Fragment referatu na temat Ruchów kościelnych i ich usytuowania w teologii wygłoszonego podczas światowego Kongresu Ruchów Kościelnych w Rzymie, w maju 1998 roku.

Powiedziałem, że z bardzo różnych powodów w II wieku posługi właściwe dla Kościoła powszechnego powoli zanikały i zadania tych urzędów przejmują biskupi. Z wielu względów był to rozwój nie tylko historycznie nieunikniony, lecz również niezbędny teologicznie. Dzięki niemu wyłoniła się jedność sakramentalna i wewnętrzna jedność posługi apostolskiej. Jednak - jak powiedziałem - był to również rozwój niosący pewne niebezpieczeństwa.

Jako logiczne tego następstwo pojawił się w życiu Kościoła już w III wieku nowy element, który spokojnie można nazwać „ruchem”: monastycyzm. Można tu wysunąć zarzut, że wczesny monastycyzm nie posiadał charakteru apostolskiego ani misyjnego, a przeciwnie, stanowił ucieczkę od świata na "wyspę świętości". Z pewnością w początkach monastycyzmu można wykazać brak nastawienia misyjnego, którego celem byłoby szerzenie wiary na cały świat. U Antoniego z Egiptu, który w naszych oczach jest u podstaw monastycyzmu, decydującym impulsem było pragnienie, by żyć życiem ewangelicznym, nazywanym także życiem apostolskim, a więc pragnienie radykalnego życia Ewangelią w jej integralności na wzór Apostołów. Historia jego nawrócenia jest zdumiewająco podobna do historii św. Franciszka z Asyżu. U obu dostrzegamy identyczne pobudki, by na serio i dosłownie przyjąć Ewangelię, by iść za Chrystusem w całkowitym ubóstwie i wzorować całe swoje życie na Jego życiu. Pójście na pustynie było odejściem od sztywnych struktur Kościoła lokalnego, od chrześcijaństwa, które stopniowo coraz bardziej dostosowywało się do wymagań życia światowego - aby iść za Chrystusem bez zastrzeżeń typu: „jeśli”, „ale”. Rodzi się w ten sposób nowy rodzaj duchowego ojcostwa, nie mającego jeszcze bezpośrednio misyjnego charakteru, lecz uzupełnia misyjny charakter biskupów  i kapłanów siłą życia przeżytego na sposób całkowicie poddanego natchnieniom Ducha.

U św. Bazylego, który żył w IV wieku i nadał ostateczny kształt monastycyzmowi wschodniemu, widzimy w najistotniejszych zarysach problemy, wobec których staje dziś niejeden ruch. Bazyli nie miał zamiaru tworzyć własnej instytucji obok Kościoła instytucjonalnego. Pierwsza prawdziwa reguła, którą napisał nie miała być - powtórzę za von Balthasarem - regułą dla zakonników, o których wówczas nie myślał, lecz podręcznikiem dla dojrzałych, odważnych chrześcijan. To właśnie widać u początków prawie wszystkich ruchów, zwłaszcza powstałych w naszym stuleciu. Nie myśli się o zorganizowaniu nowej wspólnoty, ale poszukuje się integralnego chrześcijaństwa żyjącego Ewangelią w Kościele. Bazyli, który początkowo był mnichem, przyjął sakrę biskupią, podkreślając w ten sposób jej charyzmatyczność, wewnętrzną jedność Kościoła, przeżywanego przez biskupa w jego osobistym życiu. Historia Bazylego jest analogiczna do historii współczesnych ruchów. Musiał on z upływem czasu przyznać, że ruch radykalnego naśladowania Chrystusa nie dał się wtopić w rzeczywistość Kościoła lokalnego. W drugiej wersji jego regułę, którą Gribemont nazywa „małym asketikonem, ukazuje się jego idea ruchu jako formy pośredniej, pomiędzy grupą dojrzałych chrześcijan, otwartych na Kościół a zakonem mnichów, którzy się organizują aby stać się instytucją. Sam Gribemont widzi we wspólnocie monastycznej założonej ostatecznie przez Bazylego „małą grupę ożywiającą całość” i nie waha się uznać Bazylego za „patrona nie tylko zakonów zaangażowanych w nauczanie i dzieła charytatywne, lecz także nowych wspólnot bez ślubów”.

 

Jasne jest więc, że ruch monastyczny stwarza nowy ośrodek życia, który nie usuwa się ze struktury Kościoła lokalnego poapostolskiego, ale się z nią też bez reszty nie utożsamia, ponieważ działa w jego obrębie jako ożywiająca siła i zarazem stanowi rezerwuar z którego Kościół lokalny może czerpać, aby duchowieństwo było bardziej uduchowione, a instytucja i charyzmat spotkały się ze sobą w nowej formie. Znamienne jest to, że Kościół wschodni wybiera swoich biskupów właśnie ze wspólnot monastycznych i tym samym w urzędzie biskupa podkreśla się element charyzmatyczny, który nieustannie się odnawia przez nawiązanie do wymiaru apostolskiego.

Jeśli spojrzeć na historię Kościoła jako całość, widać wyraźnie, że z jednej strony model Kościoła lokalnego z charakterystyczną dla niego posługą biskupią stanowi strukturę nośną i trwającą poprzez wieki. Z drugiej strony poprzez tę strukturę przetaczają się nieustannie fale ruchów potęgując uniwersalistyczny aspekt misji apostolskiej i radykalizm Ewangelii, a tym samym zapewniając Kościołowi lokalnemu żywotność i duchowy autentyzm.

 

Oprócz wczesnego monastycyzmu Kościoła chciałbym omówić pokrótce pięć fal w historii Kościoła, które wyraźnie pokazują duchową naturę tego co nazywamy „ruchem”, a zarazem pozwalają na stopniowe ukazywanie miejsca ruchów w eklezjologii.

 

1. Pierwszą falę dostrzegam w monastycyzmie misyjnym, który osiągnął największy rozwój od Grzegorza Wielkiego (590-604) aż do Grzegorza II (715-731) i Grzegorza III (731-741). Papież Grzegorz Wielki dostrzegał potencjał misyjny zawarty w monastycyzmie i uaktywnił go, wysyłając Augustyna (później biskupa Canterbury) z towarzyszami do pogańskich Anglów na wyspy brytyjskie. Wcześniej miała miejsce irlandzka misja św. Patryka,  który także miał duchowe korzenie monastyczne. Monastycyzm staje się wielkim ruchem misyjnym, który doprowadził do Kościoła katolickiego ludy germańskie i w ten sposób położył fundament pod nową Europę, Europę chrześcijańską. Łącząc harmonijnie Wschód z Zachodem, w IX wieku Cyryl i Metody, bracia rodzeni i zakonni, zanoszą wiarę chrześcijańską do świata słowiańskiego. Jasno wynikają z tego dwa elementy konstytutywne tej rzeczywistości, jaką jest ruch:

 

a) Papiestwo nie stworzyło ruchów, lecz stało się ich istotną podporą w strukturze Kościoła, ich kościelnym filarem. W tym uwidacznia się być może najgłębszy sens i prawdziwa natura urzędu Piotra: biskup Rzymu jest nie tylko biskupem Kościoła lokalnego, jego posługa ogarnia zawsze cały Kościół powszechny. Posługa ta ma za tym wyjątkowy charakter apostolski. Musi ona podtrzymywać dynamizm misji ad extra i ad intra. W Kościele wschodnim w pierwszych wiekach to cesarz rościł sobie prawo do tego, aby być gwarantem jedności i powszechności; nie przypadkiem Konstantyn przypisywał sobie tytuł „biskupa ad extra” i „jakby apostoła”. Ale jego funkcja była co najwyżej funkcją zastępczą na określony czas, a tym samym kryła w sobie oczywiste niebezpieczeństwo. Nie przypadkiem pod koniec II wieku, wraz z wygaśnięciem starożytnych urzędów powszechnych, papieże coraz wyraźniej uświadamiali sobie swój obowiązek realizowania tego elementu misji apostolskiej. Ruchy, które wychodzą poza granice i struktury Kościoła lokalnego, nieprzypadkowo współdziałają harmonijnie z papiestwem.

 

b) Decydującym pozostaje nadal motyw życia ewangelicznego, który spotkaliśmy już w początkach ruchu monastycznego u Antoniego Egipcjanina. Ale teraz okazuje się jasno, że życie ewangeliczne obejmuje również posługę ewangelizacyjną. Ubóstwo i wolność życia ewangelicznego stanowią warunki pełnienia posługi ewangelizowania wychodzącej poza granice własnej ojczyzny i swego partykularnego Kościoła, a z kolei posługa ta stanowi cel i wewnętrzną rację dla życia ewangelicznego, jak to niebawem zobaczymy.

 

2. Bardzo krótko pragnę wspomnieć o ruchu odnowy monastycznej z Cluny, który u końca X wieku – znajdując oparcie w papiestwie – doprowadził do wyzwolenia życia ewangelicznego spod systemu feudalnego i uniezależnił od przesadnej władzy feudalnej biskupów. Dzięki połączeniu poszczególnych klasztorów w jedną kongregację zrodził się wielki ruch pobożnościowy i odnowy, w którym ukształtowała się idea Europy. Z reformatorskiego dynamizmu Cluny zrodziła się w XI stuleciu reforma gregoriańska, która uratowała papiestwo z otchłani toczących się sporów między rodami rzymskiej arystokracji i ze zeświecczenia. Podjęła ona odważną walkę o wolność Kościoła i obronę jego szczególnej natury duchowej, nawet jeśli później zamysł przekształcił się w spory o władzę między papieżem a cesarzem.

 

3. Aż po dziś dzień pozostaje żywotna i aktywna siła tego ruchu, który na początku XIII wieku wybuchnął dzięki Franciszkowi z Asyżu i Dominikowi Guzmanowi.

Gdy chodzi o Franciszka, jest oczywiste, że nie miał on zamiaru zakładać nowego zakon, nowej odrębnej wspólnoty. Chciał po prostu wezwać Kościół do powrotu do zachowania całej Ewangelii, zgromadzić „nowy lud”, odnowić Kościół na fundamencie Ewangelii. Dwa znaczenia terminu „życie ewangeliczne” nakładają się razem. Kto żyje Ewangelią w ubóstwie, rezygnując z posiadania majątku i potomstwa, ten powinien głosić Ewangelię. W tamtych czasach brak było Ewangelii i zarazem wielka była jej potrzeba. Franciszek uważał za podstawowe zadanie swoje i swoich braci głoszenie ludziom samego sedna przesłania Chrystusowego. On i jego naśladowcy chcieli być ewangelizatorami. Stąd automatycznie zrodziło się pragnienie, aby wyjść poza granice chrześcijaństwa i nieść Ewangelię "aż po krańce ziemi".

Św. Tomasz z Akwinu w polemice z księżmi diecezjalnymi, którzy na Uniwersytecie Paryskim walczyli w obronie zamkniętej struktury lokalnych Kościołów i zwalczali ruchy ewangeliczne, dokonał syntezy tego, co nowe, i tego, co wywodziło się z korzeni w obu ruchach - franciszkańskim i dominikańskim - i sformułował model życia zakonnego, który się w nich ukształtował. Księża diecezjalni z Uniwersytetu Paryskiego domagali się, aby poza strukturą lokalnego Kościoła mogły istnieć jedynie klasztory typu monastycyzmu kluniackiego, w jego późnej mocno już skostniałej postaci. Miały to być wspólnoty monastyczne oddzielone od Kościoła lokalnego, zamknięte w ścisłej klauzurze i oddające się wyłącznie kontemplacji. Wspólnoty tego typu nie mogły zakłócić ładu Kościoła lokalnego, natomiast pojawianie się nowych kaznodziei prowadziło wszędzie do sytuacji konfliktowych. Tomasz z Akwinu wskazał jako wzór samego Chrystusa oraz dowodził, że życie apostolskie przewyższa życie czysto kontemplacyjne. „Życie czynne, które wpaja innym prawdy zaczerpnięte z przepowiadania i kontemplacji, jest doskonalsze od życia wyłącznie kontemplacyjnego”.

W Tomaszu istniała świadomość, że jest spadkobiercą kolejnych rozkwitów życia monastycznego, które wszystkie odwoływały się do życia apostolskiego. Jednakże interpretując życie apostolskie na podstawie doświadczeń zakonów żebraczych, z których wyszedł, Tomasz dokonuje wielkiego kroku naprzód, proponując coś, co było czynnie obecne w tradycji monastycznej, lecz nie mogło doczekać się głębszej refleksji. Gdy chodziło o życie apostolskie, wszyscy przed nim odwoływali się do Kościoła pierwotnego. Św. Augustyn np. nakreślił swoją regułę w oparciu o Dzieje Apostolskie (Dz 4,32): "jeden duch i jedno serce ożywiało wszystkich." Ten podstawowy wzorzec Tomasz z Akwinu uzupełnia o słowa wypowiedziane do Apostołów w momencie ich rozesłania z Ewangelii Mateusza (Mt 10,5-15) i stwierdza, że autentyczne życie apostolskie ma się opierać na nauce płynącej z czwartego rozdziału Dziejów Apostolskich i dziesiątego rozdziału Ewangelii Mateusza. „Życie apostolskie - mówi Tomasz - polega na tym: że Apostołowie, opuściwszy wszystko, przebiegają świat, głosząc Ewangelię i nauczając, jak to wynika z Ewangelii Mateusza (rozdz. 10), gdzie dana im została reguła". Tak więc Mt 10 jawi się w oczach Tomasza jako reguła zakonna, albo dokładniej, reguła życia i posłannictwa, które Pan dał Apostołom, jest ona regułą życia apostolskiego, której Kościół nieustannie potrzebuje. To na jej podstawie znajduje uzasadnienie i sens nowy ruch ewangelizacji.

Paryska polemika między duchowieństwem diecezjalnym i przedstawicielami nowych ruchów, z której pochodzą przytaczane teksty, nie traci nigdy swej ważności. Ciasne i zubożone pojmowanie Kościoła, absolutyzujące strukturę lokalnych Kościołów, nie jest w stanie tolerować nowej grupy głosicieli. Oni jednak ze swej strony znajdują oparcie w osobie papieża, który piastuje urząd Kościoła powszechnego i jest gwarantem posłania misyjnego i budowania jednego Kościoła. Wywodzi się stąd w logiczny sposób nowy impuls dla rozwoju doktryny o prymacie papieskim, który niezależnie od różnych zabarwień, analizowany był i na nowo rozumiany w świetle swoich apostolskich korzeni.

 

4. Ponieważ nie chodzi tutaj o historię Kościoła, lecz o przedstawienie form jego życia, muszę poprzestać na samym wymienieniu nowych ruchów ewangelizacyjnych XVI wieku. Na pierwsze miejsce wysuwają się jezuici, którzy swoją działalnością obejmują teraz nowo odkrytą Amerykę oraz Afrykę i Azję, przy czym dominikanie i franciszkanie niewiele im w tym nowym zrywie ustępują.

 

5. Wszystkim nam znane jest ożywienie w Kościele w XIX wieku, do którego przyczyniła się nowa fala ruchów. Powstają wówczas zgromadzenia typowo misyjne, które od samego początku bardziej niż wewnętrzną odnowę Kościoła mają na względzie misje na kontynentach, gdzie chrześcijaństwo było niemal nieobecne. Tym razem uniknięto większego starcia z tamtejszym Kościołem lokalnym, a nawet zaczęła się owocna współpraca, dzięki której te historyczne Kościoły się umocniły, było to o tyle łatwiejsze, że impuls w kierunku szerzenia Ewangelii i pracy charytatywnej rodziły się w jego łonie. Pojawił się teraz nowy element, który wprawdzie istniał w poprzednich ruchach, ale niedostatecznie zwracano nań uwagę. Ruch apostolski w XIX wieku były przede wszystkim ruchem zdominowanym przez kobiety. Kładziono mocny akcent po pierwsze na miłość charytatywną, na troskę o cierpiących i ubogich: wszyscy wiemy, co nowe wspólnoty żeńskie znaczyły i znaczą do tej pory dla szpitali i dla opieki nad potrzebującymi. Lecz nie małe znaczenie miały także dla szkół i wychowania, tak iż w harmonijnym połączeniu nauczania, wychowania i dzieł charytatywnych służba ewangeliczna jest widoczna w całej swej różnorodności. Jeśli z perspektywy XIX wieku spojrzymy wstecz na poprzednie stulecia, odkryjemy, że kobiety zawsze stanowiły istotny i współdecydujący element ruchów apostolskich. Wystarczy pomyśleć o odważnych niewiastach wieku XVI, jak Maria Ward lub Teresa z Avila, o takich postaciach średniowiecza jak Hildegarda z Bingen, czy Katarzyna ze Sieny, o kobietach z otoczenia św. Bonifacego, o siostrach niektórych Ojców Kościoła, a wreszcie o kobietach wspomnianych w listach św. Pawła i tych z otoczenia Jezusa. Mimo że te kobiety nigdy nie były biskupami ani kapłanami, zawsze miały udział w życiu apostolskim i wypełnieniu związanego z nim powszechnego posłannictwa.

Inspiracje

O ŁAD SPOŁECZNY DLA WSPÓLNEGO DOBRA
LIST SPOŁECZNY EPISKOPATU POLSKI

Społeczna misja Kościoła – Spory społeczno-polityczne i konieczność ich przezwyciężenia – Doświadczenie solidarności – Potrzeba nawrócenia i dialogu – Refleksja nad językiem – Istota polityki – Fundamenty ładu społecznego – Ład instytucjonalny państwa – Mądrościowy wymiar polityki – Wezwanie do modlitwy i zaangażowania

 „Młodzi, wiara i rozeznawanie powołania”

Wprowadzenie

Wydarzenie synodalne, które przeżyliśmy

1. „Wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy – sny” (Dz 2,17, por. Jl 3, 1). Oto, czego doświadczyliśmy podczas tego Synodu, podążając razem i słuchając głosu Ducha Świętego. Zadziwił nas On bogactwem swoich darów, napełnił swoją odwagą i mocą, by przynieść światu nadzieję.

Wytyczne pastoralne do adhortacji
Amoris Laetitia

Wstęp

Sakrament małżeństwa oraz bliższe i bezpośrednie przygotowanie do tej formy wspólnotowego życia były zawsze i nadal pozostają w centrum działań pasterzy Kościoła. Dlatego z należną uwagą i staraniem przyjmujemy posynodalną adhortację apostolską papieża Franciszka Amoris laetitia, która jest wyrazem jego zatroskania o zdrową kondycję miłości małżeńskiej w rodzinie.