Są chwile, gdy trzeba utkwić wzrok w Miłosierdziu….

W II Niedzielę Wielkanocną czyli w Święto Miłosierdzia Bożego, Papież Franciszek ogłosił oficjalnie, zapowiadaną od paru miesięcy, decyzję o ustanowieniu w Kościele Nadzwyczajnego Roku Świętego, poświęconego miłosierdziu.

Rok Święty czyli Jubileusz Miłosierdzia ma trwać od 8 grudnia 2015 roku czyli od Uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP, do 20 listopada 2016 roku czyli do Święta Chrystusa Króla Wszechświata, któremu Papież, na zakończenie Roku Świętego, zamierza zawierzyć dalsze losy Kościoła, świata i całego wielkiego kosmosu.

„Są chwile - pisze Papież Franciszek w bulli Misericordiae vultus[1] ogłaszającej Rok Święty -  w których jeszcze mocniej jesteśmy wzywani, aby utkwić wzrok w miłosierdziu, byśmy sami stali się skutecznym znakiem działania Ojca. Z tego właśnie powodu ogłosiłem Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia jako pełen łaski czas dla Kościoła, by uczynić  świadectwo wierzących jeszcze bardziej mocnym i skutecznym”.

„Są chwile” - widocznie taka chwila nadeszła właśnie teraz, w tym trudnym czasie, który przeżywamy. Cały Kościół ma być  „zaangażowany w przeżywanie tego Roku Świętego, jako szczególnego momentu łaski i odnowy duchowej” – pisze Papież w tym samym dokumencie. Będziemy wzywani, by zwrócić się z ufnością do miłosiernego Boga, by Jego miłosierdzia doświadczyć, by dać się ogarnąć  „czułością Ojca”,  nie po to jednak, by „ukryć się” pod skrzydłami Jego miłosierdzia, lecz po to, by miłosierdziem bardziej żyć i nieść je innym,  by świadectwo wierzących stawało się  „bardziej mocnym i skutecznym” – tak można streścić myśl przewodnią Roku Świętego - Jubileuszu Miłosierdzia. Jego mottem mają być słowa: „Miłosierni jak Ojciec” – trzy słowa  zachęcające do ich głębokiego przemyślenia.   

Czas Jubileuszu – prosi Papież w bulli Misericordiae vultus – niech będzie czasem modlitwy, skupienia, kontemplacji, zamyślenia nad tekstami Pisma świętego, czasem postu, ale pojmowanego raczej tak, jak o nim pisze prorok Izajasz[2]; czasem pojednania z Bogiem i dostąpienia Jego miłosierdzia w sakramencie pojednania, i czasem pielgrzymki jubileuszowej, w czasie której będzie można zyskać odpust jubileuszowy: „W Roku Świętym Miłosierdzia – pisze Papież w swojej bulli - odpust zyskuje szczególne znaczenie. Przebaczenie Boga dla naszych grzechów nie zna granic… W sakramencie pojednania Bóg przebacza grzechy, które zostają naprawdę zgładzone, lecz jednak negatywny ślad, który grzechy zostawiły w naszym postępowaniu i w naszych myślach pozostaje… Pomimo przebaczenia, w naszym życiu niesiemy sprzeczności, które są konsekwencją naszych grzechów… Miłosierdzie Boże jest jednakowoż silniejsze niż ten ślad. Staje się odpustem Ojca, który poprzez Kościół – Oblubienicę Chrystusa – dosięga grzesznika, któremu udzielił już przebaczenia, i uwalnia go od każdej pozostałości skutków grzechu, umożliwiając mu raczej działanie z miłością oraz wzrastanie w miłości, niż ponowny upadek w grzech”. Oto wielki dar Roku Jubileuszowego (!).  Słowo „odpust” kojarzy się obecnie częściej z „jarmarkiem odpustowym”, niż z głęboką rzeczywistością duchową. Słowa Papieża przypominają o istocie i znaczeniu tego „daru miłosierdzia”.

Lata Święte w Kościele

W tym miejscu przypomnienie: Lata Święte czyli Jubileuszowe w Kościele, ogłaszali papieże od czasów Średniowiecza - początkowo co lat 50, potem co lat 25 – po to, by przypominając o kolejnych rocznicach naszego Odkupienia, ożywić, odnowić i umocnić w każdym pokoleniu wiarę i świadomość celu naszego życia[3]. Głównym zadaniem i przywilejem lat świętych jest pielgrzymka i odpust jubileuszowy, co przypomnieliśmy przed chwilą cytując Papieża Franciszka. W ciągu stuleci uroczystości jubileuszowe odbywały się jednak zasadniczo tylko w Rzymie więc trzeba było pielgrzymować do Rzymu (mówiło się – do grobów apostołów), by zyskać łaski jubileuszowe[4]. W Bazylice Watykańskiej i w trzech pozostałych wielkich bazylikach Rzymu, na czas Roku Świętego, otwierane były Drzwi Święte. Pielgrzymi przybywający do Rzymu przekraczali Drzwi Święte (symboliczne przejście od grzechu do łaski, od „starego” do nowego życia), spowiadali się, uczestniczyli w celebracjach jubileuszowych, mogli zyskać jubileuszowy odpust. Św. Jan Paweł II przygotowując Wielki Jubileusz roku 2000 dokonał rewolucyjnej zmiany: oprócz bazylik rzymskich, status kościołów jubileuszowych zyskiwały trzy bazyliki w Ziemi Świętej oraz katedry we wszystkich diecezjach na świecie, ponadto biskupi ordynariusze zyskiwali prawo nadania statusu świątyń jubileuszowych innym ważnym świątyniom i sanktuariom. W ten sposób miał być podkreślony powszechny wymiar Kościoła i stworzona została możliwość uczestniczenia w Jubileuszu tym  wszystkim wiernym, którzy do Rzymu ani do Ziemi Świętej dotrzeć nie mogli.

Podobnie ma być obecnie, ale Papież Franciszek idzie dalej, jeszcze bardziej rozszerzając możliwości uczestniczenia w celebracjach jubileuszowych i zyskiwania jubileuszowego odpustu. W liście opublikowanym w dniu 1 września tego roku,  Papież sprecyzował swoje postanowienia dotyczące tego odpustu. Sięgnijmy po treść tego listu[5]

 Jubileusz aż po peryferie wiary

„Pragnę – pisze Papież – by jubileuszowy odpust był dla każdego autentycznym doświadczeniem miłosierdzia Bożego, które wychodzi wszystkim naprzeciw z obliczem Ojca, który przyjmuje i przebacza, całkowicie zapominając popełniony grzech. Aby przeżyć i uzyskać odpust, wierni mają odbyć krótką pielgrzymkę do Drzwi Świętych, otwartych w każdej Katedrze i w kościołach wyznaczonych przez Biskupa diecezjalnego, a także w czterech Bazylikach Papieskich w Rzymie, na znak głębokiego pragnienia prawdziwego nawrócenia. …Ważne jest, aby ten moment był połączony przede wszystkim z Sakramentem Pojednania i uczestnictwem w Mszy św. oraz refleksją nad miłosierdziem. Konieczne będzie, by tym celebracjom towarzyszyło wyznanie wiary i modlitwa za mnie oraz w intencjach, które noszę w sercu dla dobra Kościoła i całego świata.

Myślę też o osobach, które z różnych powodów nie będą mogły udać się do Świętych Drzwi, przede wszystkim o ludziach chorych, starszych i samotnych, którzy często nie są w stanie wyjść z domu. Dla nich będzie wielką pomocą  przeżywanie choroby i cierpienia jako doświadczenia bliskości z Panem… Przeżywanie z wiarą i radosną nadzieją tego momentu próby, poprzez przyjęcie  komunii św. lub uczestniczenie w Mszy św. i w modlitwie wspólnotowej, również za pośrednictwem różnych środków przekazu, będzie dla nich sposobem uzyskania jubileuszowego odpustu.

Myślę też o więźniach, którzy doświadczają ograniczenia wolności. Jubileusz zawsze stanowił okazję do wielkiej amnestii, obejmującej bardzo wiele osób, które choć zasługują na karę, uświadomiły sobie jednak, że to, co uczyniły, było niesprawiedliwe,  i szczerze pragną na nowo włączyć się w życie społeczeństwa, wnosząc w nie swój uczciwy wkład. Niech do nich wszystkich dotrze w konkretny sposób miłosierdzie Ojca, który chce być blisko ludzi najbardziej potrzebujących Jego przebaczenia. W kaplicach więziennych będą oni mogli uzyskać odpust, a  kiedy będą przechodzili przez drzwi swojej celi, kierując myśli i modlitwę do Ojca, niech za każdym razem ten gest oznacza dla nich przejście przez Drzwi Święte, ponieważ miłosierdzie Boże, które potrafi przemienić serca, jest również w stanie przeobrazić kraty w doświadczenie wolności.

Jubileuszowy odpust można będzie uzyskać również dla zmarłych. Jesteśmy z nimi związani świadectwem wiary i miłości, które nam zostawili. Tak jak pamiętamy o nich podczas Mszy św., tak też możemy, w wielkiej tajemnicy świętych obcowania, modlić się za nich, aby miłosierne oblicze Ojca uwolniło ich od wszelkich pozostałości winy i by mógł On przygarnąć ich do siebie w nieskończonej szczęśliwości”.

Jak widać, Papież stara się ogarnąć jak najszerszy obszar sytuacji egzystencjalnych, zwłaszcza tych trudnych, by ukazać możliwość uzyskania pojednania z Bogiem  i jubileuszowego odpustu niemal w każdej sytuacji życiowej. Można przeczytać opinię, że Papież chce „wyprowadzenia jubileuszu na peryferie i uczynienia go bliższym ludziom”[6]. I tak chyba jest. Świadczy o tym również apel i zachęta do przemiany życia, kierowana do ludzi - jak to Papież określi w swojej bulli -  „znajdujących się daleko od łaski Boga ze względu na sposób, w jaki żyją”. Papież apeluje: „Słowo przebaczenia niech dotrze do wszystkich a wezwanie do doświadczenia miłosierdzia niech nie pozostawi nikogo obojętnym… Myślę w sposób szczególny o tych mężczyznach i kobietach, które należą do grup przestępczych, jakiekolwiek by one były. Dla waszego dobra proszę was o zmianę życia… To samo wezwanie niech dotrze do osób wspierających bądź współuczestniczących w korupcji. Ta zgniła rana społeczeństwa jest ciężkim grzechem, który woła do nieba, ponieważ uderza w same podstawy życia osobistego i społecznego… To jest właśnie czas sposobny na zmianę życia! To jest czas by pozwolić dotknąć swoje serce. Pozostawanie na drodze zła jest tylko źródłem iluzji i smutku. Prawdziwe życie jest zgoła inne. Bóg nie męczy się trzymając rękę wyciągniętą….”. Ale na koniec jest też papieskie napomnienie: „Dla wszystkich, wcześniej czy później, przyjdzie sąd Boży, od którego nikt nie będzie mógł uciec”.

Mamy tu chyba wyraz zasadniczej „strategii” Papieża: Zło nazywać złem, prawdy nie rozmywać, ale nie tyle „grzmieć i pomstować”, ile raczej starać się pociągać serca ludzkie ku dobru i ku źródłu dobra, czyli Bogu, wykazując równocześnie małość, bezsens i konsekwencje zła.

Kto miłosierdzia doświadczy, niech miłosierdziem żyje

A kto już miłosierdzia Bożego doświadczy, niech w duchu miłosierdzia żyje i daje o nim świadectwo – takie jest drugie wielkie przesłanie Papieża na czas Roku Świętego. W bulli Misericordiae vultus znajdujemy całą serię zachęt i wskazań w tym względzie, kierowanych do całego Kościoła, do wspólnot kościelnych i do każdego wierzącego. Przywołajmy kilkanaście zdań z tego dokumentu:

          „Tak jak kocha Ojciec, tak też powinni kochać i synowie. Jak On jest miłosierny, tak też i my jesteśmy wezwani, by być miłosierni: jedni wobec drugich” … Przebaczenie zniewag  staje się najbardziej ewidentnym wyrazem  miłości  miłosiernej, a dla nas chrześcijan jest nakazem, którego nie możemy pominąć… Porzucić żal, złość, przemoc i zemstę – to warunki konieczne, by żyć szczęśliwie… Słuchamy przede wszystkim słów Chrystusa, który przedstawił miłosierdzie jako kryterium wiarygodności dla naszej wiary: <Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią> (Mt 5,7). To jest błogosławieństwo, które powinno się stać dla nas inspiracją w tym Roku Świętym”… W tym Roku Świętym będziemy mogli doświadczyć otwarcia serc na tych wszystkich, którzy żyją na najbardziej beznadziejnych peryferiach egzystencjalnych, które tak często świat stwarza w sposób dramatyczny. Ileż sytuacji niepewności i cierpienia jest obecnych w dzisiejszym świecie! Otwórzmy  nasze oczy, aby dostrzec biedę świata, rany tak wielu braci i sióstr pozbawionych godności. Poczujmy się sprowokowani, słysząc ich wołanie o pomoc… Jest moim gorącym życzeniem, aby chrześcijanie przemyśleli podczas Jubileuszu uczynki miłosierdzia względem ciała i względem ducha… Odkryjmy na nowo uczynki miłosierdzia względem ciała: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, przybyszów w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, umarłych pogrzebać. I nie zapominajmy o uczynkach miłosierdzia względem ducha: wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, grzeszących upominać, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować, modlić się za żywych i umarłych [7]… Nie zapominajmy o słowach św. Jana od Krzyża: <Pod wieczór życia będą cię sądzić z miłości>…”

Miłosierdzie przemienia świat. Gesty i znaki papieża Franciszka.

Papież Franciszek nie ogranicza się do pouczania innych. Sam podejmuje decyzje i czyni gesty zgodne z tym, co postuluje w swojej bulli i w całym swoim nauczaniu. Niektóre jego decyzje  podjęte ostatnio – rozszerzenie na wszystkich księży prawa do spowiadania i rozgrzeszania grzechu aborcji w czasie trwania Roku Świętego, wezwanie do przyjmowania rodzin uchodźców przez wszystkie parafie i domy zakonne w Europie - wzbudziły wątpliwości, a także słowa otwartej krytyki. W sprawie uchodźców ograniczę się do pytania: Czy ta fala uchodźców, zalewająca Europę, niejako w przededniu Roku Świętego nie jest - niezależnie od takich czy innych interesów i machinacji -  jakąś próbą i zadaniem dla mieszkańców Europy, a więc dla nas wszystkich? Papież zdaje się nie mieć w tym względzie wątpliwości: „W obliczu tragedii dziesiątków tysięcy uchodźców uciekających przed śmiercią z powodu wojny i głodu, i będących na drodze nadziei, Ewangelia wzywa nas, byśmy byli bliźnimi najmniejszych i opuszczonych. Aby dać im konkretną nadzieję. Nie wystarczy powiedzieć: „Odwagi, cierpliwości”… [chodzi o] konkretny gest w ramach przygotowań do Roku Świętego Miłosierdzia”[8].

          Nie komentuję tych słów Papieża i reakcji jakie one wywołują.   Odnotujmy natomiast niektóre papieskie działania i gesty, które u progu Roku Świętego mają znaczenie „znaku” czy „wzoru”: Papież udziela stale różnego rodzaju pomocy ludziom ubogim i pomocy potrzebującym przez swojego jałmużnika abp. Konrada Krajewskiego. W Watykanie znalazły już miejsce do życia dwie rodziny uciekinierów z Syrii. Ostatnio, Papież zaprosił grupę kilkudziesięciu więźniów z rzymskiego więzienia, by spędzili niedzielę w Watykanie. Otworzył przed nimi ogrody watykańskie i Kaplicę Sykstyńską. Poprzednio, Papież przyjął już w Watykanie grupy ubogich i bezdomnych. „ Za takie m.in. gesty Franciszek bywa nazywany populistą. Bo przecież kilka godzin na watykańskich salonach i tak nic nie zmienią w życiu ubogich, potrzebujących, bezdomnych… Czyżby jednak do końca? Franciszek uczy nas zmiany patrzenia na człowieka. Bo przecież nawet bezdomny czy ubogi pragnie coś więcej niż tylko miłosiernej jadłodajni i noclegowni. Chce po prostu być traktowany jak człowiek. Papież uczy, że odrobina miłosierdzia naprawdę przemienia świat. Trochę miłosierdzia czyni świat mniej zimnym i bardziej sprawiedliwym[9]

Z natchnienia Ducha Świętego. Wykorzystać czas Jubileuszu.

Wspomniany już abp Rino Fisichella, główny organizator Roku Świętego, na podstawie swoich rozmów z Papieżem Franciszkiem zapewnia, że jego decyzja o ogłoszeniu Roku Świętego była nie tylko pragnieniem serca, ale „natchnieniem podsuniętym Papieżowi przez Ducha Świętego”[10]. Jeżeli tak, to cokolwiek miałoby się dziać w najbliższym czasie, ten Rok Święty - chociaż „łatwy” na pewno nie będzie -  będzie czasem błogosławionym, czasem łaski dla wielu ludzi. Oby dla jak największej liczby ludzi (!). Ale może przyniesie także pewne zmiany „na lepsze” w różnych miejscach na ziemi (np. pokój w Syrii?).

W swojej jubileuszowej bulli Papież napisał: „W tym Jubileuszu dajmy się Bogu zaskoczyć. On nigdy nie przestaje otwierać drzwi swojego serca, by powtarzać, że nas kocha i że chce dzielić z nami swoje życie”. Obyśmy doznali takich dobrych zaskoczeń, najpierw w życiu osobistym, ale także  w życiu zbiorowym, międzynarodowym i naszym, krajowym.

Jakkolwiek będzie, wypada przygotować się do tego, by dobrze wykorzystać czas jubileuszowy i jego przywileje, i innych do tego zachęcać, rozszerzając rzetelną Informację o  inicjatywie Roku Świętego, który dla nas, dla naszego kraju, ma przynieść dwa bardzo ważne wydarzenia – mówimy o porządku wiary, sferę wydarzeń polityczno-społecznych pomijam:

- W połowie kwietnia 2016 r. odbędą się w Gnieźnie i w Poznaniu centralne uroczystości związane z 1050. rocznicą Chrztu Polski, a 3 maja, na Jasnej Górze zostanie ponowiony Akt oddania Polski Matce Bożej….

- W sercu Roku Świętego, w końcu lipca 2016 r., odbędą się w Krakowie i w Łagiewnikach Światowe Dni Młodzieży z udziałem Papieża Franciszka.

Trzeba się spodziewać, że te dwa wydarzenia przyniosą ważne przesłania - dla młodych ludzi na całym świecie,  dla całego Kościoła i świata, i dla Polski. O tych dwóch wydarzeniach warto więc pamiętać, gdy myślimy o Roku Świętym w Polsce.

Nasze rozważania zakończmy modlitwą papieża Franciszka w intencji Roku Świętego.

Aby Jubileusz Miłosierdzia był rokiem łaski od Pana

Panie Jezu Chryste, Ty nauczyłeś nas, abyśmy byli miłosierni, jak Ojciec nasz niebieski i powiedziałeś nam, że kto widzi Ciebie, widzi także i Jego.

Ukaż nam Twoje oblicze, a będziemy zbawieni.

Twój wzrok pełen miłości uwolnił Zacheusza oraz Mateusza od niewoli pieniądza, a nierządnicę i Magdalenę od szukania szczęścia wyłącznie w rzeczach stworzonych.

Wzrok ten sprawił, że Piotr zapłakał po zdradzie, a żałujący Dobry Łotr usłyszał zapewnienie o Raju.

Pozwól nam tak wysłuchać słów, które wypowiedziałeś do Samarytanki, jakbyś je wypowiedział do każdego nas: O, gdybyś znała dar Boży!

Ty, który jesteś Obliczem widzialnym Ojca niewidzialnego, Boga, który objawia swoją wszechmoc przede wszystkim przez przebaczenie i miłosierdzie: spraw, aby Kościół na świecie stał się widzialnym obliczem Ciebie, swojego Pana zmartwychwstałego i uwielbionego.

Ty zechciałeś również, aby Twoi słudzy przybrani byli w słabość po to, aby mogli okazywać słuszne współczucie tym, którzy trwają w niewiedzy i błędzie: niech każda osoba, która się do nich zwraca, czuje się oczekiwana, kochana oraz doświadcza przebaczenia od Boga.

Poślij Twojego Ducha i uświęć wszystkich nas Jego namaszczeniem, aby Jubileusz Miłosierdzia był rokiem łaski od Pana, a Twój Kościół z odnowionym entuzjazmem mógł nieść dobrą nowinę ubogim, głosić wolność więźniom i uciśnionym oraz przywracać wzrok niewidomym.

Prosimy o to za wstawiennictwem Maryi, Matki Miłosierdzia, Ciebie, który z Ojcem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen        

Opracowanie: Maciej Jakubowski, Ruch Kultury Chrześcijańskiej „Odrodzenie”

 

 



[1] Bulla MISERICORDIAE VULTUS Ojca Świętego Franciszka o Nadzwyczajnym Jubileuszu Miłosierdzia. Libreria Editrice Vaticana i TUM Wyd. Archidiecezji Wrocławskiej, Wrocław, 2015.

[2] „Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych  tułaczy, nagiego, którego ujrzysz przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie” (Iz 58, 6-8).

[3] W związku z ważnymi wydarzeniami czy okolicznościami Papieże powoływali również kilkakrotnie nadzwyczajne lata święte , nie związane z kolejnymi rocznicami Odkupienia. Również Rok Święty ogłoszony przez Papieża Franciszka jest Rokiem Świętym Nadzwyczajnym (od wielkiego Jubileuszu roku 2000 minęło tylko 15 lat). I po raz pierwszy jest specjalnie dedykowany miłosierdziu. Rok Święty lub Jubileusz  - te dwa określenia używane są zamiennie. Jubileusz jest nawiązaniem do tradycji lat jubileuszowych – lat darowywania długów i wyzwalania tych co popadli w niewolę  - obwoływanych w starożytnym Izraelu co lat 50 (Kpł 25, 8-11).

[4] Tylko wyjątkowo papieże nadawali przywilej pozwalający uzyskać odpust jubileuszowy w katedrach niektórych miast włoskich i europejskich. Np. katedry w Gnieźnie i Krakowie uzyskały taki przywilej w roku 1450 (!). Rok Święty po raz pierwszy obchodzono w Kościele w roku 1300 na mocy decyzji  papieża Bonifacego VIII.

[5] List Papieża Franciszka do Czcigodnego Brata Abp. Rino Fisichella… Watykan, 1 września 2015, według www.jubileummisericordiae.va

[6] Beata Zajączkowska, (Przed)smak jubileuszu, www.wiara.pl, 20.09.2015

[7] Znalazłem ostatnio poruszające świadectwo kogoś, kto sam poważnie doświadczony, dźwigający ciężar niepełnosprawności i ubóstwa, a także biurokratycznej bezduszności, dobrze zrozumiał czym może być jego, i nasz, uczynek miłosierdzia względem ducha: „Modlę się o miłosierdzie i łaskę opamiętania dla ludzi odpowiedzialnych za stan ekonomiczny naszego kraju..[ale] jako dzieci  jedynego Ojca wszyscy jesteśmy za siebie nawzajem odpowiedzialni. Dlatego nie ustawajmy w modlitwie za naszych braci cierpiących głód i niesprawiedliwość, a także za tych, którzy ich krzywdzą. Bo przy końcu świata Pan osądzi z miłości każdego z nas. Na Sądzie Ostatecznym również i mnie zapyta: A co ty zrobiłaś dla swojego winowajcy? Czy nakarmiłaś głodnego łaski i błądzącego w ciemnościach brata choćby jednym dziesiątkiem różańca?” , „Dokąd zmierzasz Polsko?”, Różaniec, 5/2015.

[8] Z papieskiego rozważania po modlitwie Anioł Pański w dniu 6.09.2015, według KAI.

[9] Beata Zajączkowska, op.cit.

[10] Z wystąpienia abp. R. Fisichella podczas konferencji prasowej w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej, wtorek, 5 maja 2015, według Radia Watykańskiego.

 

 

Inspiracje

Orędzie na 33. Światowy Dzień Młodzieży

„Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30)

 

Drodzy młodzi,

Światowe Dni Młodzieży 2018 stanowią krok naprzód w przygotowaniu międzynarodowego spotkania, które odbędzie się w Panamie w styczniu 2019 roku. Ten nowy etap naszej pielgrzymki przypada na rok, w którym zwołane jest Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów na temat: „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. To dobry zbieg okoliczności. Uwaga, modlitwa i refleksja Kościoła będą skierowane na Was, ludzi młodych, z pragnieniem zrozumienia, a przede wszystkim przyjęcia drogocennego daru, jakim jesteście dla Boga, dla Kościoła i dla świata.

Jak już wiecie, postanowiliśmy, aby w tej drodze towarzyszył nam wzór i wstawiennictwo Maryi, młodej kobiety z Nazaretu, którą Bóg wybrał jako Matkę swego Syna. Idzie ona z nami ku Synodowi i Światowym Dniom Młodzieży w Panamie. Jeśli w ubiegłym roku prowadziły nas słowa Jej kantyku uwielbienia: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1,49) – ucząc nas upamiętniać przeszłość – to w bieżącym roku staramy się słuchać wraz z Nią głosu Boga, który budzi odwagę i daje łaskę konieczną, aby odpowiedzieć na Jego wezwanie: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30). Są to słowa wypowiedziane przez posłańca Boga, archanioła Gabriela, do Maryi, prostej dziewczyny z małej wioski w Galilei.

 

 1. Nie bój się!

To zrozumiałe, że nagłe pojawienie się anioła i jego tajemnicze pozdrowienie: „Bądź pozdrowiona pełna łaski, Pan z Tobą” (Łk 1,28), wywołały silny niepokój w Maryi, zaskoczonej tym pierwszym objawieniem jej tożsamości i powołania, do tej pory jej nieznanych. Maryja, podobnie jak inne postacie z Pisma Świętego, drży w obliczu tajemnicy powołania Boga, który w jednej chwili stawia ją przed ogromem swego planu i sprawia, że odczuwa ona całą swą małość skromnego stworzenia. Anioł, czytając w głębi jej serca, mówi do niej: „Nie bój się”! Bóg czyta również w naszych sercach. Dobrze zna wyzwania, jakim musimy stawić czoło w życiu, zwłaszcza, gdy stajemy w obliczu decyzji fundamentalnych, od których zależy, kim będziemy i co zrobimy na tym świecie. To „ciarki” jakie odczuwamy, gdy mamy do czynienia z decyzjami dotyczącymi naszej przyszłości, naszego stanu życia, naszego powołania. W takich chwilach jesteśmy wzburzeni i ogarnia nas wiele lęków.

A Wy, ludzie młodzi, jakie żywicie obawy? Co was najbardziej niepokoi w głębi serca? W wielu z was istnieją obawy „drugoplanowe”, że nie jesteście kochani, lubiani, nie akceptowani takimi, jakimi jesteście. Dziś jest wielu młodych, którzy mają poczucie, że muszą być inni od tego, czym są w rzeczywistości, próbując się dostosować do często sztucznych i nieosiągalnych standardów. Nieustannie dokonują retuszowania swoich wizerunków, chowając się za maskami i fałszywymi tożsamościami tak, że sami niemal stają się “fake’iem”. U wielu z nich mamy do czynienia z obsesją na tle otrzymywania jak największej liczby „polubień”. I z tego poczucia nieadekwatności rodzi się wiele obaw i niepewności. Inni lękają się, że nie znajdą bezpieczeństwa emocjonalnego i zostaną sami. W wielu, w obliczu niepewności związanej z pracą, wkracza lęk przed niemożnością znalezienia satysfakcjonującej afirmacji zawodowej, nie spełnienia swoich marzeń. Te obawy są dziś bardzo obecne w wielu młodych ludziach, zarówno wierzących, jak i niewierzących. Także ci, którzy przyjęli dar wiary i poważnie poszukują swojego powołania, nie są rzecz jasna wolni od strachu. Niektórzy myślą: może Bóg chce ode mnie, albo zażąda ode mnie za wiele. Może przemierzając drogę wskazaną mi przez Niego, nie będę naprawdę szczęśliwy, albo nie będę mógł sprostać temu, o co mnie prosi. Inni zadają sobie pytanie: czy podążam drogą wskazaną mi przez Boga, kto może mi zagwarantować, że będę mógł podążać nią do końca? Czy nie ulegnę zniechęceniu? Czy nie stracę entuzjazmu? Czy będę umiał wytrwać przez całe me życie?

W chwilach, kiedy wątpliwości i lęk tłoczy się w naszych sercach, konieczne staje się rozeznanie. Pozwala nam ono uporządkować zamęt w naszych myślach i uczuciach, aby działać w sposób właściwy i roztropny. Pierwszym krokiem w tym procesie prowadzącym do przezwyciężenia lęków jest ich wyraźne określenie, by nie okazało się, że marnujemy czas i energię, padając łupem nietrwałych upiorów pozbawionych oblicza. W tym celu zapraszam wszystkich, byście spojrzeli do swego wnętrza i nazwali wasze lęki po imieniu. Zadajcie sobie pytanie: co mnie martwi, czego boję się najbardziej dzisiaj, w konkretnej sytuacji, której doświadczam? Co mnie blokuje i nie pozwala mi iść naprzód? Dlaczego nie mam odwagi, by dokonać ważnych decyzji, które powinienem podjąć? Nie lękajcie się uczciwie spojrzeć na swoje lęki, uznać je takimi, jakimi są, i zmierzyć się z nimi. Biblia nie zaprzecza ludzkiemu uczuciu strachu ani wielu przyczynom, które mogą go powodować. Abraham się bał (por. Rdz 12, 10), Jakub się lękał (por. Rdz 31,31; 32,8), a również Mojżesz (por. Wj 2,14, 17,4), Piotr (Mt 26,69nn) i Apostołowie (Mk 4,38-40; Mt 26,56). Sam Jezus, chociaż na nieporównywalnym poziomie, także doświadczał lęku i udręki (Mt 26, 37; Łk 22, 44).

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (Mk 4,40). Ta reprymenda Jezusa wobec uczniów pozwala nam zrozumieć, jak często przeszkodą dla wiary nie jest niewiara, ale bojaźń. Dlatego dzieło rozeznania, po zidentyfikowaniu naszych lęków, musi nam pomóc w ich przezwyciężeniu, otwierając nas na życie i ze spokojem stawiając czoło wyzwaniom, jakie nam ono przedstawia. W szczególności dla nas, chrześcijan, bojaźń nigdy nie może mieć ostatniego słowa, ale powinna stanowić okazję, aby dokonać aktu wiary w Boga… a także wiary w życie! Oznacza to uwierzenie w zasadniczą dobroć istnienia, które dał nam Bóg, zaufanie, że prowadzi On do dobrego celu przez często tajemnicze dla nas okoliczności i zmienne koleje losu. Jeśli zamiast tego podsycamy lęki, będziemy zmierzali do zamknięcia się w sobie, zabarykadowania się, by bronić się przed wszystkim i wszystkimi, pozostając jakby sparaliżowani. Musimy zareagować! Nigdy się nie zamykaj! W Piśmie Świętym znajdujemy 365 razy wyrażenie „nie lękajcie się”, ze wszystkimi jego odmianami. To jakby powiedzieć, że każdego dnia roku Pan chce, abyśmy byli wolni od bojaźni.

Rozeznanie staje się nieodzowne, w kontekście poszukiwania własnego powołania. Bowiem najczęściej nie jest ono natychmiast jasne czy zupełnie oczywiste, ale rozumiemy je stopniowo. Koniecznego do przeprowadzenia w tym przypadku rozeznania nie należy rozumieć jako indywidualnego wysiłku introspekcji, którego celem jest lepsze poznanie naszych mechanizmów wewnętrznych, aby się umocnić i osiągnąć pewną równowagę. Osoba może stać się wówczas silniejsza, ale pozostaje mimo to zamknięta w ograniczonej perspektywie swoich możliwości i poglądów. Natomiast powołanie jest wezwaniem Boga, a rozeznanie w tym przypadku polega przede wszystkim na otwarciu się na Innego, który wzywa. Jest zatem konieczna cisza modlitwy, aby wysłuchać głosu Boga, który rozbrzmiewa w sumieniu. Puka On do drzwi naszych serc, tak jak to uczynił z Maryją, pragnąc zawrzeć z nami przyjaźń w modlitwie, mówić do nas poprzez Pismo Święte, obdarzyć nas swoim miłosierdziem w Sakramencie Pojednania, aby stać się z nami jedno w Komunii Świętej.

Ale ważne jest również skonfrontowanie i dialog z innymi, naszymi braćmi i siostrami w wierze, którzy mają większe doświadczenie i pomagają nam widzieć lepiej i wybierać między różnymi opcjami. Młody Samuel, kiedy usłyszał głos Pana, nie rozpoznał go od razu i pobiegł trzykrotnie do Helego, starego kapłana, który w końcu podsunął mu właściwą odpowiedź, jaką należy dać na wezwanie Boga: „Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3, 9). W waszych wątpliwościach wiedzcie, że możecie liczyć na Kościół. Wiem, że są świetni kapłani, osoby konsekrowane, wierni świeccy, wielu z nich młodych, którzy ze swej strony mogą wam towarzyszyć jako starsi bracia i siostry w wierze. Ożywiani przez Ducha Świętego, będą umieli wam pomóc w rozwikłaniu waszych wątpliwości i odczytaniu planu waszego osobistego powołania. „Inny” to nie tylko przewodnik duchowy, ale także ten, który pomaga nam otworzyć się na wszystkie nieskończone bogactwa egzystencji, jakimi obdarzył nas Bóg. Trzeba otwierać przestrzenie w naszych miastach i wspólnotach, aby wzrastać, marzyć, patrzeć na nowe perspektywy! Nigdy nie traćcie smaku radowania się ze spotkania, z przyjaźni, smaku wspólnego marzenia, pielgrzymowania z innymi. Prawdziwi chrześcijanie nie boją się otwierać na innych, dzielić się przestrzeniami życiowymi, przekształcając je w przestrzenie braterstwa. Drodzy młodzi, nie pozwalajcie, aby przebłyski młodości gasły w mroku zamkniętego pokoju, w którym jedynym oknem na świat jest komputer i smartfon. Otwórzcie na oścież drzwi waszego życia! Niech wasze przestrzenie i wasz czas będą zapełnione konkretnymi ludźmi, głębokimi relacjami, w których możecie dzielić się autentycznymi i realnymi doświadczeniami w waszym codziennym życiu.

 

 2. Maryja!

„Wezwałem cię po imieniu” (Iz 43, 1). Pierwszym powodem, aby się nie lękać jest właśnie fakt, że Bóg wzywa nas po imieniu. Anioł, posłaniec Boga, zwrócił się do Maryi po imieniu. Nadawanie imion jest właściwe Bogu. W dziele stworzenia powołuje On do istnienia każde stworzenie jego imieniem. Za imieniem kryje się pewna tożsamość, która jest wyjątkowa we wszystkim, w każdym człowieku, w tej intymnej istocie, którą do końca zna tylko Bóg. Ta boska prerogatywa została następnie współdzielona z człowiekiem, któremu Bóg zezwolił na nadawanie imion zwierzętom, ptakom, a nawet swoim dzieciom (Rdz 2, 19-21; 4.1). Wiele kultur podziela tę głęboką wizję biblijną uznając w imieniu objawienie najgłębszej tajemnicy życia, znaczenia danej egzystencji.

Bóg wzywając kogoś po imieniu jednocześnie objawia mu jego powołanie, swój plan świętości i dobra, poprzez który osoba ta stanie się darem dla innych i który uczyni ją wyjątkową. I także wówczas, kiedy Pan zechce poszerzyć horyzonty danego życia, postanawia nadać powołanej osobie nowe imię, tak jak to czyni w przypadku Szymona, nazywając go „Piotrem”. Stąd wziął się zwyczaj przyjmowania nowego imienia, kiedy wstępujemy do zakonu, wskazującego na nową tożsamość i nową misję. Boże powołanie, będąc osobistym i niepowtarzalnym, wymaga od nas odwagi, by uwolnić się od ujednolicających schematów myślowych, tak aby nasze życie mogło być rzeczywiście oryginalnym i niepowtarzalnym darem dla Boga, dla Kościoła i dla innych.

Drodzy młodzi, bycie powołanym po imieniu to zatem znak naszej wielkiej godności w oczach Boga, Jego upodobania względem nas. I Bóg wzywa każdego z was po imieniu. Wy jesteście owym „ty” Boga, cennymi w Jego oczach, godnymi szacunku i umiłowanymi (por. Iz 43, 4). Przyjmujcie z radością ten dialog, jaki proponuje wam Bóg, to wezwanie, jakie kieruje On do was, powołując po imieniu.

 

 3. Znalazłaś łaskę u Boga

Głównym powodem, dla którego Maryja nie powinna się lękać, jest to, że znalazła łaskę u Boga. Słowo „łaska” mówi nam o miłości bezinteresownej, nienależnej. Jak bardzo dodaje nam otuchy świadomość, że nie musimy sobie zasłużyć na bliskość i pomoc Boga, przedstawiając wcześniej „program doskonałości”, pełen zasług i sukcesów! Anioł mówi do Maryi, że już znalazła łaskę u Boga, a nie, że ją otrzyma w przyszłości. A samo sformułowanie słów anioła pozwala nam zrozumieć, że boska łaska jest nieustanna, nie jest czymś przemijającym czy chwilowym i dlatego nigdy jej nie zabraknie. Również w przyszłości zawsze będzie nas wspierała łaska Boża, przede wszystkim w chwilach próby i ciemności.

Nieustanna obecność Bożej łaski zachęca nas do ufnego przyjęcia naszego powołania, co wymaga dążenia do wierności, które trzeba ponawiać każdego dnia. Droga powołania nie jest bowiem pozbawiona krzyży: są nimi nie tylko początkowe wątpliwości, ale także częste pokusy napotykane po drodze. Poczucie nieadekwatności towarzyszy uczniowi Chrystusa aż do końca, ale ten uczeń wie, że jest wspomagany łaską Boga.

Słowa anioła zstępują na ludzkie lęki, rozpraszając je mocą przynoszonej przez nie dobrej nowiny: nasze życie nie jest czystym przypadkiem i jedynie walką o przetrwanie, ale każdy z nas stanowi historię umiłowaną przez Boga. Znalezienie „łaski w Jego oczach” oznacza, że Stwórca dostrzega wyjątkowe piękno naszej istoty i ma wspaniały plan dla naszego życia. Ta świadomość nie rozwiązuje oczywiście wszystkich problemów, ani nie usuwa niepewności życia, ale ma moc jego dogłębnego przemieniania. Nieznane, które przyniesie nam przyszłość, nie jest mroczną groźbą, którą musimy przetrwać, ale czasem sprzyjającym, danym nam by żyć wyjątkowością naszego osobistego powołania i dzielić je z naszymi braćmi i siostrami w Kościele i w świecie.

 

 4. Odwaga w teraźniejszości

Z pewności, że łaska Boża jest z nami, wypływa siła posiadania odwagi w chwili obecnej: odwagi realizowania tego, czego Bóg chce od nas tu i teraz, w każdej dziedzinie naszego życia. Odwagi, by przyjąć powołanie, które ukazuje nam Bóg; odwagi, by żyć naszą wiarą, nie ukrywając jej ani nie pomniejszając.

Tak, bo kiedy otwieramy się na łaskę Bożą, to, co niemożliwe staje się rzeczywistością. „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31). Łaska Boża dotyka owego „dzisiaj” waszego życia, „porywa” was takimi, jakimi jesteście, ze wszystkimi waszymi lękami i ograniczeniami, ale objawia także wspaniałe plany Boga! Wy, młodzi potrzebujecie poczucia, że ktoś naprawdę w was wierzy: wiedzcie, że Papież wam ufa; że Kościół wam ufa! A wy, ufajcie Kościołowi!

Młodej Maryi powierzono ważne zadanie właśnie dlatego, że była młoda. Wy, ludzie młodzi, macie siłę, przechodzicie przez etap życia, w którym z pewnością nie brakuje energii. Używacie tej siły i energii, aby ulepszyć świat, zaczynając od tego, co najbliżej was. Pragnę, aby w Kościele powierzono wam ważne obowiązki, aby była odwaga pozostawiania wam przestrzeni; a Was proszę: przygotujcie się, aby te obowiązki przyjąć.

Zachęcam was do ponownej kontemplacji miłości Maryi: miłości troskliwej, dynamicznej, konkretnej. Miłości pełnej śmiałości i całkowicie nakierowanej na dar z siebie. Kościół przeniknięty tymi cechami maryjnymi będzie zawsze Kościołem wychodzącym, który wykracza poza swoje ograniczenia i granice, aby sprawić, że otrzymana łaska będzie przeobfita. Jeśli damy się zauroczyć przykładem Maryi, to będziemy konkretnie żyli miłością, która nas pobudza do miłowania Boga ponad wszystko i ponad samych siebie, aby kochać ludzi, z którymi dzielimy nasze codzienne życie. Będziemy też miłowali tych, którzy mogą się nam wydawać niezbyt mili. To jest miłość, która staje się służbą i poświęceniem, szczególnie wobec najsłabszych i najuboższych, która przemienia nasze oblicza i napełnia nas radością.

Chciałbym zakończyć pięknymi słowami świętego Bernarda ze słynnej homilii o tajemnicy Zwiastowania, słowami, które wyrażają oczekiwanie całej ludzkości na odpowiedź Maryi: „Usłyszałaś, Dziewico, że poczniesz i porodzisz Syna; usłyszałaś, że stanie się to nie za sprawą człowieka, ale z Ducha Świętego. Wyczekuje anioł na odpowiedź… Oczekujemy i my, o Pani, na słowo zmiłowania… Dzięki Twemu słowu mamy zostać odnowieni i przywróceni życiu… Tego wyczekuje cały świat, do stóp Twoich się ścielący” (Kazanie 4, 8-9; Liturgia Godzin, tom I, wydanie II Pallottinum 2006, s. 318).

Drodzy młodzi, Pan Jezus, Kościół, świat, oczekują także na waszą odpowiedź na wyjątkowe powołanie, jakie otrzymuje każdy w tym życiu! Kiedy zbliża się ŚDM w Panamie, zachęcam Was do przygotowania się na to nasze spotkanie z radością i entuzjazmem ludzi, którzy chcą wziąć udział w wielkiej przygodzie. ŚDM jest dla odważnych! Nie dla młodych, którzy szukają jedynie wygody i którzy wycofują się przed trudnościami. Czy przyjmujecie wyzwanie?

 

Watykan, 11 lutego, VI niedziela okresu zwykłego, Wspomnienie Matki Bożej z Lourdes.

tlum, st (KAI) / Watykan

 

Chrześcijański kształt patriotyzmu

Wstęp

Ożywienie postaw patriotycznych i poczucia świadomości narodowej, które obserwujemy w Polsce w ostatnich latach jest zjawiskiem bardzo pozytywnym. Miłość ojczyzny, umiłowanie rodzimej kultury i tradycji nie dotyczy bowiem wyłącznie przeszłości, ale ściśle się wiąże z naszą dzisiejszą zdolnością do ofiarnego i solidarnego budowania wspólnego dobra.

Papież Franciszek na Wawelu, 27.07.2016

Panie Prezydencie, Czcigodni przedstawiciele władz,
Szanowni Członkowie Korpusu Dyplomatycznego,
Wasze Magnificencje, Szanowni Państwo,

Pozdrawiam z szacunkiem Pana Prezydenta i dziękuję mu za wielkoduszne przyjęcie oraz uprzejme słowa. Z radością pozdrawiam dostojnych członków Rządu i Parlamentu,