritas in veritate o integralnym rozwoju ludzkim w miłości i prawdzie adaptuje naukę społeczną Kościoła do wyzwań globalizującego się świata w dobie kryzysu. Integralny rozwój człowieka traktuje jako wartość nadrzędną wszelkiego postępu. Globalizację postrzega jako szansę, zauważając przy tym liczne jej deformacje. Apeluje o odnowę ekonomii, wskazując jej grzech polegający na rzekomej autonomii od kryteriów moralnych. Postuluje zastąpienie wąsko rozumianej „logiki rynku” - logiką daru i globalnej solidarności.

Niezrozumienie tej encykliki wynika z wielu nieporozumień, czy też niewłaściwie pojmowanego spojrzenia chrześcijańskiego na sprawy społeczne.
Podstawowy wymiar tej encykliki to dogłębna analiza sytuacji świata w czasie postępującej szybko globalizacji. W encyklice spotykamy się bardzo dokładną analizą problemów i procesów, jakie dziś zachodzą na całym świecie, jeśli chodzi o sprawy społeczne, ekonomiczne i polityczne. Kłamstwem jest mówienie, że ta encyklika jest utopią, bowiem zasadza ona swoje nauczanie na niebywałym realizmie, jakie płynie z analizy świata.
Oczywiście ta analiza jest czyniona z perspektywy człowieka wierzącego w Boga, wierzącego, że Bóg i dziś działa w świecie a nie tylko w serduszkach ludzi i prowadzi ten świat ku spełnieniu we współpracy z człowiekiem.
Podstawowy problem pojawiający się w dyskusjach nad tą encykliką jest związany z pytaniami: czy wierzymy, że Bóg działa w świecie, czy też jedynie poza światem; Czy umiemy myśleć z wiarą o sprawach społecznych, czy też nie i sprowadzamy wiarę do prywatnego getta serc i życia osobistego ludzi wierzących?
Papież w encyklice nie tylko próbuje dotrzeć jedynie do ludzi wierzących, ale  argumentami ekonomicznymi i społecznymi stara się też dotrzeć do ludzi niewierzących, czy wyznawców innej wiary.
Nauczanie społeczne Benedykta XVI wychodzi od sytuacji, jaka jest dzisiaj i ukazuje kierunki działań i prac, jakie winny być uwzględnione w przyszłości, aby rozwój był prawdziwy i uwzględniał dobro wspólne, a nie tylko interes garstki ludzi wielkiej władzy i wielkiego pieniądza.
Ale wychodzi od realnego świata i ukazuje kierunki, nawet momentami bardzo dokładne, co trzeba zrobić – choć praktyka to sfera specjalistów i profesjonalistów. Ostatnio czytałem wypowiedź jednego z księży, eksperta od nauki społecznej Kościoła, który miał pretensje do Papieża, że nie ma w tej encyklice szczegółów konkretnych rozwiązań – a od czego są świeccy, czy nawet księża wykładający naukę społeczną Kościoła – niech myślą i pracują, a nie czekają, że Papież poda im na tacy gotowe rozwiązania.

Można się denerwować, że Papież mówi o miłości, bezinteresowności itd. w wymiarze społecznym – bo jest to takie niepraktyczne. Ale czy rozumiemy czym jest miłość społeczna – bo co do tego mam wątpliwości. I czy rzeczywiście bezinteresowność nie występuje w życiu gospodarczym już teraz? Jest ona obecna częściej niż niektórzy myślą i dostrzegają, szczególnie ci ideolodzy neoliberalizmu w różnych jego odmianach.
Rodzi się pytanie: czy takie pojęcia jak: miłość, prawda, bezinteresowność, troska o człowieka, sumienie i etyka mogą występować, kiedy mówimy o ekonomii. Przecież są nieżyciowe, niepraktyczne. Niepraktyczne w ostatnich kilkudziesięciu latach i szkodliwe społecznie okazały się ideologie i działania wynikające z ekonomi, gdzie zabrakło takich wartości i pojęć.

2. Miłość w prawdzie podstawą życia społecznego
Papież Benedykt XVI mocno podkreśla w encyklice, że podstawą i fundamentem nauki społecznej Kościoła jest miłość i to w prawdzie, ponieważ musi być ona wolna od sentymentalizmu. Prawda bowiem uwalnia miłość od ograniczeń uczuciowości, która ją pozbawia treści realnych relacji w wymiarze osobistym i społecznym.
Jest to o tyle ważne, że chrześcijanie miłość najczęściej ograniczają jedynie do skali mikro, czyli miłości do Boga i ludzi, przyjaciół, grupy itp. rzadko dostrzegając fakt, że miłość dzieje się również w wymiarze makro, czyli w życiu społecznym, politycznym i ekonomicznym.
Wielu przypisuje niewielkie znaczenie miłości w dziedzinie społecznej prawnej, kulturowej, politycznej i ekonomicznej. „W dzisiejszym kontekście społecznym i kulturowym, w którym jest rozpowszechniona tendencja do relatywizowania prawdy, przeżywanie miłości w prawdzie prowadzi do zrozumienia, że przyjęcie wartości chrześcijańskich jest elementem nie tylko użytecznym, ale koniecznym dla zbudowania dobrego społeczeństwa oraz prawdziwego, integralnego rozwoju ludzkiego. Chrześcijaństwo miłości bez prawdy łatwo można wziąć za zapas poczciwości, pożytecznej we współżyciu społecznym, lecz marginalnej. W ten sposób Bóg nie miałby już swojego własnego miejsca w świecie. Miłość bez prawdy zostaje zamknięta w ścisłym kręgu prywatnych relacji.” (CV 4)
Miłość jest łaską, a jej źródłem jest miłość Ojca do Syna w Duchu Świętym.
Szczególnie dwa wymiary miłości w prawdzie są ważne w rozwoju świata: sprawiedliwość oraz dobro wspólne.
„Miłość jest większa od sprawiedliwości, ponieważ kochać to znaczy dawać, ofiarować coś mojego drugiemu; ale nie ma nigdy miłości bez sprawiedliwości, która nakazuje, by dać drugiemu to, co jest jego, co mu się należy dlatego, że istnieje i działa. Nie mogę drugiemu «dać» czegoś od siebie, jeżeli mu nie dam w pierwszym rzędzie tego, co mu się sprawiedliwie należy. Kto kocha z miłością bliźniego, jest przede wszystkim sprawiedliwy wobec innych. Sprawiedliwość nie tylko nie jest obca miłości, nie tylko nie jest drogą alternatywną albo paralelną w stosunku do miłości: sprawiedliwość jest «nieodłącznie związana z miłością», jej towarzyszy” (CV 6).
„Kochać kogoś, znaczy pragnąć jego dobra i działać skutecznie w tym kierunku. Obok dobra jednostek istnieje dobro związane z życiem społecznym osób: dobro wspólne. Jest to dobro «nas-wszystkich», czyli poszczególnych osób, rodzin oraz grup pośrednich, tworzących wspólnotę społeczną. Nie jest to dobro poszukiwane dla niego samego, ale ze względu na osoby, które należą do wspólnoty społecznej i które tylko w niej mogą rzeczywiście i bardziej skutecznie osiągnąć swoje dobro.” (CV 7)

Zaangażowanie społeczne bez miłości staje się puste i nie sprzyja prawdziwemu rozwojowi społecznemu.
„Gdy miłość jest pobudką zaangażowania na rzecz dobra wspólnego, ma ono wyższą wartość niż gdy ma ono tylko świecki i polityczny charakter. Jak każde zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości, wpisuje się ono w świadectwo miłości Bożej, która działając w czasie przygotowuje wieczność. Gdy działalność człowieka na ziemi jest inspirowana i wspierana przez miłość, przyczynia się do budowania powszechnego miasta Bożego, do którego dążą dzieje rodziny ludzkiej.” (CV 7)
„Jedynie dzięki miłości, oświeconej światłem rozumu i wiary, możliwe jest osiągnięcie celów rozwoju bardziej godnych człowieka i go afirmujących. Podziału dóbr i zasobów, umożliwiających autentyczny rozwój, nie zapewni sam postęp techniczny i oparte na korzyściach relacje, lecz potencjał miłości zwyciężającej zło dobrem (por. Rz 12, 21) i otwierającej na wzajemność w kwestii sumień i wolności.” (CV 9)

3. Kościół nie proponuje technicznych rozwiązań, ale ukazuje kierunek i sens życia społecznego
Papież nie daje konkretnych recept z dziedziny społecznej, ekonomicznej czy politycznej – bo nie to jest zadaniem nauki społecznej Kościoła - ale wskazuje kierunki poszukiwania dróg rozwiązywania problemów społecznych.  Pokazuje sensy i wartości, jakimi musimy się kierować w życiu społecznym, aby zagwarantować faktyczny rozwój społeczny. Mówi on wyraźnie, że bez Boga w myśleniu o życiu społecznym, gospodarczym i kulturalnym – nie da się właściwie zrozumieć tych różnych wymiarów życia społecznego. Autonomia rzeczywistości doczesnych, o której mówi Sobór, nigdy nie oznaczała i nie oznacza autonomii od Boga i etyki – jest to autonomia i niezależność w życiu społecznym jeśli chodzi o technologię, technikę kształtowania tegoż życia, ale nie od jego celów i sensów. Bez miłości i prawdy życie społeczne jest puste, pozostaje sam szkielet struktur pustych w środku.
Trzeba jednak przyznać, że w encyklice znajdują się również bardzo konkretne rozwiązania i propozycje rozwiązań, jako przykłady. Jednak generalnie Papież pragnie pobudzić do myślenia o życiu politycznym, gospodarczym i społecznym – a takiego myślenia dziś brakuje bardzo zarówno w świecie, jak i w Polsce.
Neoliberalizm w jego różnych odcieniach i szkołach - od prymitywnej po jego socjalistyczne i marksistowskiej odmiany - dziś już nie jest w stanie kształtować myślenia o życiu społecznym, co najwyżej, może mówić o technologii i technice życia gospodarczego i społecznego.
Potrzeba większej pracy świeckich ekspertów i myślicieli, którzy z perspektywy nauki społecznej Kościoła podejmą wysiłek pogłębienia i wskazania nowych konkretnych propozycji działań, które faktycznie zagwarantują rozwój zarówno społeczny, jak i całego człowieka.

4. Jakie są podstawowe założenia rozwoju społecznego?
Encyklika jest kontynuacją intuicji Pawła VI zawartej w „Populorum progressio” odnośnie rozwoju społecznego. Benedykt akcentuje szczególnie dwie prawdy:
- „Pierwszą z nich jest to, że cały Kościół, w całym swoim istnieniu i działaniu, podczas gdy głosi, celebruje i działa w miłości, pragnie promować integralny rozwój człowieka. Kościół odgrywa rolę publiczną, która nie wyczerpuje się w działalności opiekuńczej lub edukacyjnej, ale wyzwala całą swą energię w służbie promocji człowieka i powszechnego braterstwa, gdy może korzystać z wolności.” (CV 11)
- „Drugą prawdą jest to, że autentyczny rozwój człowieka obejmuje całą osobę we wszystkich jej wymiarach. Bez perspektywy życia wiecznego, postępowi ludzkiemu na tym świecie brakuje horyzontu. Zamknięty w granicach historii, z łatwością może zostać sprowadzony do tego tylko, by zwiększać stan posiadania. W ten sposób ludzkość traci odwagę, jakiej wymaga gotowość na przyjęcie wyższych dóbr, na podjęcie wielkich i bezinteresownych inicjatyw podyktowanych przez powszechną miłość.” (CV 11)
„Na przestrzeni dziejów uważano często, że powołanie do życia instytucji zagwarantuje ludzkości korzystanie z prawa do rozwoju. Niestety, za bardzo zaufano tym instytucjom, tak jak gdyby mogły one osiągnąć pożądany cel w sposób automatyczny. W rzeczywistości same instytucje nie wystarczają, ponieważ integralny rozwój ludzki jest przede wszystkim powołaniem, a więc wiąże się z wolnym i solidarnym wzięciem na siebie odpowiedzialności przez wszystkich. Rozwój ów wymaga ponadto transcendentnej wizji osoby, potrzebuje Boga: bez Niego albo odbiera się prawo do rozwoju, albo składa się go jedynie w ręce człowieka, który popadł w przekonanie o samo-zbawieniu i w efekcie opowiada się za rozwojem odczłowieczonym.” (CV 11)

Refleksja nad rozwojem jest dziś konieczna z wielu względów; szczególnie dlatego, że uważa się z jednej strony, iż rozwój ideologii technokratycznej w myśl której same instytucje i techniczne rozwiązania zapewnią rozwój, a z drugiej rodzą się ideologie, które kwestionują sens i wartość rozwoju, dostrzegają w nim bardziej przyczynę tragedii niż nadziei na lepsze jutro. „Ideologiczne absolutyzowanie rozwoju technicznego albo tworzenie utopijnej wizji ludzkości, która powraca do pierwotnego stanu natury” (CV 14) to dwie skrajności na które musimy dać pozytywną odpowiedź.
„Niestety, negatywne ideologie wciąż kwitną. Paweł VI ostrzegał przed ideologią technokratyczną, szczególnie dziś zakorzenioną, świadomy, z jak wielkim niebezpieczeństwem wiąże się powierzenie samej technice całego procesu rozwoju, który w ten sposób pozostaje bez ukierunkowania. Technika sama w sobie jest ambiwalentna. Jeśli dzisiaj, z jednej strony, niektórzy skłonni są powierzyć jej całkowicie proces rozwoju, to z drugiej strony widzimy, że rodzą się ideologie, które negują in toto samą użyteczność rozwoju, w przekonaniu, że jest on radykalnie nieludzki i powoduje jedynie degradację.” (CV 14)

5. Rozwój jest powołaniem
„Stwierdzenie, że rozwój jest powołaniem, oznacza uznanie z jednej strony, że jego źródłem jest transcendentne wezwanie, a z drugiej, że nie jest zdolny sam określić swój ostateczny sens.” (CV 16). Człowiek sam nie jest w stanie sobie nadać powołania, on je otrzymuje od Boga.
„Powołanie jest wezwaniem, które wymaga wolnej i odpowiedzialnej odpowiedzi. Integralny rozwój ludzki zakłada odpowiedzialną wolność osoby i ludów: żadna struktura nie może zagwarantować owego rozwoju niezależnie od odpowiedzialności ludzkiej i ponad nią. «Mesjanizmy pełne obietnic, ale fabrykujące iluzje» zawsze opierają swoje propozycje na zanegowaniu transcendentnego wymiaru rozwoju, w pewności, że mają go w całości do swej dyspozycji. Ta fałszywa pewność okazuje się słabością, ponieważ oznacza podporządkowanie człowieka, zredukowanego do narzędzia rozwoju, natomiast pokora przyjmującego powołanie zamienia się w prawdziwą autonomię, ponieważ daje osobie wolność.” (CV 17)
„Powołanie do postępu skłania ludzi do tego, «aby więcej działać, umieć i posiadać, a przez to więcej być». I tu jest problem: co to znaczy «więcej być»? Paweł VI odpowiada na to pytanie, wskazując na istotną cechę «prawdziwego rozwoju»: «powinien on być integralny, to znaczy winien przyczyniać się do rozwoju każdego człowieka i całego człowieka»….
Wiara chrześcijańska zajmuje się rozwojem nie licząc na uzyskanie przywilejów lub stanowisk władzy, ani nie powołując się na zasługi, które chrześcijanie mieli i również dzisiaj mają, obok naturalnych ograniczeń, ale jedynie licząc na Chrystusa, w którym znajduje odniesienie każde prawdziwe powołanie do integralnego rozwoju ludzkiego.” (CV 18)
Czy ludzie o własnych siłach mogą dojść do braterstwa? „Społeczeństwo coraz bardziej zglobalizowane zbliża nas, ale nie czyni nas braćmi. Rozum sam potrafi pojąć, że ludzie są równi i dać podstawę ich obywatelskiemu współżyciu, ale nie potrafi zaprowadzić braterstwa. Ma ono początek w transcendentnym powołaniu Boga Ojca, który jako pierwszy nas umiłował, ucząc nas przez swego Syna, czym jest miłość braterska.” (CV 19)

6. Rozwój w epoce globalizacji
Encyklika bardzo dużo mówi o globalizacji, niektórzy nawet mówią, że jest to jej główny temat. Główne przesłanie to z jednej strony otwarcie na globalizację, a z drugiej to ukazywanie jej słabości, ograniczeń i niebezpieczeństw, które z niej płyną. Nasz Kongres zatytułowany: „Ruchy katolickie w epoce globalizacji”, który odbył się 25 marca 2006 r. dobrze to zagadnienie ujął, a encyklika pogłębia nasze podejście do globalizacji.
Globalizację – mimo jej niebezpiecznych aspektów – Benedykt XVI postrzega jako szansę, w zależności od tego jak zostanie wykorzystana. „Globalizacja, a priori, nie jest ani dobra, ani zła. Nie powinniśmy być jej ofiarami, lecz odgrywać w niej aktywną rolę, postępując rozumnie, kierując się miłością i prawdą”.
Jest przekonany, że „procesy globalizacji, odpowiednio pojmowane i zarządzane, dają możliwość wielkiej redystrybucji bogactw w wymiarze planetarnym, jak nigdy wcześniej; jeśli natomiast będą zarządzane źle, mogą spowodować wzrost ubóstwa i nierówności, a także doprowadzić do kryzysu całego świata.”
Dodaje, że jedynie oparcie globalizacji na autentycznej antropologii może zaowocować „solidarną humanizacją” współczesnego świata. Globalizacja, realizowana pod tymi warunkami „pozwoli przeżywać globalizację ludzkości i nią kierować w jej aspekcie relacyjności, komunii i wzajemnego dzielenia się.”
Benedykt XVI apeluje, aby obecny globalny kryzys ekonomiczny potraktować jako wyzwanie do przemyślenia dalszego kierunku rozwoju ludzkości. „Kryzys zmusza nas do przemyślenia na nowo naszej drogi, do przyjęcia nowych reguł i znalezienia nowych form zaangażowania, do korzystania z pozytywnych doświadczeń, a odrzucania negatywnych. W ten sposób kryzys staje się okazją do rozeznania sytuacji i czynienia nowych projektów. Z takim nastawieniem, raczej ufności niż rezygnacji, należy stawić czoło obecnym trudnościom” – czytamy w encyklice. (CV 21)

Pisząc o problemie globalizacji Benedykt XVI dostrzega przede wszystkim zmianę roli współczesnego państwa, którego suwerenność siłą rzeczy zostaje ograniczona przez „nowy międzynarodowy kontekst ekonomiczno-handlowy i finansowy”, związany z „mobilnością kapitałów finansowych oraz materialnych i niematerialnych środków produkcji”.
Papież twierdzi jednak, że obecny kryzys finansowy dobitnie pokazuje, że odtrąbienie końca roli państwa jest zdecydowanie przedwczesne. Wręcz przeciwnie – tylko dzięki interwencji państwa możliwe jest dziś łagodzenie skutków gospodarczej recesji. Rola państwa wydaje się nawet wzrastać, bo „zintegrowana ekonomia naszych czasów nie eliminuje roli państw, a raczej zobowiązuje ich rządy do głębszej wzajemnej współpracy” – pisze Benedykt XVI.
Jednak Papież nie wylewa z kąpielą samej globalizacji, ponieważ – jego zdaniem – jako „planetarny rozmach” po raz pierwszy w historii ludzkości stwarza ona możliwość „wielkiej redystrybucji bogactw” w wymiarze ogólnoświatowym. Warunkiem tego jest jednak „odpowiednie pojmowanie i zarządzanie” tym procesem.
Tymczasem dziś, pomimo powiększania się bogactwa światowego pojmowanego globalnie, wzrastają też nierówności. Dlatego Benedykt XVI powtarza za Pawłem VI: „Nadal trwa «skandal niewiarygodnych nierówności»”!
I tutaj Benedykt XVI uderza bardzo mocno, postulując stworzenie prawdziwej „światowej władzy politycznej” dla zarządzania ekonomią światową. Dalej zaś wymienia niezbędne warunki jej skutecznego i uczciwego działania: „Tego rodzaju władza musi być regulowana przez prawo, przestrzegać konsekwentnie zasady pomocniczości i solidarności, być podporządkowana realizacji dobra wspólnego, zaangażować się w realizację autentycznego integralnego rozwoju ludzkiego, inspirującego się wartościami miłości w prawdzie”.
Nowa encyklika postuluje reformy zmierzające również do odbiurokratyzowania organizacji międzynarodowych. Chodzi zwłaszcza o walkę z ubóstwem. Zawarta w niej krytyka jest bardzo surowa, gdyż niejednokrotnie pomoc w rozwoju trafia do tych, którzy ją niosą. To znaczy: w jakimkolwiek programie, nie tylko oenzetowskim, ale i realizowanym przez wiele innych organizacji, wykonujące go osoby otrzymują wysokie wynagrodzenia. Często ludzie, którym się pomaga w krajach rozwijających się, stanowią wręcz pretekst do utrzymywania programu, zasilającego głównie kieszeń jego organizatorów. Chciałbym tu jednak powiedzieć, że encyklika z uznaniem wyraża się o Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej agendach.

7. Chrześcijanin w życiu gospodarczym
Rynek jednak sam w sobie nie jest „złem”. Nauka społeczna Kościoła od zawsze uznaje słuszność zysku i rynku: w przeciwnym razie niczego nie opłacałoby się na rynek wystawiać. Tym niemniej, nie można go pozostawiać samemu sobie dla osiągania jak największego zysku. Rynek powinien być kontrolowany, przede wszystkim przez państwo. Istnieje jednak wiele innych sposobów kontroli rynku, np. poprzez stowarzyszenia konsumentów. Poza tym, rynkiem winni się też interesować wytwórcy, czyli pracownicy: także im się należy część zysku, a zatem profit nie powinien jedynie trafiać do przedsiębiorcy, do zakładu, ale musi brać pod uwagę wszystkich uczestników procesu wytwórczego.
Benedykt XVI zachęca do ucywilizowania wolnego rynku w oparciu o zasady etyczne. „Kościół od zawsze uważa, że działalności ekonomicznej nie można uważać za antyspołeczną. (…) Jest z pewnością prawdą, że rynek może być ukierunkowany negatywnie, nie dlatego, że taka jest jego natura, ale dlatego, że pewna ideologia może mu taki kierunek nadać.(…) Ekonomia i finanse - będące narzędziami - mogą być źle używane, jeśli posługujący się nimi ma jedynie egoistyczne cele. W ten sposób można przekształcić narzędzia ze swej natury dobre w narzędzia szkodliwe” – zauważa Papież.
Jako jedną z najważniejszych przyczyn dzisiejszego kryzysu finansowego Benedykt XVI wymienia tendencje do ekonomii „krótko, a czasem bardzo krótkoterminowej” oraz błędne przekonanie o autonomiczności ekonomii, która rzekomo nie powinna akceptować wpływów o charakterze moralnym.
Stanowisko Papieża jest jasne: „Ekonomia potrzebuje etyki dla swego poprawnego funkcjonowania; nie jakiejkolwiek etyki, lecz etyki przyjaznej osobie”. „Trzeba zabiegać – kontynuuje – nie tylko o to, aby powstawały «etyczne» sektory lub działy ekonomii czy finansów, lecz aby cała gospodarka i finanse były etyczne”. „Sfera ekonomiczna nie jest ani etycznie neutralna, ani ze swej natury nieludzka i antyspołeczna. Należy ona do działalności człowieka i właśnie dlatego, że jest ludzka, jako struktura i instytucja musi mieć charakter etyczny” – dodaje.
Ojciec Święty wyjaśnia, że zysk nie może być postrzegany jako ostateczny cel działalności ekonomicznej. Jego ostatecznym celem winno być dobro wspólne. Inaczej rodzić on będzie „ryzyko zniszczenia bogactwa i spowodowania ubóstwa”. Postuluje zatem rozwój takich przedsiębiorstw, które nie wykluczając zysku, uważają go za narzędzie do realizacji celów humanistycznych i społecznych. Jako przykład podaje grupy przedsiębiorstw „stawiających sobie za cel użyteczność społeczną; zróżnicowany świat podmiotów tak zwanej ekonomii obywatelskiej i wspólnotowej”. Bezpośrednio odwołuje się do potrzeby tworzenia podmiotów ekonomii społecznej – „Dlatego potrzebny jest rynek, na którym w sposób wolny, w warunkach równych szans będą prowadzić działalność przedsiębiorstwa, które realizują różne cele instytucjonalne. Obok nastawionego na zysk przedsiębiorstwa prywatnego oraz różnego rodzaju przedsiębiorstw publicznych, muszą mieć możliwość powstawania i działalności organizacje produkcyjne, które mają służyć wzajemnej pomocy i celom społecznym. Z ich wzajemnej konfrontacji na rynku można oczekiwać swoistego «skrzyżowania» sposobów działania przedsiębiorstw, a więc troski o cywilizację ekonomii. W tym przypadku miłość w prawdzie oznacza, że trzeba nadać formę i kształt organizacyjny tym inicjatywom ekonomicznym, które nie negując zysku, zamierzają wychodzić poza logikę równowartościowej wymiany oraz zysku jako celu samego w sobie.” (CV 38)
„Caritas in veritate” przeciwstawia takiemu wykoślawionemu poglądowi dwie podstawowe, a trochę zapomniane przez współczesną finansjerę, prawdy: bez zachowywania zasad etycznych nie można mówić o prawdziwie wolnym rynku – to raz; każda decyzja ekonomiczna rodzi zaś konsekwencje o charakterze moralnym – to dwa. I nie są to bynajmniej sformułowania, które mają komuś podcinać skrzydła, a raczej właśnie krzepić. Bo „Miłość w prawdzie” bez wątpienia jest encykliką Nadziei. A jeśli ktoś ma na ten temat inne zdanie, niech lepiej uważnie przeczyta poniższą myśl Benedykta XVI: „Kryzys zmusza nas do przemyślenia na nowo naszej drogi (…) staje się okazją do rozeznania sytuacji i czynienia nowych projektów. Z takim nastawieniem, raczej ufności niż rezygnacji, należy stawić czoło obecnym trudnościom”.
Benedykt XVI postuluje rozwój ekonomii społecznej jako jednej z form rozwiązywania problemów społecznych – „Przezwyciężenie niedorozwoju wymaga interwencji nie tylko w zakresie polepszenia transakcji opierających się na wymianie, nie tylko tworzenia struktur opiekuńczych natury publicznej, ale przede wszystkim stopniowego otwarcia, w kontekście światowym, na formy działalności ekonomicznej charakteryzujące się elementami darmowości i komunii. Wyłączne binomium rynek-państwo niszczy współżycie społeczne, natomiast solidarne formy ekonomii, najlepiej prosperujące w społeczeństwie obywatelskim, choć się do niego nie sprowadzają, tworzą współżycie społeczne.” (CV 39)

8. Nowa rola związków zawodowych
„Całość zmian społecznych i ekonomicznych powoduje, że związki zawodowe mają większe trudności w wypełnianiu swojego zadania reprezentowania interesów pracowników, również z tego powodu, że dla korzyści ekonomicznych rządy często ograniczają wolność związków zawodowych lub ich możliwości negocjacji. W ten sposób tradycyjne sieci solidarności napotykają coraz większe przeszkody. Dlatego dzisiaj jeszcze bardziej niż w przeszłości trzeba uwzględnić wezwanie nauki społecznej Kościoła, poczynając od Rerum novarum, do tworzenia stowarzyszeń pracowników, mających na celu obronę ich praw, odpowiadając przede wszystkim szybko i w sposób dalekowzroczny na pilną potrzebę wypracowania nowych form współdziałania na poziomie zarówno międzynarodowym, jak i lokalnym.” (CV 25)
Związki zawodowe, których tworzenie Kościół zawsze pochwalał i popierał, winny się otworzyć się na nowe perspektywy pojawiające się w świecie pracy. „Wychodząc poza ramy nałożone przez branżowy charakter związków zawodowych, organizacje związkowe powinny zająć się nowymi problemami naszych społeczeństw: mam na myśli, na przykład, problematykę, którą specjaliści w dziedzinie nauk społecznych określają jako konflikt między osobą-pracownikiem a osobą-konsumentem. Niekoniecznie godząc się z tezą, że doszło do przesunięcia, w którego wyniku w miejsce pracownika w centrum uwagi znalazł się konsument, wydaje się, że również to stanowi pole do nowatorskiej działalności związkowej.
Globalny kontekst pracy, wymaga również, by krajowe związki zawodowe, przeważnie skupione na obronie interesów swoich członków, spoglądały również na tych, którzy do nich nie należą, a w szczególności na pracowników w krajach rozwijających się, gdzie prawa socjalne są często naruszane. Obrona tych pracowników, prowadzona także za pośrednictwem odpowiednich inicjatyw wobec ich rodzinnych krajów, pozwoli organizacjom związkowym jasno ukazać autentyczne racje etyczne i kulturowe, dzięki którym stały się decydującym czynnikiem rozwoju w różnych kontekstach społecznych i pracowniczych. Pozostaje wciąż aktualne tradycyjne nauczanie Kościoła, które sugeruje rozróżnienie roli i funkcji związków zawodowych i polityki. To rozróżnienie pozwoli związkom zawodowym odnaleźć w społeczeństwie obywatelskim najodpowiedniejsze forum dla ich niezbędnej działalności w obronie i promocji świata pracy, zwłaszcza na rzecz pracowników wykorzystywanych i nie reprezentowanych, których trudna sytuacja często umyka roztargnionemu oku społeczeństwa.” (CV 64)

9. W służbie ubogim
Koncepcja wielokierunkowej pracy z ubogimi i nowymi formami ubóstwa znajduje w encyklice potwierdzenie i pogłębienie.
Encyklika przyznaje, że „linia podziału między krajami bogatymi i ubogimi nie jest tak wyraźna, jak przed 40. laty w czasach „Populorum progressio”. Mimo, że powiększa się bogactwo światowe pojmowane globalnie, to wzrastają także nierówności. Policentryczny rozwój świata sprawia, że nawet w bogatych krajach ubożeją nowe kategorie społeczne i rodzą się nowe formy ubóstwa. Natomiast w tradycyjnie ubogich częściach świata „niektóre grupy korzystają ze swego rodzaju rozrzutnego i konsumpcyjnego nadrozwoju, który w sposób niedopuszczalny kontrastuje z utrzymującymi się sytuacjami odbierającymi człowiekowi godność ludzką”. Nadal trwa «skandal niewiarygodnych nierówności»”.
Prawdziwym skandalem epoki globalizacji – zdaniem Papieża – jest utrzymujące się wciąż zjawisko głodu bądź braku dostępu do wody w najuboższych krajach. Papież wskazuje, że przyczyną głodu dziś nie jest bynajmniej brak żywności, lecz błędy natury społecznej i instytucjonalnej. Także w sferze instytucji między-narodowych. Wskazując różne możliwości rozwiązania tych problemów przypomina, że podstawowym prawem winno być „powszechne prawo wszystkich istot ludzkich do pożywienia i wody, które nie dopuszcza różnic czy dyskryminacji”.
Papież konkluduje, że jedynie „solidarna droga do rozwoju krajów ubogich, może stanowić projekt rozwiązania obecnego kryzysu globalnego”. Wyjaśnia, że taka droga winna być traktowana również jako interes krajów rozwiniętych.
„W epoce globalizacji działalność ekonomiczna nie może abstrahować od darmowości, która krzewi i umacnia solidarność oraz odpowiedzialność za sprawiedliwość i dobro wspólne w różnych podmiotach i odgrywających główne role osobach” – apeluje Benedykt XVI i jednocześnie zachęca: „Ubogich nie należy traktować jako brzemię, lecz jako bogactwo również ze ściśle ekonomicznego punktu widzenia”.

10. Ewangelizacja postawy konsumpcyjnej
Papież wzywa do bardziej zdecydowanej pracy na rzecz tworzenia i aktywności grup konsumenckich i ich roli kontrolnej wobec rynku, jakości żywności i troski o zdrowie całego człowieka.
„Światowy układ połączeń doprowadził do powstania nowej władzy politycznej — władzy konsumentów oraz ich stowarzyszeń. Zjawisko to należy zgłębić, posiada bowiem elementy pozytywne, które należy dowartościować oraz nadużycia, których należy unikać.
Dobrze, żeby ludzie zdawali sobie sprawę, że kupno jest zawsze aktem moralnym, nie tylko ekonomicznym. Istnieje więc ścisła odpowiedzialność społeczna konsumenta, która idzie w parze z odpowiedzialnością społeczną świata biznesu. Konsumentów trzeba stale wychowywać do roli, którą codziennie odgrywają, powinni robić to z poszanowaniem zasad moralnych, co nie umniejsza racjonalności ekonomicznej aktu kupna.
Również w dziedzinie zakupów, właśnie w chwilach takich jak obecna, gdy siła nabywcza może się zmniejszyć i potrzebny będzie umiar w konsumpcji, trzeba szukać innych dróg, jak na przykład formy wspólnych zakupów, takie jak spółdzielnie konsumentów, działające od XIX w. także dzięki inicjatywie katolików.
Pożyteczne jest również wspomaganie nowych form wprowadzania na rynek produktów pochodzących z ubogich regionów planety, by zapewnić producentom godziwą zapłatę, pod warunkiem, że będzie to rynek działający w sposób przejrzysty, tak aby zapewnić producentom nie tylko większy zysk, ale także lepszą formację, doskonalenie zawodowe i technologię oraz że tego typu próby ekonomii na rzecz rozwoju nie będą łączone z partykularnymi wizjami ideologicznymi.
Bardziej znacząca rola konsumentów jest pożądana, jako czynnik demokracji ekonomicznej, pod warunkiem, że nie będą oni manipulowani przez stowarzyszenia, które nie są dla nich naprawdę reprezentatywne.” (CV 66)

11. Ekologia
Papież podkreśla, że prawidłowy rozwój wymaga również troski o poszanowanie środowiska naturalnego. „Bóg dał je wszystkim, a za korzystanie z niego jesteśmy odpowiedzialni wobec ubogich, przyszłych pokoleń i całej ludzkości”. Zarazem ostrzega przed „traktowaniem natury za ważniejszej od samej osoby ludzkiej”.
Troska o ochronę środowiska – podkreśla Ojciec Święty – to zarazem „wezwanie dla dzisiejszego społeczeństwa, by poważnie zweryfikowało swój styl życia”, bowiem „ w wielu częściach świata skłania się ono ku hedonizmowi i konsumpcjonizmowi, pozostając obojętnym na wynikające z tego szkody”.
Wyjaśnia, że „potrzebna jest rzeczywista zmiana mentalności, która nas skłoni do przyjęcia nowych stylów życia, «w których szukanie prawdy, piękna i dobra oraz wspólnota ludzi dążących do wspólnego rozwoju byłyby elementami decydującymi o wyborze jakości konsumpcji, oszczędności i inwestycji»”.
Wskazuje przy tym na problem niewłaściwego wykorzystania zasobów energetycznych planety, zauważając, że „zawładnięcie nieodnawialnymi źródłami energii przez niektóre państwa, grupy władzy i przedsiębiorstw stanowi w istocie poważną przeszkodę dla rozwoju krajów ubogich”.
Przyznaje, że „zagarnianie zasobów naturalnych, które w wielu przypadkach znajdują się właśnie w krajach ubogich, rodzi wyzysk i częste konflikty międzynarodowe i wewnętrzne. Konflikty te rozgrywają się często na terytorium tych krajów, powodując poważne straty, jak śmierć, zniszczenia i dalsza degradacja”.
W konsekwencji Benedykt XVI proponuje „planetarną redystrybucję zasobów energetycznych”. Do krajów technologicznie rozwiniętych apeluje o zmniejszenie swego zapotrzebowania energetycznego.
Z troską o środowisko Papież wiąże bezpośrednio troskę o życie człowieka na każdym etapie jego rozwoju. Zaznacza, że troska o środowisko bez należytej troski o życie człowieka odsłania „poważną sprzeczność dzisiejszej mentalności i praktyki, która poniża osobę, burzy ład środowiska i szkodzi społeczeństwu”.

12. Rodzina i ochrona życia
Papież poddaje zdecydowanej krytyce programy ograniczające ilość urodzin narzucane krajom ubogim. Stwierdza, że błędem jest uważanie wzrostu liczby ludności za główną przyczynę niedorozwoju.
Ostrzega przed zgubnymi skutkami małej liczby urodzin, jaką obserwujemy w krajach wysoce rozwiniętych. „Zmniejszenie się liczby urodzin, niekiedy poniżej tak zwanego «wskaźnika wymiany», powoduje również kryzys systemów opieki społecznej, zwiększa jej koszty, pomniejsza nagromadzone oszczędności i w rezultacie środki finansowe potrzebne do inwestycji, redukuje liczbę kwalifikowanych pracowników, zubaża «rezerwuar mózgów», który można wykorzystać dla potrzeb narodu. Ponadto w przypadku małych, a czasem bardzo małych rodzin istnieje niebezpieczeństwo zubożenia relacji społecznych i niemożności zagwarantowania skutecznych form solidarności” – wyjaśnia. (CV 44)
Uważa, że koniecznością społeczną, a nawet ekonomiczną jest „ukazywanie nadal nowym pokoleniom piękna rodziny i małżeństwa”. „W tej perspektywie – stwierdza – zadaniem państw jest prowadzenie polityki promującej główną rolę i integralność rodziny, opartej na małżeństwie mężczyzny i kobiety, będącej pierwszą i żywotną komórką społeczeństwa, a także zatroszczenie się o jej problemy ekonomiczne i fiskalne, z poszanowaniem jej natury relacyjnej.”

13. Kultura i środki społecznego przekazu
Eklektyzm kulturowy i relatywistycznie pojmowane „spłaszczenie kulturowe” – zdaniem Papieża – powodują degradację kultury i w konsekwencji sprowadzają człowieka „do faktu jedynie kulturowego”, co naraża ludzkość na „nowe niebezpieczeństwa zniewolenia oraz manipulacji.” Ostrzega więc przed takim udzielaniem pomocy, z którą związane byłoby narzucanie krajom ubogim określonego modelu kulturowego. Jako jeden z przykładów wymienia „zjawisko turystyki międzynarodowej, która może stanowić ważny czynnik rozwoju ekonomicznego i wzrostu kulturowego, ale może przeobrazić się w formę wyzysku i moralnego upadku.”
Media „mogą one stać się okazją do humanizacji nie tylko wtedy, gdy dzięki rozwojowi technologicznemu stwarzają większe możliwości komunikacji i informowania, ale przede wszystkim wtedy, gdy ich organizacji i celom przyświeca obraz osoby i dobra wspólnego, odzwierciedlający jej uniwersalne wartości. Środki społecznego przekazu nie sprzyjają wolności ani nie powodują objęcia globalnym rozwojem i demokracją wszystkich z tego tylko względu, że pomnażają możliwości wzajemnej łączności i obiegu idei. By osiągnąć cele tego rodzaju, muszą one skoncentrować się na promocji godności osób i narodów, muszą wyraźnie kierować się miłością i służyć prawdzie, dobru oraz braterstwu naturalnemu i nadprzyrodzonemu. Istotnie, w ludzkości wolność jest ściśle związana z tymi wyższymi wartościami. Media mogą skutecznie pomagać w pogłębianiu jedności rodziny ludzkiej oraz etosu społeczeństw, gdy stają się narzędziami promocji powszechnego udziału we wspólnym poszukiwaniu tego, co słuszne.” (CV 73)

14. Bóg źródłem rozwoju w świecie
„Bez Boga człowiek nie wie, dokąd zmierza, i nie potrafi nawet zrozumieć tego, kim jest. Wobec olbrzymich problemów rozwoju narodów, które niemal zmuszają nas do zniechęcenia i rezygnacji, przychodzi nam z pomocą słowo Pana Jezusa Chrystusa, który uświadamia nam: «Beze Mnie nic nie możecie uczynić» (J 15, 5), i dodaje odwagi: «A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28, 20).
Wobec ogromu pracy, którą trzeba wykonać, podtrzymuje nas wiara w obecność Boga przy tych, którzy gromadzą się w Jego imię i pracują dla sprawiedliwości. Człowiek nie jest w stanie kierować własnym postępem, ponieważ nie może sam z siebie ustanowić prawdziwego humanizmu. Tylko gdy uznamy, że jesteśmy powołani, jako pojedyncze osoby i jako wspólnota, do uczestnictwa w rodzinie Boga jako Jego dzieci, będziemy również zdolni zrodzić nową myśl i zaangażować nowe siły w służbę prawdziwego i pełnego humanizmu.
Tak więc główną siłą służącą rozwojowi jest humanizm chrześcijański, który ożywia miłość i kieruje się prawdą, przyjmując jedną i drugą jako trwały dar Boży. Dyspozycyjność wobec Boga otwiera na dyspozycyjność wobec braci oraz wobec życia, pojmowanego jako odpowiedzialne i radosne zadanie. I przeciwnie, ideologiczne zamknięcie się na Boga oraz ateizm obojętności, które prowadzą do zapominania o Stwórcy i stwarzają niebezpieczeństwo zapominania również o wartościach ludzkich, jawią się dziś pośród największych przeszkód w rozwoju.
Humanizm wykluczający Boga jest humanizmem nieludzkim. Jedynie humanizm otwarty na Absolut może nam przewodzić w propagowaniu i urzeczywistnianiu form życia społecznego i obywatelskiego — w obrębie struktur, instytucji, kultury i etosu — chroniąc nas przed niebezpieczeństwem ulegania zniewoleniu przez przejściowe mody. To świadomość niezniszczalnej Miłości Bożej podtrzymuje nas w mozolnym i wzniosłym angażowaniu się na rzecz sprawiedliwości i rozwoju narodów, pośród sukcesów i porażek, w nieustannym dążeniu do właściwego uporządkowania ludzkich spraw. Miłość Boża wzywa nas do wyjścia z tego, co jest ograniczone i nieostateczne, dodaje nam odwagi do działania i dalszego poszukiwania dobra wszystkich, nawet jeśli nie realizuje się to natychmiast, nawet jeśli to, co zdołamy uczynić, my oraz władze polityczne i specjaliści w zakresie ekonomii, jest zawsze mniejsze od tego, czego gorąco pragniemy. Bóg daje nam siłę do walki i cierpienia z miłości do wspólnego dobra, ponieważ On jest naszym Wszystkim, naszą największą nadzieją.” (CV 78)

*  *  *  *  *  *

Jak wcielać w życie inspiracje płynące z encykliki Benedykta XVI?

1. Pierwszym zadaniem, jakie winniśmy podjąć i możemy uczynić to przeczytanie z uwagą tekstu encykliki.
Celem tej pracy winno być ponowne odczytanie i zrozumienie podstawowych pojęć i treści, dotyczących życia społecznego oraz gospodarczego, z perspektywy nauki społecznej Kościoła i to tak jak ona współcześnie te pojęcia i role definiuje.
Dlaczego? Są dwa powody. Każdy z nas ma własne pojęcia praktyczne, którymi się kieruje w życiu np. czym jest rynek, jaka jest rola państwa w życiu gospodarczym, na czym polega rozwój społeczny świata, jak rozumieć fakt, że jestem konsumentem itd., ale często są one inne niż te wypływające z nauki społecznej Kościoła – bo kształtowane są przez naszych nauczycieli życia społecznego, przez media itd.
I dlatego wymagają one zastanowienia, korekty, albo potwierdzenia – zgadzam się z Papieżem, tzn. zmierzam w dobrym kierunku. Nie dlatego, że myślę jak Papież, ale dlatego że takie myślenie gwarantuje faktyczny rozwój społeczny, a nie jego różne patologie.
Po drugie, przemyślenie treści tej encykliki dopomoże mi odkryć na nowo sens i wartość życia społecznego, gospodarczego, politycznego, czy kulturalnego. Te nasze dotychczasowe sensy często są już martwe i niewiele wnoszą w nasze życie i co rusz się pytamy samych siebie, jaki to ma sens, albo gdzie w tym jest sens i jaki?

2. Zaczynamy dokonywać zmiany od samych siebie, a nie od oczekiwań wobec innych ludzi.
Po przestudiowaniu encykliki możemy być poruszeni wielością spraw, na które należy zwrócić uwagę.
Możemy mieć poczucie, że ogrom problemów i wyzwań jest tak duży, że nie jesteśmy w stanie go ogarnąć i rodzi się pytanie co mam robić?
Można oczywiście oddziaływać na polityków i biznesmenów, aby bardziej otworzyli się na etykę i naukę społeczną Kościoła, szczególnie jeśli są katolikami. Ale czy będą chcieli posłuchać nas i Kościoła, czy faktycznie zmienią swoje postępowanie?
Otóż wydaje mi się, że najważniejsze jest rozpoczęcie dokonywania zmian od samego siebie i środowiska ludzi, z którymi pracuję i żyję. Bo ta encyklika pobudza do rachunku sumienia, pobudza do myślenia o naszym zaangażowaniu w życie społeczne.
Odnowę świata i życia społecznego zaczynajmy od samych siebie, od swoich wspólnot w których żyjemy, a potem zastanówmy się jak pomóc szerzej innym.

Trzeba nam odkrywać na nowo fakt wielkiej troski Boga o nasze życie nie tylko osobiste, ale i społeczne. Trzeba nam pogłębić naszą wiarę w obecność i działanie Boga w świecie i pośród tego świata, choć nie możemy Jego działania zamknąć tylko do tego wymiaru.
Dalej ważne jest, abyśmy uświadomili sobie, że nasze zaangażowanie społeczne, kulturowe jest wyrazem miłości społecznej. I ważne jest, aby przesycić nasze zaangażowania miłością Boga i człowieka w prawdzie, wtedy te wymiary życia człowieka będą bardziej otwarte na Boga, na etykę i autentyczną troskę o drugiego człowieka. We wcielaniu miłości w wymiarze społecznym należy myśleć – bo tego nam brakuje.
Ja mam stawać się animatorem rozwoju świata.
Nasze zaangażowanie społeczne winno być odpowiedzią na powołanie nas przez Boga jako osoby świeckiej. Bo zaangażowanie społeczne, które wypływa z miłości społecznej jest elementem powołania człowieka świeckiego, wypływa tak naprawdę z łaski tego powołania.

3. Poszerzać logikę zysku logiką daru i bezinteresowności.
Wydawało się, że jedynym wymiarem transakcji w życiu gospodarczym, społecznym i ostatnio kulturalnym są pieniądze. Ale Benedykt XVI zwraca uwagę, że we wszystkich transakcjach i działaniach życia gospodarczego, społecznego i politycznego musi się pojawiać bezinteresowność, która nie wyklucza interesowności, wymiany dóbr, zysku, ale wypełnia głębszą treścią i pełniejszym sensem nasze działania gospodarcze, polityczne, nadaje im ducha.
Najlepiej zobaczyć to przyglądając się naszym dotychczasowym zaangażowaniom, że poza patrzeniem na zysk - było też wiele bezinteresowności np. w naszej pracy zawodowej, w trosce o działanie naszego samorządu mieszkaniowego, czy też szerzej.
Przyglądając się naszym dotychczasowym działaniom łatwiej nam będzie zrozumieć, że jest możliwe, a nawet i potrzebne łączenie tych dwóch elementów i wzajemne uzupełnianie. Bo na logice zysku nie zbuduje się sprawiedliwego rozwoju.

4. Zadbać o etykę w życiu zawodowym i społecznym, aby kierować się uczciwością w życiu społecznym. Aby być bardziej prawym w moim nastawieniu do pracy.
Zatroszczyć się oto, aby standardy etyczne i społeczne kształtowały cały proces działalności mojego przedsiębiorstwa.

5. Stawać się coraz bardziej świadomym swoich wyborów konsumenckich, być chrześcijańskim konsumentem.

6. Zadbać o ekologię wokół siebie, w swojej rodzenie i swoim sąsiedztwie.

7. Bardziej świadomie pracować na rzecz zaradzania różnym formom ubóstwa, czasami bezpośrednio a czasami poprzez instytucje i działalność na rzecz strukturalnemu zaradzaniu ubóstwa.
W latach 2005-2007 Ogólnopolska Rada Ruchów Katolickich w ramach trwającego III Kongresu Ruchów zorganizowała 14 Kongresów Tematycznych m. in. na temat globalizacji, ekologii, konsumpcji, życia gospodarczego, pomocy ubogim. Dlatego zachęcamy do lektury tych świadectw opisujących nasze doświadczenia oraz konkretne działania apostolskie w tych dziedzinach życia społecznego. Zostały one opublikowane w książce: „Służyć Królestwu Bożemu w świecie”. Materiały tam zawarte mogą Was zainspirować do jeszcze pełniejszego wcielania miłości w życie społeczne.
W referacie wykorzystano różne opracowania oraz wypowiedzi na temat encykliki. A.S.

*  *  *  *  *  *


Ubogich zawsze mieć będziecie  –  nieustająca aktualność posługi ubogim
Ks. Zbigniew Sobolewski
Caritas Polska
Referat wygłoszony podczas Konferencji ORRK poświęconej ewangelizacji w dniu 20.02.2010

1. „Bo ubogich zawsze macie u siebie”.
W Ewangelii znajdujemy opis wydarzenia, które miało miejsce w domu Szymona Trędowatego (Mk 14,1-9). Podczas uczty pewna kobieta namaściła głowę Chrystusa drogocennym olejkiem. Gdy niektórzy biesiadnicy, oburzeni tym gestem, w którym widzieli zwyczajne marnotrawstwo, mówili między sobą źle o tej kobiecie, Jezus pochwalił jej czyn i wypowiedział zdanie, którego prawdziwość możemy potwierdzić i my, ludzie współcześni: „Bo ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić” (Mk 14,7).
Rzeczywiście, zjawisko ubóstwa nie zniknęło z powierzchni ziemi. Głód i niedożywienie, brak dostępu do wody pitnej, bezdomność, nieuleczalne choroby dziesiątkujące całe kontynenty, bezrobocie, cierpienia spowodowane przez wojny i konflikty zbrojne, to problemy, jakie towarzyszą ludzkości od wieków i trapią współczesny świat. Co więcej: do zakorzenionych dobrze w rzeczywistości świata form ubóstwa materialnego, wyrażających się w braku możliwości zaspokojenia nawet elementarnych potrzeb życiowych doszły nowe biedy. Do ubóstwa materialnego dochodzi coraz częściej ubóstwo duchowe. Innym rodzajem ubóstwa jest bieda powstała w wyniku braku trwałych więzi społecznych i niezaspokojenia potrzeby przynależności do innych, wspólnoty. Spotykamy się ze zjawiskiem izolacji społecznej i osamotnienia, zwłaszcza wśród osób starszych. Czują się one często zapomniane, opuszczone przez najbliższych. Doświadczają go również chorzy psychicznie, więźniowie, niepełnosprawni, emigranci, rodziny niepełne, nieletni, nastolatkowie.
Współczesny człowiek cierpi na zanik poczucia sensu własnego życia i nie widzi jego wartości. To jest jeszcze jeden rozpowszechniony rodzaj ubóstwa. Cierpienie sprawia mu brak Boga, przeżywana „pustka egzystencjalna” i poczucie głębokiej samotności. Doświadcza ubóstwa i nieautentyczności relacji międzyosobowych, gdyż, jak mówił poeta Tadeusz Różewicz „ocieramy się o siebie do krwi”, ale „tak bardzo samotni”.

2. Ubóstwo jako wciąż aktualne wyzwanie
Dla chrześcijan – budowniczych królestwa Bożego na ziemi - ubóstwo jest faktem, który stanowi wyzwanie. Nie możemy zgodzić się na bezczynność, bierność, wobec wielkiego cierpienia, jakie rodzi ubóstwo materialne i duchowe, religijne, społeczne i kulturowe. Tak, jak Chrystus, który przyszedł na świat, „aby ubogim nieść dobrą nowinę, więźniom głosić wolność, a niewidomym przejrzenie; aby uciśnionych odsyłać wolnymi, aby obwoływać rok łaski od Pana” (por. Łk 4,18-19) chrześcijan czuje się moralnie zobowiązany do walki z ubóstwem.
Imperatyw moralny pomagania innym w potrzebie znajduje uzasadnienie w ewangelicznym przykazaniu miłości bliźniego (zob. Mt 22,39) oraz w tym, że Chrystus niejako utożsamia się z ubogimi (zob. 2 Kor 8,9). Czyni on kryterium Sądu ostatecznego dobro uczynione z miłości do bliźniego, który jest słaby, chory, uwięziony, głodny… Słowa Chrystusa: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” stały się podstawą miłosiernej miłości, i uczyniły ją drogą wzrastania w zjednoczeniu z Bogiem. Troska o ubogich jest zarazem gestem miłości wobec Chrystusa. Jak zauważył Jan Paweł II w Liście do młodych w 1996 r: „Jezus mieszka obok was, w braciach, z którymi dzielicie codzienną egzystencję. Jego oblicze jest obliczem najuboższych, zepchniętych na margines, nierzadko ofiar niesprawiedliwego modelu rozwoju, który na pierwszym miejscu stawia zysk, a człowieka traktuje jako środek, a nie cel. Dom Jezusa znajduje się w każdym miejscu, gdzie człowiek cierpi, bo jego prawa nie są respektowane, nadzieje zdradzane, a udręki lekceważone. Tam, pośród ludzi, znajduje się dom Chrystusa, który prosi, byście w Jego imieniu otarli płaczącym łzy i przypomnieli każdemu czującemu się samotnie człowiekowi, że nikt nie jest sam, jeśli złoży w Nim swoją nadzieję”.
Papież Benedykt XVI w swej pierwszej encyklice Deus caritas est przypomniał, że „Miłość bliźniego zakorzeniona w miłości Boga jest przede wszystkim powinnością całej wspólnoty kościelnej, i to na każdym jej poziomie: od wspólnoty lokalnej, przez Kościół partykularny, aż po Kościół powszechny w jego wymiarze globalnym. Również Kościół jako wspólnota powinien wprowadzać miłość w czyn” (nr 20). Czynienie dzieł miłosierdzia, pomaganie ubogim i potrzebującym wsparcia nie ma zatem charakteru fakultatywnego ani w życiu Kościoła ani w życiu poszczególnych wiernych.

3. Drogi przezwyciężania ubóstwa
W przeszłości w walce z ubóstwem wystarczały bardzo proste formy pomagania bliźnim w potrzebie. Katechizm mówił o uczynkach miłosierdzia względem ciała i duszy. Zatem trzeba było: „głodnych nakarmić, spragnionych napoić, podróżnych w dom przyjąć, nagich przyodziać, więźniów odwiedzać i pocieszać chorych”.
Poszczególni chrześcijanie, a także lokalne wspólnoty kościelne, miały moralny obowiązek pomagania ubogim poprzez jałmużnę. Zwłaszcza czas Wielkiego Postu był okresem szczególnego jej praktykowania.
Obecnie nie wystarcza już pomoc doraźna polegająca na rozdawaniu pieniędzy, żywności lub odzieży. Nowe zjawiska wymagają nowych odpowiedzi. „Trzeba, aby w obliczu tej sytuacji chrześcijanin uczył się wyrażać swą wiarę w Chrystusa przez odczytywanie ukrytego wezwania, jakie On kieruje do niego ze świata ubóstwa. W ten sposób będzie można kontynuować tradycję miłosierdzia, która już w minionych dwóch tysiącleciach wyraziła się na wiele różnych sposobów, ale która obecnie wymaga może jeszcze większej inwencji twórczej. Potrzebna jest dziś nowa «wyobraźnia miłosierdzia», której przejawem będzie nie tyle i nie tylko skuteczność pomocy, ale zdolność bycia bliźnim dla cierpiącego człowieka, solidaryzowania się z nim; tak, aby gest pomocy nie był odczuwany jako poniżająca jałmużna, ale jako świadectwo braterskiej wspólnoty dóbr” (NMI nr 50).
Chrześcijanie starają się być głosem ubogich: upominać się o poszanowanie ich godności i respektowanie należnych im praw. „Największą krzywdą, jaką wyrządzamy ubogim, – pisze Matka Teresa z Kalkuty – jest nasze przeświadczenie, iż oni do niczego się nie nadają. Nie przywiązujemy wagi do traktowania ich z szacunkiem i czcią należną dzieciom Bożym”. Dlatego Kościół zwracając się do rządzących i społeczeństw przypomina zasady miłości i sprawiedliwości społecznej, solidarności i braterstwa między wszystkimi ludźmi. Demaskuje sytuacje wyzysku i przemocy wobec ubogich, biorąc ich w obronę wobec możnych i bogatych. Encyklika Caritas in veritate jest wymownym przykładem opowiedzenia się Kościoła współczesnego za światem, w którym znajdzie się miejsce dla wszystkich: także dla chorych, słabych, starszych, biednych, niepełnosprawnych.
Walka z ubóstwem przybiera dzisiaj postać walki o miejsce w życiu społecznym i gospodarczym świata dla takich wartości ewangelicznych, wśród których na czoło wysuwa się miłość i odpowiedzialność za bliźnich.
Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie wystarczy zaspakajanie bieżących potrzeb materialnych, niesienie ulgi w cierpieniu lub niedostatku, ale trzeba wspierać ubogich w ich wysiłkach nad zmianą stanu, w jakim się znajdują. Chodzi o stwarzanie perspektyw i dawanie szans rozwoju, wydźwignięcia się z ubóstwa i „stanięcia na własnych nogach”. Dlatego Kościół popiera rozwój oświaty i przedsiębiorczości. Obecnie wiele placówek kościelnych zajmuje się stwarzaniem warunków ekonomicznego i kulturowego rozwoju jednostek i wspólnot. Chrześcijanom leży na sercu udzielenie pomocy, która zaktywizuje potencjał tkwiący w ubogich, sprawi, że staną się oni sami twórcami swej przyszłości. Przykładem niech będzie pielgrzymka Benedykta XVI do Kamerunu i Angoli, podczas której papież apelował o oddłużenie Afryki, stworzenie warunków dla rozwoju rolnictwa i handlu na uczciwych zasadach, pomoc w walce z analfabetyzmem, pomoc technologiczną i dostęp do osiągnięć naukowych, promocję rodzimej gospodarki i kultury.

Zakończenie
Realistycznie patrząc na świat skażony grzechem egoizmu i pychy, zdajemy sobie sprawę, że nie zlikwidujemy całkowicie nędzy i cierpienia. Niemniej jednak ufni w Bożą Opatrzność, która czuwa nad wszystkimi staramy się poprzez swój wkład cierpliwie pomnażać dobro w świecie, który stając się sprawiedliwszy i lepszy, jednocześnie staje się bliższy Boga. Zatem: bądźmy świadkami Miłości!

Inspiracje

Chrześcijański kształt patriotyzmu

Wstęp

Ożywienie postaw patriotycznych i poczucia świadomości narodowej, które obserwujemy w Polsce w ostatnich latach jest zjawiskiem bardzo pozytywnym. Miłość ojczyzny, umiłowanie rodzimej kultury i tradycji nie dotyczy bowiem wyłącznie przeszłości, ale ściśle się wiąże z naszą dzisiejszą zdolnością do ofiarnego i solidarnego budowania wspólnego dobra.

Papież Franciszek na Wawelu, 27.07.2016

Panie Prezydencie, Czcigodni przedstawiciele władz,
Szanowni Członkowie Korpusu Dyplomatycznego,
Wasze Magnificencje, Szanowni Państwo,

Pozdrawiam z szacunkiem Pana Prezydenta i dziękuję mu za wielkoduszne przyjęcie oraz uprzejme słowa. Z radością pozdrawiam dostojnych członków Rządu i Parlamentu,

 Rolą duchownego nie jest mówienie świeckim, co mają mówić i robić w życiu publicznym - wskazał papież Franciszek w liście do kard. Marca Ouelleta, przewodniczącego Papieskiej Komisji ds. Ameryki Łacińskiej. Zawiera on papieskie refleksje po marcowym zgromadzeniu plenarnym Komisji, poświęconym „niezbędnemu zaangażowaniu wiernych świeckich w życie publicznym państw latynoamerykańskich".