Wystąpienie abp. Józefa Michalika podczas spotkania Przewodniczących Konferencji Biskupich Europy Środkowo-Wschodniej. Warszawa, 6 marca 2014 r.
Rodzina to hasło wywoławcze dla wielu polityków w czasie ich kampanii wyborczej, ale także temat zatroskania Kościoła, o czym świadczą debaty, synody i programy duszpasterskie.

 

Rodzina, to punkt odniesienia dla każdego z nas, miejsce, w którym wyrośliśmy, to bliscy ludzie, którzy stali się drogowskazami albo przestrogą na całe nasze życie.

Jaka jest współczesna rodzina europejska? Jakie są jej punkty mocne a jakie słabe i co powinniśmy (i co możemy?) dla niej uczynić?

Jaka jest polska rodzina w zestawieniu z rodziną europejską? Pytania te domagają się wielu dodatkowych rozróżnień, ale można by je sprowadzić do jednego trochę radykalnego pytania – zdrowa czy chora jest nasza rodzina? I czy nasze myślenie na temat rodziny jest zdrowe, poprawne, zgodne z prawdą czy może obciążone złudzeniami, schematami, modą? Wydaje się, że stan rodziny i myślenia o niej a także całej polityki stosowanej wobec rodziny odbija jak w lustrze stan całego życia społecznego, kulturowego i religijnego, a zatem i wnioski dotyczące rodziny powinny napełniać nas satysfakcją, optymizmem lub też niepokojem.

Moje refleksje na temat polskiej rodziny nie aspirują do przedstawienia pełnej analizy ani przedstawienia jedynie słusznych propozycji w rozwiązywaniu zauważonych problemów. Są to uwagi duszpasterskie, którymi dzielimy się, poszukując sposobów na obiektywne rozeznanie sytuacji oraz szukania dróg do rozwiązania wyzwań, które – przyznajmy z pokorą – często nas przekraczają.

Jeszcze 30 lat temu Delumeau w swoim interesującym studium, które swego czasu stało się bestsellerem (Le christianisme va-til-mourir?, Paris 1977, 151-162) wypowiedział się w następujący sposób: W Europie istnieje kraj nie dotknięty wyraźnie przez dechrystianizację, a jest nim Polska. Kościoły są pełne, nawet nie mieszczą ludzi. Powołania religijne wypielęgnowane w Polsce zadziwiają świat. Kardynał Wyszyński cieszy się wielkim autorytetem… Streszczając tę myśl, należy postawić za autorem pytanie, czy w Polsce nie powtórzy się schemat zachodniej dechrystianizacji o ile zaistnieją ku temu odpowiednie warunki? (cyt. za: Postawy społeczno-religijne Polaków 1991-2012, Warszawa 2013, s. 8).

W międzyczasie w Polsce i w Europie zaistniały znaczące zmiany ustrojowe, społeczne, demograficzne i kulturowe, co nie pozostało bez wpływu na myślenie i postępowanie przeciętnego mieszkańca naszej wioski i miasta. Jednakże Kościół nie pozostał biernym obserwatorem przemian. Poczucie odpowiedzialności budziło się i budzi wśród wszystkich ochrzczonych wobec zagrożeń życia czy wobec ideologii kwestionujących tradycyjny, oparty o prawa natury profil rodziny, świadomej swoich praw i obowiązków. Przykładem tych inicjatyw ludzi świeckich są stowarzyszenia publiczne (nie tylko kościelne!) o różnorodnych celach związanych z rodziną, które mobilizują społeczne reakcje np. na medialne zagrożenia dzieci przez agresję i pornografię, zaś stowarzyszenia w obronie życia były w stanie zorganizować w ostatnich latach wiele manifestacji w obronie życia i rodziny a nawet dwukrotnie zebrać 600 – 800 tys. podpisów w obronie życia (przeciwko aborcji dzieci niepełnosprawnych). Wszystko to pogłębia wiedzę przeciętnego obywatela i budzi poczucie odpowiedzialności.

Oblicza się, że w Polsce jest 6,1 miliona rodzin. Badania statystyczne prowadzone przez instancje państwowe niekiedy dosyć zasadniczo różnią się od badań przeprowadzonych przez instytucje kościelne (Uniwersytety, Instytut Statystyki Księży Palotynów), według których 45% polskich respondentów ma prawicowe poglądy polityczne, 10% skrajnie prawicowe, 21% to centrum-prawica, centrum – 3%, lewica 2%, zaś jako rzymscy katolicy deklaruje się 98,3%, a jako „inna religia” deklaruje się 2%.

Prawie połowa uważa się za osoby religijne, 28,4% - bardzo religijne, 63,9% -dość religijne, 49,2% - deklaruje uczestnictwo we Mszy świętej raz w tygodniu lub nawet kilka razy w tygodniu (37,8%). 5,5% uważa się za osobę mało religijną (cyt. za: Obraz rodziny polskiej…(2011 – 2012), s. 64). Badania paralelne sygnalizują, że ostatnio (r. 2012) wskaźnik osób uważających się za wierzące spadł o 7% (= 60,8%), jednocześnie wzrósł wskaźnik głęboko wierzących o 20,1%, dając łącznie 81%.

Nastąpił też wzrost doświadczenia religijnego, bliskości Boga o 23% w porównaniu do roku 1991. Motywem udziału we Mszy świętej jest w dalszym ciągu sumienie (Instytut SAC, s. 56n.) Około połowa badanych Polaków deklaruje, że uczestniczy regularnie we Mszy świętej niedzielnej 57,5% (dominicantes), około 75% w latach 1991-2012 przystępowało do spowiedzi i Komunii Świętej wielkanocnej (paschantes), zaś wzrósł o 9,7% wskaźnik przystępujących przynajmniej raz w miesiącu do Komunii Świętej, zmniejszyła się natomiast liczba odmawiających codzienną modlitwę (o 8,8%) (cyt. za J. Mariański, Postawy społeczno-religijne Polaków 1991 – 2012, s. 97n.).

Powyższe dane pozwalałyby na oczekiwania dosyć optymistyczne, jeśli chodzi o życiowe wnioski. Widzimy, że liczba statystycznych aborcji w ostatnich latach w Polsce nie przekroczyła 700 przypadków rocznie, (istnieje prawny zakaz z wyjątkiem trzech przypadków: zagrożenia życia matki, gwałt, dziecko niepełnosprawne), ale przyrost naturalny w Polsce jest bardzo niski i aktualny współczynnik dzietności wynosi 1,2, a wzrasta liczba rozbitych małżeństw (ok. 30%), mimo, że od 20 lat liczba tych, którzy nie akceptują rozwodu utrzymuje się na tym samym poziomie (43%).

Znacząco wzrosła liczba tych, którzy nie akceptują aborcji: w roku 1991 – 36,7%, zaś w 2012 – 64,6%, a w 2013 – 71,6% nie akceptuje przerywania ciąży.

Przeciwnie wygląda sprawa stosunku do eutanazji. Jeśli w 1991 roku odsetek nie godzących się na nią wynosił 63,1% to w roku 2012 akceptujących eutanazję było 53,7% Polaków. Te dane statystyczne w pewnym stopniu ujawniają nacisk mediów, mody i propagandy, ale też brak dynamiki priorytetów duszpasterskich.

Ostatnio zmniejszyła się też ofiarność na tacę podczas Mszy świętej na wsi i w mieście, ponieważ temat dóbr materialnych stanowił motyw ataków mediów liberalnych na Kościół, zatem księża przestali poruszać ten temat. Wzrosła natomiast pomoc osobista wiernych przy kościele parafialnym w porównaniu z rokiem 1991 z 41,6% do 50,2% na wsi, a w mieście z 12,8% do 16,7%.

Warto zauważyć, że rodzina utrzymuje się najwyżej w hierarchii wartości Polaków i wartość ta ma tendencję wzrostową. Zestawienie głównych wartości przedstawia się następująco:

 

Rodzinę doceniło: 45,9% w roku 1991 zaś w 2012 roku 74,2%

Dzieci 48,2% w roku 1991 zaś w 2012 roku 67 %

Wiara religijna 14,4% w roku 1991 zaś w 2012 roku 37,2%

Przyjaciele 2,4% w roku 1991 zaś w 2012 roku 33,3%

Praca zawodowa 9,4% w roku 1991 zaś w 2012 roku 29,6%

Czas wolny 3,5% w roku 1991 zaś w 2012 roku 28,7%

Udział we wspólnocie religijnej 4,8% w roku 1991 zaś w 2012 roku 18,8%

Polityka 0,5% w roku 1991 zaś w 2012 roku 6,6%

(cyt. za: W. Świątkiewicz, Postawy religijno-społeczne …, s. 192n.)

 

Socjologowie podkreślają, że wiara religijna nie jest wartością eliminowaną z życia osobistego (chociaż doświadczamy, że wyraźnie jest eliminowana z życia publicznego), a Polacy nie stają się mniej religijni, a nawet zauważa się wzrost zainteresowań głębszym życiem religijnym, to jednak widać wyraźny rozdźwięk w polskim katolicyzmie między obrzędową religijnością, uczestnictwem w praktykach religijnych, deklarowanym przywiązaniem do wiary i sferą zachowań codziennych, które mają wyraz tolerancji (a może nawet relatywizmu?) wobec słabości ludzkich i braku wierności zasadom etyki chrześcijańskiej także w relacji do rodziny.

 

Polityka państwa wobec rodziny

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej określa małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej (art. 18), a zatem rodzina i małżeństwo zajmują wysoką rangę wśród wartości konstytucyjnych. Istnieje też konstytucyjna bariera wobec współczesnych nacisków różnych ideologii, lansujących małżeństwa jednopłciowe.

Kolejne artykuły Konstytucji: 48 i 53 przyznają rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami moralnymi i religijnymi, co także może wspomóc rodziców w konflikcie z jawiącymi się w Europie i Polsce próbami „unowocześnienia” wychowania dzieci w duchu ideologii liberalizmu moralnego (gender etc.).

Jednakże polityka państwa wobec rodziny, to nie tylko gwarancje konstytucyjne, ale ich przełożenie na konkretne pomoce, świadczenia, interwencje. A tu zaczyna się problem. Według oceny badaczy europejskich Polska jest na miejscu trzynastym (spośród 33 państw) jeśli chodzi o regulację polityki prawnej wobec rodziny, ale jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie, jeśli chodzi o finansową i ekonomiczną pomoc państwa wobec rodziny (na pierwszych miejscach są: Luksemburg, Chorwacja, Malta i Francja) (por. CCEE, I vescovi europei su demografia… p. 55 n.).

Faktem jest, że w Polsce miesięczny rodzinny zasiłek na dziecko wynosi 68 zł do 5. roku życia (= 15 Eu) i 91 zł na dziecko do 18. roku życia (= 23 Eu), natomiast w rodzinie wielodzietnej na trzecie i kolejne dziecko wynosi 80 zł (= 20 Eu), co wskazuje na wyraźny brak zainteresowania państwa rodzinami wielodzietnymi.

Jednakże ani racje ekonomiczne ani kryzys finansowy nie przekłada się wprost na kryzys demograficzny, mimo że rodzice zapytani dlaczego ograniczają się do jednego dziecka, najczęściej odpowiedzą, że z racji na kłopoty finansowe. Ważniejszą przyczyną jest moda i wygoda społeczeństwa konsumpcyjnego, które nie uczy wrażliwości na wyższe wartości, bazując na promocji egoizmu.

W związku z tym, liczba zawieranych małżeństw zmniejsza się a liczba rozwodów rośnie (z 19,5 – 23,6); wzrasta też liczba urodzeń pozamałżeńskich (z 5% rocznie do 14%, a w ostatnim roku do 20,2%) (cyt. za. Przemysław Czarnek, Ryszard Weremczuk w: Rodzina jako podmiot prawa… s. 52).

Faktem pozostaje powszechne przekonanie Polaków o tym, że brak jest wspólnej polityki prorodzinnej w państwie, co widać także w bezwzględności podatkowej wobec rodzin wychowujących dzieci, a zwłaszcza w braku woli wspierania rodzin wielodzietnych.

 

Struktury i praktyki duszpasterstwa rodzin

Zainteresowanie i troska o rodzinę leży od dawna w poczuciu duszpasterskiej odpowiedzialności Kościoła w Polsce. W strukturach Konferencji Episkopatu działa Rada ds. Rodziny, wspierana przez Zespół ds. Bioetyki o szczególnym znaczeniu w ostatnich latach. Rada przygotowuje co roku list duszpasterski biskupów poświęcony problematyce rodzinnej, który jest czytany w parafiach w Niedzielę Świętej Rodziny (np. w roku 2013 nt. gender).

Odpowiednio w każdej diecezji pracuje referat lub wydział kurialny do spraw rodzin. Opracowany program ogólnopolski znajduje swój przekład na pracę w terenie, także w poszczególnych parafiach.

Od wielu lat prowadzone są w diecezjach studia (2-3 letnie) dla doradczyń parafialnych życia rodzinnego, których obowiązkiem jest między innymi przeprowadzenie kilku spotkań z wszystkimi narzeczonymi w ramach 6-miesięcznego przygotowania do małżeństwa (półroczny okres przygotowań do małżeństwa ostatnio został wystawiony na poważną próbę, ze względu na bardzo duży procent emigracji młodych ludzi; wobec tego faktu z konieczności redukuje się często ten czas do 3-dniowych kurso-rekolekcji zamkniętych z programem formacyjnym, także z udziałem lekarza, wykładami na temat świadomego macierzyństwa etc.).

W każdej diecezji funkcjonują Domy Samotnej Matki, w których przyjmowane są matki w trudnym okresie ich życia, zaś po kilku miesiącach matka z odchowanym dzieckiem znajduje pomoc w zorganizowaniu życia. Bywa też (bardzo rzadkie przypadki), że dziecko po urodzeniu jest przekazywane do adopcji.

W dużych miastach wprowadzane są tzw. „okna życia”, czynne 24 godziny na dobę, gdzie anonimowa matka może zostawić swoje urodzone dziecko do adopcji, jeśli znalazła się w trudnej sytuacji. Prowadzenie tej „ratunkowej” formy jest możliwe zwłaszcza przy klasztorach sióstr zakonnych.

Tradycyjną, powszechnie stosowaną w parafiach metodą formacji małżeństw i rodzin, która praktykowana jest także obecnie, są kilkudniowe rekolekcje wielkopostne i adwentowe ze specjalnymi konferencjami dla narzeczonych i małżeństw.

Dobrą rolę formacyjną odgrywają też ruchy, wspólnoty i stowarzyszenia katolików świeckich o charakterze rodzinnym (Światło-Życie, Focolari, Neokatechumenat, Equipes Notre Dame, Rodziny Nazaretańskie, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich itp.).

Także w programie katechetycznym dla szkół średnich niemało miejsca poświęca się przygotowaniu do życia rodzinnego.

Wydaje się, że zbyt wiele traci polska rodzina w swoim wymiarze kultury, stylu życia i formacji oraz przezwyciężania trudności przez fakt niewłaściwego (niepełnego) udziału dziadków w rytmie życia młodych rodzin.

 

Refleksje oparto o konsultację następujących publikacji:

· W trosce o człowieka i dobro wspólne, Warszawa 2012, Rada Społeczna KEP, nr. 8-12

· Postawy społeczno-religijne Polaków 1991 –2012, Warszawa, 2013

· Obraz rodziny polskiej jako instytucji społecznej w świetle badań empirycznych (2011 – 2012), Łomża – Vatican 2012

· P. Czarnek, M. Dobrowolski, Rodzina jako podmiot prawa, Zamość 2012

· Jan Mazur OSPIE, Pro familia et societate, wybrane zagadnienia polityki społecznej, Kraków 2013

· Wezwania duszpasterskie wobec rodziny w kontekście ewangelizacji. Synteza odpowiedzi KEP na Kwestionariusz przygotowujący do III Nadzwyczajnego Synodu Biskupów w Rzymie, 5 – 19 października 2014. (maszynopis)

· Kwestionariusz przed III Nadzwyczajnym Synodem Biskupów – odpowiedzi archidiecezji przemyskiej (jak wyżej, 12.01.2014r.) (maszynopis)

· I vescovi europei su demografia a familia In Europa, CCEE, Siena 2012

 

Inspiracje

Orędzie na 33. Światowy Dzień Młodzieży

„Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30)

 

Drodzy młodzi,

Światowe Dni Młodzieży 2018 stanowią krok naprzód w przygotowaniu międzynarodowego spotkania, które odbędzie się w Panamie w styczniu 2019 roku. Ten nowy etap naszej pielgrzymki przypada na rok, w którym zwołane jest Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów na temat: „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. To dobry zbieg okoliczności. Uwaga, modlitwa i refleksja Kościoła będą skierowane na Was, ludzi młodych, z pragnieniem zrozumienia, a przede wszystkim przyjęcia drogocennego daru, jakim jesteście dla Boga, dla Kościoła i dla świata.

Jak już wiecie, postanowiliśmy, aby w tej drodze towarzyszył nam wzór i wstawiennictwo Maryi, młodej kobiety z Nazaretu, którą Bóg wybrał jako Matkę swego Syna. Idzie ona z nami ku Synodowi i Światowym Dniom Młodzieży w Panamie. Jeśli w ubiegłym roku prowadziły nas słowa Jej kantyku uwielbienia: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1,49) – ucząc nas upamiętniać przeszłość – to w bieżącym roku staramy się słuchać wraz z Nią głosu Boga, który budzi odwagę i daje łaskę konieczną, aby odpowiedzieć na Jego wezwanie: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30). Są to słowa wypowiedziane przez posłańca Boga, archanioła Gabriela, do Maryi, prostej dziewczyny z małej wioski w Galilei.

 

 1. Nie bój się!

To zrozumiałe, że nagłe pojawienie się anioła i jego tajemnicze pozdrowienie: „Bądź pozdrowiona pełna łaski, Pan z Tobą” (Łk 1,28), wywołały silny niepokój w Maryi, zaskoczonej tym pierwszym objawieniem jej tożsamości i powołania, do tej pory jej nieznanych. Maryja, podobnie jak inne postacie z Pisma Świętego, drży w obliczu tajemnicy powołania Boga, który w jednej chwili stawia ją przed ogromem swego planu i sprawia, że odczuwa ona całą swą małość skromnego stworzenia. Anioł, czytając w głębi jej serca, mówi do niej: „Nie bój się”! Bóg czyta również w naszych sercach. Dobrze zna wyzwania, jakim musimy stawić czoło w życiu, zwłaszcza, gdy stajemy w obliczu decyzji fundamentalnych, od których zależy, kim będziemy i co zrobimy na tym świecie. To „ciarki” jakie odczuwamy, gdy mamy do czynienia z decyzjami dotyczącymi naszej przyszłości, naszego stanu życia, naszego powołania. W takich chwilach jesteśmy wzburzeni i ogarnia nas wiele lęków.

A Wy, ludzie młodzi, jakie żywicie obawy? Co was najbardziej niepokoi w głębi serca? W wielu z was istnieją obawy „drugoplanowe”, że nie jesteście kochani, lubiani, nie akceptowani takimi, jakimi jesteście. Dziś jest wielu młodych, którzy mają poczucie, że muszą być inni od tego, czym są w rzeczywistości, próbując się dostosować do często sztucznych i nieosiągalnych standardów. Nieustannie dokonują retuszowania swoich wizerunków, chowając się za maskami i fałszywymi tożsamościami tak, że sami niemal stają się “fake’iem”. U wielu z nich mamy do czynienia z obsesją na tle otrzymywania jak największej liczby „polubień”. I z tego poczucia nieadekwatności rodzi się wiele obaw i niepewności. Inni lękają się, że nie znajdą bezpieczeństwa emocjonalnego i zostaną sami. W wielu, w obliczu niepewności związanej z pracą, wkracza lęk przed niemożnością znalezienia satysfakcjonującej afirmacji zawodowej, nie spełnienia swoich marzeń. Te obawy są dziś bardzo obecne w wielu młodych ludziach, zarówno wierzących, jak i niewierzących. Także ci, którzy przyjęli dar wiary i poważnie poszukują swojego powołania, nie są rzecz jasna wolni od strachu. Niektórzy myślą: może Bóg chce ode mnie, albo zażąda ode mnie za wiele. Może przemierzając drogę wskazaną mi przez Niego, nie będę naprawdę szczęśliwy, albo nie będę mógł sprostać temu, o co mnie prosi. Inni zadają sobie pytanie: czy podążam drogą wskazaną mi przez Boga, kto może mi zagwarantować, że będę mógł podążać nią do końca? Czy nie ulegnę zniechęceniu? Czy nie stracę entuzjazmu? Czy będę umiał wytrwać przez całe me życie?

W chwilach, kiedy wątpliwości i lęk tłoczy się w naszych sercach, konieczne staje się rozeznanie. Pozwala nam ono uporządkować zamęt w naszych myślach i uczuciach, aby działać w sposób właściwy i roztropny. Pierwszym krokiem w tym procesie prowadzącym do przezwyciężenia lęków jest ich wyraźne określenie, by nie okazało się, że marnujemy czas i energię, padając łupem nietrwałych upiorów pozbawionych oblicza. W tym celu zapraszam wszystkich, byście spojrzeli do swego wnętrza i nazwali wasze lęki po imieniu. Zadajcie sobie pytanie: co mnie martwi, czego boję się najbardziej dzisiaj, w konkretnej sytuacji, której doświadczam? Co mnie blokuje i nie pozwala mi iść naprzód? Dlaczego nie mam odwagi, by dokonać ważnych decyzji, które powinienem podjąć? Nie lękajcie się uczciwie spojrzeć na swoje lęki, uznać je takimi, jakimi są, i zmierzyć się z nimi. Biblia nie zaprzecza ludzkiemu uczuciu strachu ani wielu przyczynom, które mogą go powodować. Abraham się bał (por. Rdz 12, 10), Jakub się lękał (por. Rdz 31,31; 32,8), a również Mojżesz (por. Wj 2,14, 17,4), Piotr (Mt 26,69nn) i Apostołowie (Mk 4,38-40; Mt 26,56). Sam Jezus, chociaż na nieporównywalnym poziomie, także doświadczał lęku i udręki (Mt 26, 37; Łk 22, 44).

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (Mk 4,40). Ta reprymenda Jezusa wobec uczniów pozwala nam zrozumieć, jak często przeszkodą dla wiary nie jest niewiara, ale bojaźń. Dlatego dzieło rozeznania, po zidentyfikowaniu naszych lęków, musi nam pomóc w ich przezwyciężeniu, otwierając nas na życie i ze spokojem stawiając czoło wyzwaniom, jakie nam ono przedstawia. W szczególności dla nas, chrześcijan, bojaźń nigdy nie może mieć ostatniego słowa, ale powinna stanowić okazję, aby dokonać aktu wiary w Boga… a także wiary w życie! Oznacza to uwierzenie w zasadniczą dobroć istnienia, które dał nam Bóg, zaufanie, że prowadzi On do dobrego celu przez często tajemnicze dla nas okoliczności i zmienne koleje losu. Jeśli zamiast tego podsycamy lęki, będziemy zmierzali do zamknięcia się w sobie, zabarykadowania się, by bronić się przed wszystkim i wszystkimi, pozostając jakby sparaliżowani. Musimy zareagować! Nigdy się nie zamykaj! W Piśmie Świętym znajdujemy 365 razy wyrażenie „nie lękajcie się”, ze wszystkimi jego odmianami. To jakby powiedzieć, że każdego dnia roku Pan chce, abyśmy byli wolni od bojaźni.

Rozeznanie staje się nieodzowne, w kontekście poszukiwania własnego powołania. Bowiem najczęściej nie jest ono natychmiast jasne czy zupełnie oczywiste, ale rozumiemy je stopniowo. Koniecznego do przeprowadzenia w tym przypadku rozeznania nie należy rozumieć jako indywidualnego wysiłku introspekcji, którego celem jest lepsze poznanie naszych mechanizmów wewnętrznych, aby się umocnić i osiągnąć pewną równowagę. Osoba może stać się wówczas silniejsza, ale pozostaje mimo to zamknięta w ograniczonej perspektywie swoich możliwości i poglądów. Natomiast powołanie jest wezwaniem Boga, a rozeznanie w tym przypadku polega przede wszystkim na otwarciu się na Innego, który wzywa. Jest zatem konieczna cisza modlitwy, aby wysłuchać głosu Boga, który rozbrzmiewa w sumieniu. Puka On do drzwi naszych serc, tak jak to uczynił z Maryją, pragnąc zawrzeć z nami przyjaźń w modlitwie, mówić do nas poprzez Pismo Święte, obdarzyć nas swoim miłosierdziem w Sakramencie Pojednania, aby stać się z nami jedno w Komunii Świętej.

Ale ważne jest również skonfrontowanie i dialog z innymi, naszymi braćmi i siostrami w wierze, którzy mają większe doświadczenie i pomagają nam widzieć lepiej i wybierać między różnymi opcjami. Młody Samuel, kiedy usłyszał głos Pana, nie rozpoznał go od razu i pobiegł trzykrotnie do Helego, starego kapłana, który w końcu podsunął mu właściwą odpowiedź, jaką należy dać na wezwanie Boga: „Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3, 9). W waszych wątpliwościach wiedzcie, że możecie liczyć na Kościół. Wiem, że są świetni kapłani, osoby konsekrowane, wierni świeccy, wielu z nich młodych, którzy ze swej strony mogą wam towarzyszyć jako starsi bracia i siostry w wierze. Ożywiani przez Ducha Świętego, będą umieli wam pomóc w rozwikłaniu waszych wątpliwości i odczytaniu planu waszego osobistego powołania. „Inny” to nie tylko przewodnik duchowy, ale także ten, który pomaga nam otworzyć się na wszystkie nieskończone bogactwa egzystencji, jakimi obdarzył nas Bóg. Trzeba otwierać przestrzenie w naszych miastach i wspólnotach, aby wzrastać, marzyć, patrzeć na nowe perspektywy! Nigdy nie traćcie smaku radowania się ze spotkania, z przyjaźni, smaku wspólnego marzenia, pielgrzymowania z innymi. Prawdziwi chrześcijanie nie boją się otwierać na innych, dzielić się przestrzeniami życiowymi, przekształcając je w przestrzenie braterstwa. Drodzy młodzi, nie pozwalajcie, aby przebłyski młodości gasły w mroku zamkniętego pokoju, w którym jedynym oknem na świat jest komputer i smartfon. Otwórzcie na oścież drzwi waszego życia! Niech wasze przestrzenie i wasz czas będą zapełnione konkretnymi ludźmi, głębokimi relacjami, w których możecie dzielić się autentycznymi i realnymi doświadczeniami w waszym codziennym życiu.

 

 2. Maryja!

„Wezwałem cię po imieniu” (Iz 43, 1). Pierwszym powodem, aby się nie lękać jest właśnie fakt, że Bóg wzywa nas po imieniu. Anioł, posłaniec Boga, zwrócił się do Maryi po imieniu. Nadawanie imion jest właściwe Bogu. W dziele stworzenia powołuje On do istnienia każde stworzenie jego imieniem. Za imieniem kryje się pewna tożsamość, która jest wyjątkowa we wszystkim, w każdym człowieku, w tej intymnej istocie, którą do końca zna tylko Bóg. Ta boska prerogatywa została następnie współdzielona z człowiekiem, któremu Bóg zezwolił na nadawanie imion zwierzętom, ptakom, a nawet swoim dzieciom (Rdz 2, 19-21; 4.1). Wiele kultur podziela tę głęboką wizję biblijną uznając w imieniu objawienie najgłębszej tajemnicy życia, znaczenia danej egzystencji.

Bóg wzywając kogoś po imieniu jednocześnie objawia mu jego powołanie, swój plan świętości i dobra, poprzez który osoba ta stanie się darem dla innych i który uczyni ją wyjątkową. I także wówczas, kiedy Pan zechce poszerzyć horyzonty danego życia, postanawia nadać powołanej osobie nowe imię, tak jak to czyni w przypadku Szymona, nazywając go „Piotrem”. Stąd wziął się zwyczaj przyjmowania nowego imienia, kiedy wstępujemy do zakonu, wskazującego na nową tożsamość i nową misję. Boże powołanie, będąc osobistym i niepowtarzalnym, wymaga od nas odwagi, by uwolnić się od ujednolicających schematów myślowych, tak aby nasze życie mogło być rzeczywiście oryginalnym i niepowtarzalnym darem dla Boga, dla Kościoła i dla innych.

Drodzy młodzi, bycie powołanym po imieniu to zatem znak naszej wielkiej godności w oczach Boga, Jego upodobania względem nas. I Bóg wzywa każdego z was po imieniu. Wy jesteście owym „ty” Boga, cennymi w Jego oczach, godnymi szacunku i umiłowanymi (por. Iz 43, 4). Przyjmujcie z radością ten dialog, jaki proponuje wam Bóg, to wezwanie, jakie kieruje On do was, powołując po imieniu.

 

 3. Znalazłaś łaskę u Boga

Głównym powodem, dla którego Maryja nie powinna się lękać, jest to, że znalazła łaskę u Boga. Słowo „łaska” mówi nam o miłości bezinteresownej, nienależnej. Jak bardzo dodaje nam otuchy świadomość, że nie musimy sobie zasłużyć na bliskość i pomoc Boga, przedstawiając wcześniej „program doskonałości”, pełen zasług i sukcesów! Anioł mówi do Maryi, że już znalazła łaskę u Boga, a nie, że ją otrzyma w przyszłości. A samo sformułowanie słów anioła pozwala nam zrozumieć, że boska łaska jest nieustanna, nie jest czymś przemijającym czy chwilowym i dlatego nigdy jej nie zabraknie. Również w przyszłości zawsze będzie nas wspierała łaska Boża, przede wszystkim w chwilach próby i ciemności.

Nieustanna obecność Bożej łaski zachęca nas do ufnego przyjęcia naszego powołania, co wymaga dążenia do wierności, które trzeba ponawiać każdego dnia. Droga powołania nie jest bowiem pozbawiona krzyży: są nimi nie tylko początkowe wątpliwości, ale także częste pokusy napotykane po drodze. Poczucie nieadekwatności towarzyszy uczniowi Chrystusa aż do końca, ale ten uczeń wie, że jest wspomagany łaską Boga.

Słowa anioła zstępują na ludzkie lęki, rozpraszając je mocą przynoszonej przez nie dobrej nowiny: nasze życie nie jest czystym przypadkiem i jedynie walką o przetrwanie, ale każdy z nas stanowi historię umiłowaną przez Boga. Znalezienie „łaski w Jego oczach” oznacza, że Stwórca dostrzega wyjątkowe piękno naszej istoty i ma wspaniały plan dla naszego życia. Ta świadomość nie rozwiązuje oczywiście wszystkich problemów, ani nie usuwa niepewności życia, ale ma moc jego dogłębnego przemieniania. Nieznane, które przyniesie nam przyszłość, nie jest mroczną groźbą, którą musimy przetrwać, ale czasem sprzyjającym, danym nam by żyć wyjątkowością naszego osobistego powołania i dzielić je z naszymi braćmi i siostrami w Kościele i w świecie.

 

 4. Odwaga w teraźniejszości

Z pewności, że łaska Boża jest z nami, wypływa siła posiadania odwagi w chwili obecnej: odwagi realizowania tego, czego Bóg chce od nas tu i teraz, w każdej dziedzinie naszego życia. Odwagi, by przyjąć powołanie, które ukazuje nam Bóg; odwagi, by żyć naszą wiarą, nie ukrywając jej ani nie pomniejszając.

Tak, bo kiedy otwieramy się na łaskę Bożą, to, co niemożliwe staje się rzeczywistością. „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31). Łaska Boża dotyka owego „dzisiaj” waszego życia, „porywa” was takimi, jakimi jesteście, ze wszystkimi waszymi lękami i ograniczeniami, ale objawia także wspaniałe plany Boga! Wy, młodzi potrzebujecie poczucia, że ktoś naprawdę w was wierzy: wiedzcie, że Papież wam ufa; że Kościół wam ufa! A wy, ufajcie Kościołowi!

Młodej Maryi powierzono ważne zadanie właśnie dlatego, że była młoda. Wy, ludzie młodzi, macie siłę, przechodzicie przez etap życia, w którym z pewnością nie brakuje energii. Używacie tej siły i energii, aby ulepszyć świat, zaczynając od tego, co najbliżej was. Pragnę, aby w Kościele powierzono wam ważne obowiązki, aby była odwaga pozostawiania wam przestrzeni; a Was proszę: przygotujcie się, aby te obowiązki przyjąć.

Zachęcam was do ponownej kontemplacji miłości Maryi: miłości troskliwej, dynamicznej, konkretnej. Miłości pełnej śmiałości i całkowicie nakierowanej na dar z siebie. Kościół przeniknięty tymi cechami maryjnymi będzie zawsze Kościołem wychodzącym, który wykracza poza swoje ograniczenia i granice, aby sprawić, że otrzymana łaska będzie przeobfita. Jeśli damy się zauroczyć przykładem Maryi, to będziemy konkretnie żyli miłością, która nas pobudza do miłowania Boga ponad wszystko i ponad samych siebie, aby kochać ludzi, z którymi dzielimy nasze codzienne życie. Będziemy też miłowali tych, którzy mogą się nam wydawać niezbyt mili. To jest miłość, która staje się służbą i poświęceniem, szczególnie wobec najsłabszych i najuboższych, która przemienia nasze oblicza i napełnia nas radością.

Chciałbym zakończyć pięknymi słowami świętego Bernarda ze słynnej homilii o tajemnicy Zwiastowania, słowami, które wyrażają oczekiwanie całej ludzkości na odpowiedź Maryi: „Usłyszałaś, Dziewico, że poczniesz i porodzisz Syna; usłyszałaś, że stanie się to nie za sprawą człowieka, ale z Ducha Świętego. Wyczekuje anioł na odpowiedź… Oczekujemy i my, o Pani, na słowo zmiłowania… Dzięki Twemu słowu mamy zostać odnowieni i przywróceni życiu… Tego wyczekuje cały świat, do stóp Twoich się ścielący” (Kazanie 4, 8-9; Liturgia Godzin, tom I, wydanie II Pallottinum 2006, s. 318).

Drodzy młodzi, Pan Jezus, Kościół, świat, oczekują także na waszą odpowiedź na wyjątkowe powołanie, jakie otrzymuje każdy w tym życiu! Kiedy zbliża się ŚDM w Panamie, zachęcam Was do przygotowania się na to nasze spotkanie z radością i entuzjazmem ludzi, którzy chcą wziąć udział w wielkiej przygodzie. ŚDM jest dla odważnych! Nie dla młodych, którzy szukają jedynie wygody i którzy wycofują się przed trudnościami. Czy przyjmujecie wyzwanie?

 

Watykan, 11 lutego, VI niedziela okresu zwykłego, Wspomnienie Matki Bożej z Lourdes.

tlum, st (KAI) / Watykan

 

Chrześcijański kształt patriotyzmu

Wstęp

Ożywienie postaw patriotycznych i poczucia świadomości narodowej, które obserwujemy w Polsce w ostatnich latach jest zjawiskiem bardzo pozytywnym. Miłość ojczyzny, umiłowanie rodzimej kultury i tradycji nie dotyczy bowiem wyłącznie przeszłości, ale ściśle się wiąże z naszą dzisiejszą zdolnością do ofiarnego i solidarnego budowania wspólnego dobra.

Papież Franciszek na Wawelu, 27.07.2016

Panie Prezydencie, Czcigodni przedstawiciele władz,
Szanowni Członkowie Korpusu Dyplomatycznego,
Wasze Magnificencje, Szanowni Państwo,

Pozdrawiam z szacunkiem Pana Prezydenta i dziękuję mu za wielkoduszne przyjęcie oraz uprzejme słowa. Z radością pozdrawiam dostojnych członków Rządu i Parlamentu,